Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ambiwalencja.

Co radzicie?

Polecane posty

Gość ambiwalencja.

Jakieś pół roku temu poznałam chłopaka. Był cudowny[jest?]. Zaczęliśmy ze sobą być po jakimś czasie. Problem polegał na tym, że mieszkał 250 km od mojego miasta z racji studiów. Widywaliśmy się rzadko, na początku dużo rozmawialiśmy, prawie codziennie, by tego nie zepsuć. Jednak niedawno, w czasie sesji na studiach on przestał się nagle odzywać, tłumaczył to ogromnym nawałem nauki i pracy. Rozumialam to i dzielnie czekałam, ale któregos dnia nie wytrzymałam i wysłałam mu, wstyd się przyznać trochę spanikowanego smsa. Po czym on odpisal, że to koniec, bo ma dośc tłumaczeń[?], ale, że porozmawiamy jeszcze na żywo. Dlaczego chce jeszcze rozmawiać? Nie rozmawiamy już z dwa tygodnie, mamy sie w koncu umowic, a ja nie wiem jak sie zachowam na tym spotkaniu, poniewaz nadal cos do niego czuje..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość takie tam duperele nic więcej
Związki na odległość nie mają racji bytu :( Daj sobie z nim spokój i nie chodź na żadne spotkania bo tracisz tylko czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ambiwalencja.
zapomnialam dopisac, ze w tym roku zaczne studia w tym samym miescie co on, co jest dla mnie jeszcze bardziej dobijajace. nie, nie zrobilam tego dla niego, prawie zawsze chcialam tam studiowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość LilyOfTheValley
To nieprawda, że związki na odległość nie mają racji bytu. Mnóstwo moich znajomych ze studiów jest w takiej sytuacji, że studiują w jednym mieście, a ich druga połówka w innym mieście i widują się tylko w weekendy, czasami nawet nie w każdy weekend, tylko np. co drugi, co trzeci. Jeszcze inni są w związku z kimś z ich rodzinnego miasta i też widzą się wtedy, gdy zjeżdżają na weekend do domu. Oczywiście, na odległość jest trudniej... Ale gdy sytuacja jest tymczasowa, to też trzeba inaczej na to spojrzeć (u Was to miała być kwestia tego roku, zanim też zaczęłabyś tam studiować). Tyle tylko, że sytuacja komplikuje się, gdy jest się ze sobą krótko, a potem jedna ze stron wyjeżdża. Łatwiej jest, gdy jest się już jakiś czas ze sobą - wtedy ludzie lepiej się znają, są do siebie bardziej przywiązani, bardziej im na sobie zależy i boją się o utratę tej drugiej osoby. Gdy jest się daleko, jest ciężko, nie ma się do kogo przytulić, kogo dotknąć itp. Rozmowy są bardzo ważne, ale brakuje tego kontaktu cielesnego. Jeśli Ci na kimś zależy, wytrzymasz. Ale gdy uczucie nie jest głębokie, gdy nie ma tej więzi, łatwiej jest zauroczyć się kimś, kto jest na miejscu, zbudować z nim relację, bo nie ma się wtedy poczucia, że dużo się traci, kiedy tak naprawdę komuś nie zależy... Nie mówię, że tak było w Twoim przypadku. Warto się spotkać, bo może dowiesz się wtedy, co tak naprawdę skłoniło go do takiej decyzji. Zawsze to lepsze, niż ciągłe zastanawianie się, co się stało, dlaczego tak nagle wszystko się skończyło. A może on wcale nie chciał zerwać, ale naprawdę zbyt wiele rzeczy go wtedy przytłaczało, był ciągle zdenerwowany, a Twój SMS z pewnością też nie wprawił go w zachwyt i nie poprawił mu humoru... Może spotkanie będzie okazją do spróbowania jeszcze raz, do wypracowania kompromisu. Musisz się z nim spotkać, bo inaczej się o tym nie przekonasz i na pewno pozostanie po tym wiele pytań bez odpowiedzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ambiwalencja.
Tak, ale wlasnie napisal, ze i w tym tyg. nie da rady, a w moim miescie niewiadomo kiedy będzie. Nie ma juz szans na powrot, to wiem, ale chyba masz racje, powinnam sie dowiedziec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×