Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość załamanaaa8

złamane serce

Polecane posty

Gość załamanaaa8

Nie byliśmy ze sobą długo, ale wszystko co działo się w tym krótkim czasie było bardzo intensywne. On niespodziewanie postanowił to zakończyć. Nie było łatwo. Mówił, że to dla niego trudna decyzja. Kochał, to wiem na pewno. Początkowo nie czułam nic. Totalna obojętność. Aż w końcu uderzyło jak piorun. Przestałam jeść, spać. Popadłam w całkowity marazm. Kilkanaście razy dziennie płaczę z tęsknoty za nim. Minęły już 3 miesiące, a rany wciąż są świeże. Kiedy ktoś o niego pyta, albo wspomina to czuję, jakby na szyi zawiązywała mi się pętla. Nie mogę oddychać. Kiedy jest w pobliżu - wariuję. W naszych spojrzeniach wciąż jest magnetyzm. We wzajemnych gestach dużo szacunku. Kiedy się ze mną wita całusem przeszywa mnie ciepło. Ograniczyłam więc kontakt do minimum. Ale i tak co 5 minut łapię za telefon i mam ochotę zadzwonić. Tylko po to, żeby usłyszeć jego głos. Modlę się o to, żeby się odezwał. Płaczę w metrze, kiedy ktoś pachnie tymi samymi perfumami. Płaczę, kiedy mijam miejsca dla nas szczególne. Tak wiele rzeczy kojarzy mi się z nim. Zupełnie sobie nie radzę i zrobiłabym wiele, żeby go odzyskać. Zrobiłabym w zasadzie prawie wszystko żeby znów był obok. Próbowałam zagłuszyć ból spotkaniami z ludźmi, innymi randkami, próbowałam się od tego oderwać, ale nic z tego. Każdej nocy wylewam morze łez. Ilekroć wydaje mi się, że ten problem już za mną, to niestety okazuje się inaczej. Co robić? Ból jest coraz silniejszy... Kiedy minie? co robić? To mnie zabija.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość otwarte serce 2
heh skoro cie to zabija to nie pozostaje ci nic innego jak tylko czekac na smierc :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nikkc_lubię oral
gdyby był seks oralny, na pewno by został. facet bez seksu oralnego długo nie wytrzyma w związku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość siedemgor7
jasne, kochał Cię .. :D haha, jak mógł Cię kochać, skoro Cię zostawił?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
dlaczego uwazasz, ze nie mialo zwiazku z miloscia? ja nie mam co do tego watpliwosci. okolicznosci rozstania wskazywalyby na to, ze podchodzil do nas powazniej, niz ja... teraz bardzo tego zaluje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość malinaleśna
. On niespodziewanie postanowił to zakończyć. Nie było łatwo. Mówił, że to dla niego trudna decyzja. Kochał, to wiem na pewno. -Szybka znajomośc,gwałtowne emocje, namietnośći- wątpię by on Cię kochał. Gdy kochasz,nie zrezygnujesz z ukochanej osoby- będziesz szukał dróg, mozliwości, by z tą osobą być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość siedemgor7
rozumiem że uczucie może się wypalić, ale nie w tak krótkim związku.. to było zauroczenie, czy coś podobnego, a Ty naiwna myślisz , że miłość.. Ile masz lat? to powinno wszystko wyjaśnić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
zostawił mnie, bo nie potrafilam zrobic kroku naprzód w naszej kwestii. nie byłam gotowa na wspólne zamieszkanie, a dzis wiem, ze w tamtej sytuacji to było najlepsze rozwiazanie. drugi powód dla którego zostawil mnie, to przez to, że widzial, ze w wielu kwestiach dzialamy na siebie destrukcyjnie i to uczucie przynosi nam wiele szkód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
mam 27 lat i nie jestem naiwna. nie znacie kontekstu, ale bardzo latwo przychodzi wam ocenianie mnie. znamy sie z nim dlugo, bo od 6 lat. zawsze to byla stopa przyjacielska. zwiazek faktycznie byl eskalacja namietnosci i wielu pozytywnych uczuc z tym zwiazanych, ale nie uzywam slowa milosc na darmo. jestesmy sobie bliscy od naprawde dlugiego czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nikkc_lubię oral
dlaczego się nie przyznasz że nie robiłaś mu oralu, nie wspominając już o analu (to co faceci lubią najbardziej), więc tak naprawdę go nie kochałaś, bo piszesz ze zrobiłabyś dla niego wszystko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kolejnakretynka
typowa idiotka... facet kochał, chcial cos wiecej - to ona nie byla pewna i sie wachała facet odszedl aby nie cierpiec i bez sensu czasu nie marnowac, to ta nagle zdala sobie sprawa ze kocha ty kurwa jestes pojebana, zreszta jak kazda kobieta... chuj z wami idiotki :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
Dzieki za te wszystkie oceny i wyzwiska...moze jednak ktos ma jakis pomysl/sposob jak sobie poradzic w zaistnialej sytuacji. i co robic? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Co z tego, że masz 27 lat? Na twoim miejscu nie chwaliłabym się tym zbytnio (patrząc na twoje wcześniejsze dokonania i kwękanie w tym temacie), Zachowałaś się (i nadal tak się zachowujesz), jak nastolatka. Nie byłaś gotowa na krok do przodu - trudno się mówi i żyje się dalej. Facet zachował się tak, jak powinien - odsunął się od niezdecydowanego dziecka. Dał sobie szansę na nowe życie. Kontekst? Wyciągamy wnioski na podstawie tego, co napisałaś. Jeśli chcesz wnikliwej analizy, napisz wszystko a nie tylko fragment. Albo idź do psychologa - on da ci KONKRETNĄ radę. Co poradzić i co zrobić w zaistniałej sytuacji? Dać sobie spokój i żyć normalnie. A na przyszłość zastanowić się, czy jesteś zdecydowana na zmiany w życiu, czy też wolisz (jak do tej pory) bawić się w dom i rodzinę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KaHaHaHa
Ja wierzyłam facetowi,a mi tak namieszał w głowie...Spotykaliśmy się... Ja go pokochałam...a on?stwierdził,że miłości z tego nie będzie... A ja stanęłam na wysokości zadania,bo byłam zawsze obok...Kiedy mało co człowieka nie zabił jadąc samochodem...Nie odwrócilam się... dostał wyrok,stracił pracę,miał długi-nie kopnęłam go w tyłek!!! i co?walczyłam o niego,tak bardzo... Kiedyś napisał,że najbardziej pochrzanione w naszej znajomości jest to,że jeśli kogoś poznam to będzie zazdrosny,ale nie wie czemu... zranił mnie... Usunęłam się z jego życia.nie piszę do niego,nie pytam o nic,bo nie mam do tego prawa...nie wtrącam się... a każdego dnia boli mnie coraz bardziej... naprawdę nie wiem co mam robić...:( Więc mam to samo... skwituje to jednym zdaniem... TAK NAPRAWDĘ JEST CHUJEM,ALE GO KOCHAM:/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
Kaha, rozumiem Cię. ja też poświęciłam się dla tej znajomości. mało mówiłam o uczuciach, ale byłam z nim całą sobą. widocznie tak okazuję miłość. kiedy mówicie o mojej niedojrzałości, to nie potrafię się z tym zgodzić. On dużo mówił o zaangażowaniu, ale często jego czyny wyrażały coś przeciwnego. Ja mimo to wciąz przy nim byłam. kolejny dzień tęsknoty. zamykam się w domu, zasłaniam okna i żyję nadzieją, że on się odezwie... :( to takie głupie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
znów mi się śnił. znów poranek we łzach. ile to będzie trwało? jak można to zmienić? :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najpierw zadaj sobie pytanie z jakiego powodu tak tęsknisz i cierpisz , skoro nie umiałaś podjąć sensownej decyzji dot. Waszej przyszłości. On zakończył związek , więc może ambicja Cię powala na kolana ? Nie znoszę pouczać dorosłych ludzi , ale kiedy ktoś sam zastawia na siebie pułapkę , a potem wyje do księżyca, opadają mi ręce. Miałaś wybór , podejrzewam , że świadomie oddalałaś wspólne życie..zamieszkanie i inne z tym związane okoliczności. Ktoś , kto nie jest "dorosły" w podejmowaniu decyzji , jest nieudacznikiem. Zawaliłaś sprawę , masz skutki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
On dużo mówił o zaangażowaniu, ale często jego czyny wyrażały coś przeciwnego. Ja mimo to wciąz przy nim byłam" Kolejna , nie do końca wyjaśniona sprawa . Myślisz , że zakochany facet mówi jedno i robi inaczej ? watpię :((

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
po prostu jego zaangażowanie objawiało się bardziej w słowach. moje bardziej w czynach. masz rację - zawaliłam, bo bałam się. tu chyba nie chodzi o ambicje, a o wielką pustkę w sercu i żal do samej siebie... nie cofnę czasu, ale co mogę zrobić, żeby uwolnić się od natłoku tych negatywnych emocji i myśli? Boje sie, ze jak tak dalej pojdzie to zrobie sobie jakas krzywde... :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale co mogę zrobić, żeby uwolnić się od natłoku tych negatywnych emocji i myśli? Boje sie, ze jak tak dalej pojdzie to zrobie sobie jakas krzywde... .................... Jeszcze przez jakiś czas będziesz zakręcona , a negatywy będą przy Tobie, powinnaś stosować "metodę" wypierania...weidź w google na portal psychologiczny (jest ich kilka), poszukaj psychologa online ...opowiedz o problemach...dostaniesz odpowiedź. Zaserwują Ci terapię (w realu) , netowo nic nie działa. pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
on zamknął już nasz rozdział. wiem, że bardzo cierpiał po naszym rozstaniu (czego zupełnie nie rozumiem - w końcu to była jego decyzja). chyba z kimś się teraz spotyka. Unika mnie, a ja zrobiłabym dosłownie wszystko, żeby naprawić błędy jakie popełniałam. jest już za późno i nie mogę sobie tego wybaczyć. ciągnie mnie nawet do najbardziej desperackich kroków - pojechać do niego, prosić o szansę. chyba faktycznie będę musiała skorzystać z pomocy psychologa. mimo upływu czasu jest mi coraz gorzej. jakby docierała do mnie myśl, że to wszystko jest nieodwracalne. a ja nie chcę żyć bez niego :( nie potrafię...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamanaaa8
a jak to jest waszym zdaniem - czy kobieta próbując odzyskać faceta nie skazuje się na porażkę? ja próbowałam. 2 tygodnie po rozstaniu namówiłam go na spotkanie. rozmawialiśmy jak dawniej. bardzo rozbudził wtedy moje nadzieje, bo wydawało się, że przekonują go moje argumenty. Przekonywałam go, że wszystko da się wyjaśnić i wytłumaczyłam motywy mojego działania. Wyznałam mu rzeczy, które wcześniej pomijałam. Byłam naiwnie przekonana, że on cofnie swoją decyzję. trzymał mnie za rękę, pocałował, przytulał. Mówił, jaka jestem ważna i wyjątkowa i że czas beze mnie był nie do zniesienia, że bardzo docenia to co teraz mówię. po tej rozmowie jednak nie zgodził się na kolejne spotkanie (chciałam kuć żelazo póki gorące. nie narzucałam się, ale też nie rezygnowałam). W końcu odpuściłam... Drugi raz widzieliśmy się po kolejnych 2-3 tygodniach na urodzinach wspólnego znajomego. Tym razem on inicjował rozmowę. Ja byłam chłodna, bo dosłownie zbierało mi się na płacz ilekroć nasze spojrzenia się spotykały. Wpatrywał się we mnie cały wieczór. Rozmowa była początkowo niezobowiązująca, o pracy, o tym co się wydarzyło przez ostatni miesiąc itp. bardzo dużo mnie to kosztowało, byłam raczej oschła. Wyciągnął mnie wtedy na spacer, mocno przytulił i powiedział, że zawsze będę zajmowała szczególne miejsce w jego sercu, że szalenie mu się podobam, że zwariował na moim punkcie, ale że ta decyzja jest najlepsza dla nas obojga. Że zamiast wpływać na siebie pozytywnie, to byliśmy dla siebie przyczyną cierpień. Nie zgadzam się z tym do teraz. Płakałam wtedy, płaczę teraz. Nie prosiłam go o zmianę decyzji, choć pragnęłam tego z całego serca. Powiedziałam, że nie chcę być dla niego kimś bliskim, nie będąc jego kobietą. Nie potrafię tak. Pożegnał mnie buziakiem w usta, przytulił. od tamtej pory nie mieliśmy w ogóle kontaktu. Wiem, że z kimś się spotyka. 2 Tygodnie temu zadzwonił do naszego znajomego, zapytał jak się trzymam. Tylko tyle mi przekazano, nie pytałam o szczegóły, nie wiem jaki kontekst miało to pytanie. Na sam dźwięk jego imienia szklą mi się oczy. Tak bardzo bym chciała, żeby to był tylko zły sen :( nie potrafię zainteresować się nikim innym, ani zagłuszyć tego cierpienia, choć na chwilę :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamany001
miałem dziewczyne mówiła jaki to jestem dobry i wogóle a jak przyszedł moment to puściła mnie kantem nikomu się żle nie życzy ale ja jej bardzo żle życze niby ktoś powiedział że czas goi rany u mnie mineło 4 lata a mam to w pamięci jak by to się stało wczoraj widocznie pisze teraz do załamanej i kahahaha nie byli oni was warci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×