Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Marta, ok. Wawy.

Wyprowadzka- jak to u was było?

Polecane posty

Gość Marta, ok. Wawy.

Jestem już trochę ze swoim facetem, myślimy o ślubie. Wprawdzie nie za miesiąc ani dwa ale już o tym powoli zaczynamy rozmawiać. Zawsze o tym marzyłam, wyjść za mąż, założyć rodzinę, spokojnie i szczęśliwie sobie żyć. Ale teraz boję się jednego... Ślub wiąże się z przeprowadzką z mojego rodzinnego domu do domu mojego faceta. Nie jest to jeszcze taka strasznie duża odległość bo około 50 km. Boję się tej wyprowadzki, jestem bardzo związana z rodzicami. Boję się, że kiedy będę się pakować to w międzyczasie będę ryczeć, moi rodzice również. Wiem, że to nie będzie trwać długo ale jednak nie wiem, jak to przeżyję. Powiedzcie mi, jak to było u was? Może byłyście w podobnej sytuacji?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja w lipcu tego roku przeprowadziłam się od rodziców do narzeczonego, też niecałe 50km od domu. powiem Ci że na początku to porażka, tak tęskniłam za mamusią i domem. a teraz, dokładnie w niedziele, zaskoczyłam sama siebie i po południu już chcialam jechac do domu narzeczonego bardziej niż zostać w domu rodzinnym, już chyba zaczynam się tam czuć barzdiej u siebie niż u mamy. i nie musze do mamusi jeździć co tydzień na cały weekend, jeżdżę co dwa, trzy tygodnie i jest ok

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bananaaa
Dlaczego chcesz mieszkać z teściami? Wszyscy to odradzają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestę hakerę
NIGDY BYM NIE ZAMIESZKAL Z TESCIOWA. TO NAJWIEKSZE ZLO NA SWIECIE.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alllldlld
jezu ile wy macie lat???? Normalny człowiek wybywa z domu w wieku 18/19 lat, zazwyczaj na studia, albo szuka pracy....kilka lat wcześniej to już marzy jak to będzie super mieszkać samemu. Ja kocham swoich rodziców, ale jestem dorosłą kobietą i sobie nie wyobrażam mieszkać z nikim innym niż z moim facetem. Od kiedy skończyłam 19 lat wynajmowałam pokoje/mieszkania etc. Teraz gdyby ktoś mi jeszcze powiedział,że mam mieszkać z teściami to bym się pocięła... a wy za mamą płaczecie....wow...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gtrhthtrfg
Powiem że Ci zazdroszczę, 50 km to żadna odległośc, możesz pojechać do domu rodzinnego nawet codziennie. Ja mieszkam od miasta mojego ukochanego rodzinnego ok. 300km i bardzo tęsknię, chwilami nie wyrabiam, kocham mojego męża, ale i tak zazdroszcze moim koleżankom ktore tam zostały i tam żyją

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki898989
powiem Ci, że my jesteśmy juz zaręczeni od kilku miesięcy i planujemy ślub na 2014. ale jeszcze mieszkam z rodzicami. za kilka miesięcy wyprowadzam się z domu, bedziemy wynajmować mieszkanie i już sie boję jak to będzie ;( jestem bardzo związana z mamą i wiem, ze na początku będę płakać, będzie mi jej brakować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do autorki898989
powiem Ci, że my jesteśmy juz zaręczeni od kilku miesięcy i planujemy ślub na 2014. ale jeszcze mieszkam z rodzicami. za kilka miesięcy wyprowadzam się z domu, bedziemy wynajmować mieszkanie i już sie boję jak to będzie ;( jestem bardzo związana z mamą i wiem, ze na początku będę płakać, będzie mi jej brakować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Katarzyna_-
Cześć Bierzemy udział w konkursie "WYGRAJ WESELE W GOSPODZIE POLSKIEJ" w Szczyrku i mam OGROMNĄ prośbę o zagłosowanie na NAS. Nasz numer to "7" oby okazał się szczęśliwym , możecie tak spełnić nasze marzenie bardzo liczę na Wasze głosy i jeżeli znajdziecie chwilkę to przekażcie tą wiadomość dalej Z góry WIELKIE DZIĘKI !!! http://silveretta.szczyrk.pl/index2.php?c=wesela_1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mario Bolucci
Wyprowadziłam się z domu 400km. Kocham swoich rodzicow, ale ani nie płakałam, ani nic. Normalnie się spakowałam i wyjechałam. Tęskienie za nimi ale nie tak żeby ryczeć, tak normalnie tęsknie czasem. Nie wiem dlaczego można płakać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość przykro mi...
ale wyglada na to, ze nie umiesz odciac pepowinki..nawet nie mysl o malzenstwie, bo tylko skrzywdzisz faceta, z ktorym bedziesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta, ok. Wawy.
Ojeju... Czy to naprawdę dziwne, że kocham swoje miejsce zamieszkania, jestem zżyta z rodzicami? Nie skrzywdzę faceta, nie bój się, chcę wyjść za mąż. >wiii- pocieszające, mam nadzieję że u mnie też tak będzie. >Bananaaa- nie widzę nic złego w mieszkaniu z teściową, będę miała swoją kuchnię i swoje wejście do domu, nie boję się tego. Moglabym wynająć z facetem mieszkanie w mieście ale nie chcę. Blokowiska nie dla mnie. Na budowę domu czy kupno nie stać mnie. >alllldlld- no to może jestem nienormalna. Skoro mam duży rodzinny dom to po co w wieku 18,19 lat miałam szukać mieszkania? Żeby sama być w czterech ścianach? Zresztą jak już wspominałam- mieszkanie w mieście nie dla mnie. >do autorki898989- miło, że ktoś mnie rozumie. Ja najbardziej boję się dnia przeprowadzki, myślę, że z resztą dam radę. Jak dobrze, że to tylko 50 km.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaa coooooo
Hmmm, my po slubie zamieszkalismy w moim rodzinnym mieszkanku(wieksze) ,i mieszkalismy od siebie tylko 15 km;D ,a teraz wszyscy..mieszkamy w Anglii,ale chcemy z mężem zamieszkać osobno..,a co do teściowej,to ja np.mam wspaniala,mieszkalam u tesciowej i tescia...i dla mnie sa wspaniali, czasem jakis spor tam sie zdarzyl,czy odmienne zdanie,ale traktuje ich jak przyjaciol bardziej niz wrogow...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość klaudia1617
myslę że każdy młody czlowiek przeżywa takie cos jak wyprowadzkę-czy to wyprowadzajac sie do innego miasta na studia czy pracy, czy do narzeczongo czy do wspolnego domu z mężem. jest to zmana naturalna i tesknota to jest norma, jiektorzy mniej inni wiecej ja odczowają. po jakimś czasie sie przyzwyczajamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zły pomys
Wynajmijcie coś swojego, nie rozumiem kobiet ktore godzą się na mieszkanie z teściami. skąd w ogóle pomysl, że musisz się do niego przeprowadzić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość poweselna
Ja przeżyłam wyprowadzkę na studia, bo to wiązało się dla mnie z zupełnie nowym życiem - nowe miasto, studia, praca, inne obowiązki... Studiowałam w mieście oddalonym o 60 km od domu rodzinnego. Rok przed ślubem przeniosłam się do męża, 300 km od rodziców - też na luzie. mamy komórki, samochody, w trzy godziny mogę być u mamy. Prawie codziennie rozmawiamy przez telefon i mamy jeszcze lepszy kontakt niż wcześniej, nasze relacje jeszcze mocniej się zacieśniły, więc myślę, że nie ma co przeżywać :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Superfici
Poszłam na studia, do miasta oddalonego o 100 km od mojego domu, co tydzień przyjeżdżałam na weekend, odległość żadna bo to 1,5 godziny drogi . Będąc na studiach poznałam obecnego męża, wprowadziłam się do niego, ale co tu ukrywać nie mogliśmy się dogadać z jego mamą i się wyprowadziliśmy. Obecnie wynajmujemy mieszkanie, ale już niedługo kupujemy swoje. Z moimi rodzicami widujemy się praktycznie co tydzień, co dziennie z mamą rozmawiam przez telefon. Bez przesady. Uważam, że powinno się mieszkać samemu, ale mój się uparł na mieszkanie z jego mamą i skończyło się tak jak przewidywałam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja mieszkam
ponad 350 km od rodzicow i wcale ciezko mi sie nie wyprowadzalo a wrecz przeciwnie bo z wielkim usmiechem i radoscia i nie zaluje tej decyzji a mieszkanie z mężem to wielka przyjemność:) prawie codziennie jestem z rodzicami w kontakcie,od czasu do czasu odwiedzamy sie i jest tak dobrze:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Brzmisz jak moj obecny Malzon z poczatku zwiazku :P Ja wyprowadzilam sie z domu na studia (z pn. Mazowsza do Poznania, prawie 400 km). Ciezko bylo troche na poczatku, w "socjalizacji" bardzo pomogl fakt, ze mieszkalam w akademiku. Wlasnie na studiach poznalam M. - poznaniak, mieszkajacy z rodzicami, bo tak wygodniej (skoro i tak studiuje w miejscu zamieszkania...) Po slubie jeszcze przez rok mieszkalismy niestety osobno - ja zaczelam doktorat w Niemczech, On mial jeszcze przed soba rok studiow w Poznaniu i niestety nie dalo sie tego pogodzic. Tak wiec "przerwanie pepowiny" dla Malzona nastapilo, kiedy w pazdzierniku zeszlego roku pojechalam na pol roku do archiwum do Krakowa. Tam juz wynajelismy mieszkanie razem i obecnie mieszkamy razem w Niemczech. Z tego co z Nim rozmawialam, problemem nie bylo oderwanie sie od rodziny, tylko fakt wejscia w calkiem nowe srodowisko - ale to juz kwestia Malzonowej niesmialosci :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bvgnn cvbncv
Wynajmijcie coś swojego, nie rozumiem kobiet ktore godzą się na mieszkanie z teściami. skąd w ogóle pomysl, że musisz się do niego przeprowadzić? xxx a po co ma na siłę coś komuś udowadniać i jeszcze płacić komuś za wynajem skoro mąż ma duży rodzinny dom który pomieści ich wszystkich?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
przegapilas bardzo wazny okres - samodzielnosci.... czyli wyproadzki od rodzicow tak po prostu - pewnie bedzie ci teraz bardzo ciezko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta, ok. Wawy.
Mieszkając za miastem, mając duży rodzinny dom jest trochę inaczej. Może to głupie, ale cenię sobie wygodę. Nie pomyślałam nawet, żeby komfortowy, przytulny dom zamienić na jakieś liche mieszkanie w bloku. I z pracą nie jest wesoło, różnie obecnie z nią jest. Powtarzam: w mieście, w bloku nie chciałam, nie chcę i nigdy nie będę chciała mieszkać. Często nocowałam u znajomych i nie mogłabym żyć w bloku. "Dusiłam się" tam. Założyłam temat o przeprowadzce a nie o mieszkaniu z teściową- to, że tego nie polecacie nic nie zmieni. Powtórzę kolejny raz: wolę mieszkać z mężem i teściową w wygodnym domu, gdzie mogę wyjść, pochodzić po działce, zasadzić własne warzywa, wypić kawkę przy stoliku na świeżym powietrzu niż męczyć się w bloku. Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Będzie ciężko ale w końcu to nie koniec świata, a początek czegoś nowego :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Superfici
Za jakiś czas odbije Ci się tym domkiem. Taka prawda. Mój mąż też ma duży dom na obrzeżach miasta, w sumie są dwa piętra i parter, duży ogród i co z tego? jest też duuuża różnica pokoleń między nami a jego mamą i wolę mieszkać w bloku sama z mężem niż w wielkim domu. Sama wychowałam się w dużym domu, ale mimo to wolę póki co mieszkać w mieszkanku, żeby w swoim czasie wybudować SWÓJ dom. Mimo wszystko powodzenia. Aha i jak jesteś taką córeczką rodziców to bardzo łatwo możesz się rozczarować teściową ( u mnie tak było ).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta, ok. Wawy.
Ech, niepotrzebnie pisałam tu szczegóły. Zamiast wypowiedzieć się o przeprowadzce wypowiadacie się na temat mieszkania z teściową. Nie o to mi chodziło. Wiem, że może być nie za wesoło, ale powtórzę: nie stać mnie na budowę domu a w bloku nie wytrzymam, uwierzcie. Inna sprawa to mieszkanie z teściową ze wspólną kuchnią, wejściem, salonem a inna mieszkanie z teściową z oddzielnym wejściem, własną kuchnią i innymi pomieszczeniami. Mam nadzieję, że skończycie z tym odradzaniem. Ja naprawdę zdaję sobie sprawę jak może być, nie potrzebuję opinii na ten temat. Pozdrawiam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość podwalina_tego
nie potrzebujesz opinii bo wiesz że ludzie tu mają rację i ci się ten duży dom o ogórd szybko znudzi zapragniesz małego chociaz i ciasnego mieszkania ale tylko z mężem, nie jesteś pierwsza ani ostatnia zrozum to

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ja zawsze powtarzam
lepiej być panem w ciasnej klitce niż "lokatorem" w wielkim domu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bgvbgvbgv
nie potrzebujesz opinii bo wiesz że ludzie tu mają rację i ci się ten duży dom o ogórd szybko znudzi zapragniesz małego chociaz i ciasnego mieszkania ale tylko z mężem, nie jesteś pierwsza ani ostatnia zrozum to xxx puknij się w głowę!! autorko niepotrzebnie pisałaś o wszystkim, teraz takie zołzy i zazdrośnice będą ci suszyć głowę. Ja wychowałam się w bloku i jestem przyzwyczajona, nie przeszkadza mi to że słychać krzyki sąsiadów, że nie mam ogródka. Moi rodzice wybudowali duzy dom w górach ale i tak jezdzą tak tylko na weekendy i na wakacje, a na co dzień wracają do mieszkania. jak to się mówi - co kto lubi. Jeśli macie oddzielną klatkę schodową, kuchnię i łazienkę to ja nie widzę nic złego w mieszkaniu z teściami. nawet jak którys cię wkurzy to się możesz zamknąć u siebie. Nie zwracaj uwagi na te trolle internetowe!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Jeśli macie oddzielną klatkę schodową, kuchnię i łazienkę to ja nie widzę nic złego w mieszkaniu z teściami. nawet jak którys cię wkurzy to się możesz zamknąć u siebie. Nie zwracaj uwagi na te trolle internetowe!" XXX Nooo. Takich bzdur daaawno nie czytałam na Kafete :D Ty nie widzisz nic złego :) Paradne. A zatem gówno wiesz o życiu, o różnicach między synową a teściową. Osobne wejście NIC nie da - poczytaj, dziecko, historie, które tutaj piszą dziewczyny, które też miały osobne wejście, osobne kuchnie, osobne piętra. Wynosiły się szybciej, niż wprowadzały. A i często bez męża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Marta, ok. Wawy.
Powtarzam i podkreślam: wasze opinie na temat mieszkania z teściową NIC NIE ZMIENIĄ. To już jest POSTANOWIONE. Dziękuję Wam bardzo, że tak się o mnie martwicie, ale niepotrzebnie. Jestem DOROSŁĄ OSOBĄ, WIEM CO ROBIĘ, ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ Z TEGO, ŻE RÓŻNIE MOŻE BYĆ. Wiem, ŻE MOŻE NIE BYĆ KOLOROWO. Jak będę miała dosyć teściowej to zacznę wpadać na weekendy do swoich rodziców, pokój zawsze będzie wolny (przy okazji mąż trochę zatęskni :)). Zresztą, będę pracować, myślicie, że będę miała czas przesiadywać codziennie z teściową? Czynności domowe same się nie wykonają, niestety. Chciałabym mieszkać z mężem sama, we własnym domu ale nie stać nas na to i raczej stać nie będzie. W bloku nie zamieszkam, nigdy w życiu. bgvbgvbgv- dziękuję, że chociaż Ty jedna mnie rozumiesz. Myślę, że ta dyskusja stała się bezsensowna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×