Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość anianna85

co tu robić?

Polecane posty

Gość anianna85

Jest mi smutno. Poznaliśmy się pół roku temu, a od 5 miesięcy spotykaliśmy się. Były randki, czułe słówka. Wszystko wychodziło od niego. To on zapraszał, dzwonił, zabiegał. Byłam dość chłodna, bo rok temu przeżyłam wielki zawód miłosny. Niczego sobie nie obiecywaliśmy, ale zakochiwaliśmy się w sobie mocniej z każdym dniem. Wiem, że męczyła go moja niepewność, ale dużo rozmawialiśmy. Staraliśmy się wszystko wyjaśniać na bieżąco. Zaczęło się trochę między nami psuć (normalne sprzeczki), ale nie wiedziałam, że to przybierze taki rozmiar. Powiedział krótko - nie chce tego ciągnąć dalej. Uszanowałam jego decyzję, choć było mi ciężko. Nie chciałam wyjść na desperatkę, nie płakałam i nie wyczekiwałam pod drzwiami. Nie odzywałam się, ale to on szukał kontaktu. Dzwonił, ale nie żeby do mnie wracać. Chciał usłyszeć moj głos, powiedzieć jak mu ciężko itp. Nie wiem czego wtedy oczekiwał, on sam nie wie. Po 3 tygodniach od zerwania udało nam się porozmawiać na żywo. Powiedział, że nigdy nie było mu tak ciężko i że nigdy za kim tak nie tęsknił jak teraz za mną. Patrzył na mnie z ogromnym uczuciem. Trzymając moją rękę miał szkliste oczy. Mówił wiele o uczuciach (a to nie jest taki typ faceta), poleciało kilka łez. Tu moje pytanie - dlaczego facet, który mówi że jest szalenie zakochany nie chce być ze mną związku? Nie ma żadnych argumentów. Wciąż mnie chwali - mój wygląd, charakter. MImo to po prostu mnie odtrącił. Po tym wszystkim wyznałam mu swoje uczucie, ale to nic nie dało. Nie chciał się nawet spotkać. Jestem w nim szalenie zakochana, ale przecież nie mogę go zmusić. Jak mam go zrozumieć? Dlaczego tak jest? Byłam pewna, że w jego życiu jest jakaś inna, albo że poprostu przestałam mu się podobać. On wszystkiemu zaprzeczył. Dlaczego odciął się ode mnie w momencie, kiedy zaczął czuć coś więcej? Czy powinnam coś zrobić, czy pozostaje mi jedynie się z tym pogodzić? Może wypowie się jakiś facet? Proszę o pomoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sdsdsfdg
bo on cche cie wyruchac, ale nie cche stalego związku, olej tego ruchacza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anianna85
dzieki za opinie ;)... no cóż. to nie tak.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anianna85
up?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sdsdsfdg
to skoro wiesz JAK to po co zakladasz temat na forum?:O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anianna85
nie wiem o co, ale jak może chocić o to, że chce ruchać, skoro: a) nie ma nikogo poza mną i wcale nie rzucił się w wir szaleństw po rozstaniu b) seks w związku był i oboje byliśmy zadowoleni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anianna85
up??????? pomozcie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uppupu
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uupup
uuuuuup?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość równo
On się w Tobie zauroczył ale dostrzegł cechy, które wykluczają Cię jako osobę na stały związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uupup
To dlaczego wciąż mówi, że nie potrafi o mnie zapomnieć? Dlaczego nie powie wprost, że to nie ma sensu? Czy jest coś co jeszcze mogę zrobić, żeby zmienić sytuację, czy to jest ten moment, kiedy nalezy dać sobie spokój? Dodam, że był moment, kiedy moje serce było na niego zamknięte. Wtedy on przychodził, dzwonił, starał się. Czy teraz powinnam robić to samo, czy wyjdę na zdesperowaną psychopatkę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość uupup
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upuuapu
up? czy warto o to walczyc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karolia88
Miałam jakby identyczną sytuację. Tzn rozstalismy się po dość burzliwej kłótni, mimo, że twierdził, że mnie kocha płakał podczas rozstania to stwierdził, że na razie nie możemy być razem, że za dużo złego się stało. ( w moim mniemaniu nic tak złego się nie wydarzyło). Ja próbowałam, walczyłam ale nic z tego, do tej pory nie potrafię tego zrozumirć i chyba cały czas to rozpamiętuje przez co nie potrafię być w pełni szcześliwa .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość karolia88
spróbować walczyć możesz, moze Tobie się uda. Ale w sumie, ja teraz myślę, ze gdybym tak od razu panicznie nie zareagowała na to rozstanie, tylko dała nam trochę czasu i potem sporóbowała, to może było by ok. Może właśnie tym go zniechęciłam, że zaczęłam zabiegać za bardzo, choć wcześniej to on zabiegał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 325345
karolia - u Ciebie sytuacja jest inna. Facet ewidentnie miał dość kłótni. Żaden nie wytrzyma z awanturującą się babą. W sumie u autorki mogło chodzić o to samo. Co znaczy "normalne sprzeczki"? Facet nie chce być w związku, gdzie wciąż są sprzeczki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annananan
drobne różnice zdań. nigdy nie dochodziło do kłótni, nigdy nie byliśmy nawet na siebie obrażeni. Zwyczajne różnice zdań w kwestiach małych. Nie podał tego jako argumentu swojej decyzji... myslalam, ze bylam zbyt natarczywa, ale zaprzeczyl. wszystkiemu zaprzeczal, zamiast powiedziec mi co jest prawdziwym powodem rozstania. do konca dawal nadzieje. kiedy powiedzialam podczas rozmowy, ze teraz jest najlepszy moment, zebysmy dali temu spokoj, ze powinnismy wstac i pojsc w swoja strone, to przytulił mnie z całej siły i powiedzial, ze nie potrafi. siedzielismy wtuleni w siebie bardzo dlugo. na koniec rozmowy trzymal mnie za rękę. dopiero nastepnego dnia przestal sie odzywac. tak bardzo bym chciala, zeby sie odezwal. chcialabym zobaczyc jego twarz, dotknac jego dłoni :( tesknie... nie moge sie pozbierac i nie wiem co robic. mam ochote do niego pojechac i powiedziec, ze nie potrafie bez niego zyc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kicikira
To dziwne. I taka dziecinada. jak mozna nie podac argumentow? A Ty kiedy bylas zamknieta na niego>? NA samym poczatku znajomosci? Musi byc albo cos, co mu w Tobie jednak nie pasuje (moze byc zakochany, ale rozsadek cos mu podpowiada( moze cos co mu opowiedzialas? jakas cecha charakteru, zachowania?), ze lepiej jak skonczy to teraz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annananan
byłam zamknięta na samym początku. zdarzało mi się odmawiać spotkań. nie chciałam się w to pakować, bo miałam złamane serce. on zabiegał o mnie, przyjeżdżał, wyciągał z domu, zabierał na randki, spełniał marzenia... naciskałam na niego, żeby postawił sprawę jasno. żeby wprost powiedział, że mnie nie chce... tak byłoby mi łatwiej i potrzebowałam to usłyszeć. on zaprzeczał, mówił że cierpi. jednak masz rację - coś nie pozwala mu ze mną być. kiedy pytałam wprost, on tylko kiwał głową. a później mówił jak bardzo mu zależy. wydawało mi się nawet, że po tej rozmowie będzie między nami ok, ale on przestał się odzywać. czy uczucie usprawiedliwiałoby moją nadgorliwość? co, jeśli do niego zadzwonię i poproszę o spotkanie? czy może lepiej zostawić to tak jak jest? jasne, że wolałabym, żeby to on w magiczny sposób pojawił się pod moimi drzwiami, żeby chciał to naprawić. nie wiem co jest w jego głowie i nie mam co na to liczyć :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annananan
usycham bez niego... wypłakałam już morze łez :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
troszkę dziecinada ale niektórzy faceci nie lubią przeżywać goryczy porażki.....skoro on był aktywny, zabiegał a Ty nic to nie dziw się że natura zdobywcy mówi mu teraz- nie warto jest albo tak albo nie - a opcja nie ale może tak, a później tak - no cóż, wasze kobiece życie uczuciowe jest skomplikowane a faceci są prości :D ... mam Cię ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość annananan
adminus, to zupełnie nie tak! :) początki były trudne, ale naprawdę gość nie żył w wiecznej niepewności. nasze spotkania naprawdę były cudowne. wypełnione uczuciami, pewnością, bezpieczeństwem. oboje czuliśmy się dobrze ze sobą. zdobywaliśmy się wzajemnie każdego dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upuppp
mysle o nim niemal bez przerwy. nie moge sie na niczym skupic. wiem, ze gdyby on mnie chcial, to by zadzwonil :( telefon milczy... co moge zrobic? pogodzic sie z jego stratą, czy jest cos innego? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość suchoklaters
a moim zdaniem to facet Cię kocha,ale wie ,że nie stworzy z Tobą stałego związku,bo na dłuższą metę będzie to związek toksyczny,tylko jedno z Was będzie czerpało korzyść z tego związku i to Ty bedziesz tą osobą ,facet to wie i woli spasować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A.............................
anna - miałam identyczną sytuację, jakbym czytała o sobie. A może on jest po jakimś poważnym związku i leczy jeszcze serce po tamtej dziewczynie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość szaket123
autorko mam tak samo jak on...mam 26 lat, w moim przypadku jest to strach przed ponownym zranieniem przez kobiete dla ktorej sie caly poswiece. Mimo iz mialem 1,5 roczna przerwe pomiedzy zerwaniem a poznaniem JEJ:/ trudno to wytlumaczyc...boli jak cholera...serce swoje rozum swoje niestety. Ale u was moze byc cos calkiem innego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A.............................
może być tak jak pisze szaket. U mnie też jest to świeże, mamy ze sobą kontakt i postanowiłam być dla niego miła, nic więcej. Zupelnie nie nalegam, nie drążę. Czekam, może on zrozumie, zatęskni. Jeśli nie, to wydaje mi się że to nie ma sensu - być z kimś kto się nie angażuje, wtedy cierpiałabym jeszcze bardziej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upupppanna
Dziękuję Wam za te opinie. tak naprawde powodem moze byc wszystko. trudno uwierzyć, żeby był aż tak szlachetny i rezygnował z nas dla "mojego dobra". do końca dawał mi nadzieję... do samego końca mówił, że jest zakochany. a ja naprawde potrzebowałam usłyszeć wprost: "NIE CHCĘ CIĘ". nie powiedział tego... kiedy jestesmy w swoim poblizu, to wytwarza sie chemia, ktorej oboje nie jestesmy w stanie przeciwdzialac. on niemal bez przerwy na mnie patrzy, szuka kontaktu, zagaduje, zaczepia. a kiedy jestesmy osobno moze milczec calymi dniami. ja tak nie potrafie. kilka razy na godzine lapie za telefon i mam ochote wybrac jego numer. chcę porozmawiac, chcę przytulic. nie docierają do mnie motywy rozstania, bo ja nie chcę ię rozstawać. chcę z nim być, nawet za cenę niedogodności :( nie zdążyłam mu tego powiedzieć i bardzo cierpię. Szukam pomocy u przyjaciół. nie mogę przestać za nim płakać... dałabym wiele, żeby choć wpaść na niego w mieście, przypadkiem. albo żeby zadzwonił. żeby go zobaczyć, usłyszeć... nic już się nie da zrobić, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość A.............................
to pokaże czas A może sprobój porozmawiać z nim jeszcze raz, poproś żeby zupełnie szczerze poweidział czemu nie chce z Tobą być. Bo powód jakiś musi być, nic nie bierze się z powietrza ;-). Podejrzewam, że on po prostu nie chce Ci tego powiedzieć żeby Cię ranić, bo ciepłe uczucia napewno żywi do Ciebie. Powiedz, że chcesz usłyszeć choćby najgorszą, ale prawdę. Tylko czy jesteś na to gotowa? Możesz usłyszeć np., że z wyglądu kręcisz go bardzo, ale nic poza tym, albo że masz cechy, które pasują mu do luźnego związku, ale nie chicałby takiej kobiety jeśli miał by tworzyć z nią poważny związek... itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aniaaniaanin
A,............ dziękuję! chyba tak zrobię. Dla mnie najgorsza jest ta niepewność i niestety - nadzieja, którą rozbudził. Jestem gotowa na prawdę, bo tak byłoby mi dużo łatwiej zamknąć ten rozdział. Kiedy on mówi "chcę ciebie", a póżniej odchodzi, to jest dla mnie nie do zniesienia. Chyba faktycznie poproszę go o jeszcze jedną rozmowę. Chociaż nie chcę być wobec niego nachalna :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×