Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Armonia

Czy marzy sie Wam ślub?

Polecane posty

Gość Armonia

Jak w temacie... Bardzo chciałabym zeby moj partner mi sie oswiadczyl, chce zalozyc rodzine. Chce być kochana, żeby ta druga osoba odwzajemniala uczucie, żeby dziecko było zaplanowane i z miłości... Nie zależy mi uroczystości, nie chce wesela i setki gości. Jednocześnie nie chce tez niczego co wymuszone, nie chce deklaracji niepopartych uczuciami. Przeczytałam kiedyś, ze faceci pragną ślubu tak samo jak kobiety. Tyle, ze boja sie, ze ich wybranki nie pragną ich, tylko pierścionkaz brylantem a potem ceremonii, białej sukni i kwiatów... I dlatego im sie nie spieszy... To prawda? Moje koleżanki w większości są zamezne, maja dzieci (i to całkiem spore ;)), Nie chciałabym zamienić sie z nimi miejscami, bo wiem, ze maja mnóstwo problemów i wcale nie jest tak różowo. Ale idealizuje sobie obraz rodzin które znam i im mnie kluje w środku (zazdrość? Tęsknota za czymś czego nie mam?) Tak sobie narzekam, bo przecież nikt mi nie odpowie na pytanie czy kiedyś ktoś mnie tak pokocha, ze będzie chciał spędzić ze mną życie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PanienkaZOkienka93
Jak każdej kobiecie. Oczywiście, że się mi marzy! Jak tylko poznaję chłopaka myślę o naszym ślubie (oczywiście mu tego nie mówiąc) marzę o białej sukni : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wfedif
mi się nie marzy. na pewno nie taki z ludźmi i z weselem :O nawet jeśli będę chciała mieć męża. takie zbiegowisko źle by zadziałało na moją nerwicę społeczną czy chuj wie co. wiem bo dostałam ataku na ślubi znajomego. a jeśli chodzi o małżeństwo to chyba nie mogłabym być z kimś z kim MUSZĘ być :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wobec nie jestem dziewczyna, ze nie marze o tym? Milosc ok, ale slub...nie lubie przepychu, imprez byle sie pokazac itp. Jedyne co mi sie podoba to motyw bialej sukni slubnej zbroczonej krwia po morderstwie:classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Armonia
Moze sukienka jeszcze -bo w naogladalam sie bajek w dzieciństwie;)-ale ceremonia nie jest dla mnie ważna. Chodzi mi o sam fakt- zakładanie rodziny, przysięga na całe życie, przekonanie, ze z każdej sytuacji znajdziemy wyjście zamiast sie rozstawac. Na pewno nie wyobrazalabym sobie ślubu z każdym kolejnym partnerem... Chce jednego i chce żeby on tez chciał ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Slub itp to tylko symbol. On nie sprawia, ze cokolwiek staje sie prawdziwsze, trwalsze, zadna przysiega nie dorowna czynom. Dlatego dal mnie jest zbedny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rak polipa
Mnie sie marzy śłub Wojciecha cejrowskiego z violettą villas ehhhh

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anbx
szkoda kasy na wesele przreklawoana sprawa jak ma byc dobrze to bez ppaierka tez bedzie a za ta kase mozna do indi poleciec np:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anbx
i ruchać się z hindusami :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Armonia
Tez uważam, ze wesele nie jest potrzebne, ze pieniądze można zainwestować w siebie, w podroze, w mieszkanie, w cokolwiek. Ślub nie jest symbolem, tylko legalizacja związku. Nie będzie on przez to lepszy, trwalszy itp a On nie będzie bardziej kochał. ale zastanowi sie czy wiąże sie z właściwa osoba. Bez papierka jest mniejszy stres i w razie problemów łatwiej sie rozstać. Nie mam na mysli ślubu jako ceremonii czy zalegalizowania związku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tym tokiem to rozpoczecie wspolzycia jest donioslejsza decyzja, bo zawsze moze byc wpadka a wtedy zdecydowanie trudniej sie rozstac:P Dla mnie po prostu bycie z kims, mieszkanie itp jest rownoznaczne, ze jestem przekonana, ze to wlasciwa osoba. Co przyniesie los nie wiem, ale nawet w glowie mi nie postoi, ze tak lepiej w konkubinacie bo w razie W 'latwiej sie rozstac'. Ale jesli chodzi o kredyty, udogodnienia podatkowe, szpitale itp to fakt, cywilny moze byc ulatwieniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Armonia
A dla mnie nie, bo spotkanie sie z kimś czy wspólne mieszkanie nie oznacza, ze chce z ta osoba spędzić życie. Żeby sie przekonać czy to odpowiednia osoba to trzeba spędzać ze sobą czas, pomieszkac razem, poznać ta osobę "od podszewki". A jak poczujesz ,ze to ta osoba to co wtedy? Nic sie nie zmienia? Dalej mieszkacie ze sobą jako para?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To co, jak przyjda problemy i przestanie byc rozowo mam stwierdzic ze to nie ta osoba i powiedziec adieu? I kiedy wystarczajaco poznasz dana osobe? Po roku, 2, 5, 10 latach? Kiedy niby ma byc ten moment? Tak samo po slubie mozesz poczuc ze to nie jest wlasciwia osoba. Nigdy nie masz gwarancji. Ludzie sie zmieniaja, rodzenstwo z ktorym mieszkasz od urodzenia, ktore niby znasz jak siebie potrafi Cie zaskoczyc i pozytywnie i negatywnie. Cale zycie sie testujemy, ale to nie znaczy ze z gory mamy cos zakladac. W danej chwili mam takie a nie inne przekonania i ze swojej mocy bede sie starac by trwaly jak najdluzej. Co bedzie to czas pokaze. Jak zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja nie mialam czasu na takie pragnienia, bo moj facet oświadczyl mi się zanim zdążylam o tym pomyśleć, dośc wcześnie mimo, że zawsze bylam raczej niechętna malżenstwu, to cieszyłam się z tego slubu, ponieważ bylam bardzo zakochana i milo wspominam tamten dzień ale co istotne a propos Twojego stwierdzenia - myslę, że ślub nie jest do końca wyrazem milości do kobiety, faceci podejmują decyzję w jakimś celu, zazwyczaj chcą ślubu, bo już pragną mieć normalną rodzinę - czyli dzieci albo dlatego, że chcą zaklepać babkę dla siebie, bo są o nią zazdrośni, czują się jej niepewni ? A może czują się zbyt slabi, żeby mieć wszystkie te, ktore im się podobają, więc wybierają te najlepszą na ktorą ich stać ;) takie jest moje zdanie, niereformowalnej milosnej agnostyczki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie, nie marzył mi się nigdy ślub :) Natomiast pewności, ze to ta właściwa osoba nie masz nigdy, zwiazek sie zmienia, my się zmieniamy. Są dni, ze masz ochotę zabic partnera, a są dni, że życia sobie bez niego nie wyobrażasz :) Kiedy mój facet mi się oświadczył, nie poczułam się jakoś specjalnie bardziej kochana- bardziej czuję jego miłość w życiu codziennym, kiedy dba o mnie w drobiazgach, wspólny poród też był swoistym "dowodem" miłości, wspólne wychowywanie córki. Do ślubu mam stosunek wielce ambiwalentny- generalnie uważam go raczej za formalność, której pewnie kiedyś tam dopełnię niż wyznacznika miłości...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jak byłam bardzo młoda, to marzył mi się ślub. potem mi przeszło. nie uważałam, żeby to było najistotniejsze w związku. ale, ku mojemu zaskoczeniu, przyszedł taki moment w związku, że zapragnęłam ślubu, takiej deklaracji, że to coś najważniejszego i najpoważniejszego - nawet nie to, żeby przysięgać do śmierci, bo ślubu kościelnego nie chciałam z innych powodów. ale ślub cywilny tak, przysięga, ceremonia i pewne prawne ułatwienia potem. teraz odkryłam, że wieczorne przytulanie się do męża to zupełnie inna jakość bliskości. do chłopaka jest fajnie, do narzeczonego jeszcze fajniej, ale do męża mmmm to jest to: takie poczucie bliskości, stałości, pewności, jakiego nie ma chyba nawet w najlepszym związku partnerskim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sally a no wlasnie jak sie dzieci pojawiaja to tez sie czesto sporo zmienia moze sie okazac ze juz tak fajnie nei bedzie jak opisujesz ale tak oczywiscie byc nie musi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×