Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość hkgyijdkf

to twoja wina !

Polecane posty

najpierw idz Ty sama, zorientuj sie jak wyglada pomoc w twoim miescie, moze sa terapie na NFZ, u mnie byl psycholog i psychiatra.... sprobuj najpierw dla was, potem jak on sie nie zgodzi to dla siebie.... wierz mi, nie chce byc zla wrozka, ale to jest ciezki rodzaj czlowieka....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kkgtig
to tak ja teraz. leze sama w łóżku . sama w wielkim łżku a mąż w salonie na rogowce . zupełnie sama. sama z zryta psychika

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jakbym widzoiala siebie sprzed lat.... nie martw sie, nigdy nie jest az tak zle....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kkgtig
wiem. ciężko się żyje z nim.ciągle tylko jego problemy sue liczą i jehowy uczucia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kkgtig
dziękuje za słowa otuchy i dziękuje że się odezwalas . jutro rano pójdę do lekarza i się zorientuje jak to wygląda wszystko. napisze popoludniu napewno co załatwiam a więc jak coś proszę potem odpisz . dobranoc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ah, pytalas o tabletki na uspokojenie- to nie jest dobry pomysl, w ostatecznosci... ja zazywam Ketrel od roku, ale to juz bylo dlugo po naszym rozstaniu i nie ma z nim zwiazku.... powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kkgtig
poczytalam ten link.super dziękuje. naprawdę nie tko ja tak mam. ja też będę prowadzić takie zapiski i nic nie będzie mi mój mąż już wmawial zacznę ale walkę z nim i z jego wielkim ja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zaraz Ci wkleje tutaj pewne opowiadanie.... mam nadzieje ze rozumiesz o co mi chodzi, a tymczasem powodzenia u lekarza....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Był sobie król i królowa. Król był człowiekiem pedantycznym i wymagającym. Tak właściwie to nikt nie potrafił sprostać jego wymaganiom. Nie uznawał żadnego autorytetu, bo nikt nie był wystarczająco idealny i bez skazy, by król mógł go za autorytet uznać. Nikogo też tak naprawdę nie szanował, bo szanować mógł tylko ludzi idealnych i bez skazy. Często też z tego samego powodu chodził naburmuszony i obrażony, a najbardziej wtedy, gdy królowa nie potrafiła sprostać jego wymaganiom. Król, jak każdy zresztą król, miał poważne plany co do przyszłości królestwa. Były to jego plany indywidualne, do których zawsze przekonywał tak długo królową, aż zaakceptowała je jako plany wspólne. Jednak poważne plany wymagały sporego wysiłku, wszystkie po jakimś czasie przerastały króla i jego możliwości i stawały się dla niego uciążliwe. Król zostawiał więc po jakimś czasie każdą rozpoczętą inwestycję, a królowa próbowała za każdym razem ratować je, aby przynajmniej odzyskać to, co zostało zainwestowane. Choć nie lubiła gwałtownych zmian w swoim życiu, musiała się do nich przyzwyczaić. A król wciąż porzucał kolejne strategie rozwoju królestwa, zostawiając je królowej, bądź zastępując je innymi. Królowa z początku starała się jak mogła. Wiele rzeczy robiła, żeby sprostać wymaganiom króla. Zmęczona jednak ciągłym jego niezadowoleniem i jego widzimisię, zostawiła wszystkie sprawy pałacu w jego rękach. Sama zaś zajęła się porządkowaniem spraw królestwa wyższej rangi. Król zaś ograniczył swoje panowanie do obszaru samego pałacu. Czasami, gdy inni potrzebowali jego pomocy, chętnie pomagał w sprawach, które lubił robić i na których znal się znakomicie. Wtedy był szczególnie niezastąpiony. W takich przypadkach był bardzo zadowolony nie tyle ze swojej pracy, co z faktu, ze ludzie proszący o pomoc wykonywali bez ociągania i sprzeciwu wszystko, cokolwiek on zarządził. Jeżeli jednak przymuszali go do trzymania się ich pomysłu, wówczas narzekał głośno w pałacu na ich dziwne wymysły. Król i królowa mieli dwoje dzieci, ale król nie mógł ich kochać, bo nie spełniały wymogów, jakie z punktu widzenia króla powinny spełniać dzieci. Kilkanaście lat próbował nagiąć je tak, aby mieściły się dokładnie w wyznaczonych przez niego ramkach, ale jeśli już prawie się mu udało, one znów rosły i znowu trzeba je było naginać. Tu trzeba jednak koniecznie nadmienić, że ramki miały dokładnie wymiary króla i tak naprawdę tylko on mógł się do nich dopasować. One próbowały się poddać temu naginaniu, gdy były małe, i cierpiały przy tym wyginaniu. Gdy jednak trochę podrosły, z prób wyginania pozostał tylko żal do króla, ze pozbawił ich ojca. Król jak każdy król miał mnóstwo służby, ale oddalił po kolei wszystkich służących, bo żaden z nich nie potrafił wykonać swojej pracy wedle oczekiwań i norm wytycznych króla. Gdy pozostał tylko jeden, ostatni już służący, król wykonał potrzebną czynność za niego, zakładając z góry, że i tak nie zrobi tego jak należy. Sam prał swoje rzeczy, odwiedzał targ, aby zakupić potrzebne do jedzenia produkty. Miał swoje upatrzone do tego miejsca. Sam też gotował. W dni wolne był nawet skłonny oddać swe panowanie w kuchni królowej, ale bez przerwy był nękany wątpliwościami, czy to, co ona ugotuje, da się zjeść. Mogła przecież cos rozlać, rozsypać, a co gorsza, nawet spalić garnki. Dlatego słysząc odgłos nastawianych garnków zaraz zjawiał się w kuchni, by nic nie uszło jego królewskiej uwadze, bowiem kupował tylko tanio i pożytecznie. Wszystko to było dla niego, jak sam mawiał, wielkim ciężarem, ale nie było a całym świecie człowieka, który mógłby to zrobić równie dobrze, równie oszczędnie i równie porządnie, jak sam król. Wpadł na pomysł, żeby wydać edykt, w którym mógłby wyrazić swój problem, a jednocześnie z człowieka niezrozumianego,( bowiem już nikt nie rozumiał, o co mu tak naprawdę chodzi ), stać się człowiekiem zrozumianym i zaakceptowanym. Tak, to naprawdę mogłoby go uwolnić od problemu. Wyszedł na taras pałacu i przemówił: Drodzy poddani: ( tu miał na myśli także królową i dwoje dorosłych już dzieci ) Chciałem wszystkim ogłosić, że jestem Człowiekiem Niezastąpionym i nikt nie może mnie w tym zadaniu zastąpić, postanowiłem jako Idealny Człowiek przygotować dla was Idealne Ramy. Powinniśmy wszyscy być jednością. Ale żeby tą jedność osiągnąć, musicie dopasować się do tych ram w Idealny Sposób z dwóch powodów: po pierwsze, że sam pomysł jest Idealny, a po wtóre, że Ramy są Idealne. Jestem w stanie pomóc wam tą doskonałość osiągnąć, musicie tylko z oddaniem i bez szemrania poddać się mnie, Niezastąpionemu i Idealnemu. Musicie zmieścić się w ramach moich oczekiwań, a możecie to osiągnąć myśląc jak ja i czyniąc wszystko jak ja. Poza Idealnymi Ramami nie ma nic, dlatego chcąc d alej mieszkać w moim królestwie, musicie zaakceptować mój Idealny Pomysł. W ten sposób sam zastawił na siebie pułapkę i wpadł w straszne sidła. Z jednej strony bowiem zdawał sobie sprawę, że jest Człowiekiem Niezastąpionym, z drugiej zaś obarczonym ponad miarę zadaniami, w których nikt inny nie potrafił go zastąpić. Chciał od tego ciężaru uciec, ale przecież jak ma uciec, skoro nie ma takiego człowieka, który go zastąpi, a poza tym straciłby kontrolę nad swoim Idealnym Pomysłem. Na dodatek Pomysł okazał się nie tak wcale Idealny, bo gdyby taki był, wszyscy poddani krzyknęliby : Hura! Efekt był jednak inny: prawie wszyscy poddani odeszli, bo nie mieli ochoty na Idealny Pomysł. Woleli Swoje Ciasne Ramy bardziej niż Idealne Ramy, nawet wtedy, gdyby pochodziły z Idealnej Głowy Idealnego Króla. Gdzieś na boku została garstka poddanych: Królowa i dwoje dzieci. Smutno im było, gdy widzieli porażkę Króla. Król podszedł do nich i orzekł: - Czy i wy chcecie odejść? - My nigdzie nie odchodzimy. My zostajemy w Swoich Ciasnych Ramach - odrzekli zgodnie. - W takim razie, skoro poza Idealnymi Moimi Ramami nic nie istnieje, nie ma was. Mogę odejść. - Nie zostajemy sami. Jest nas wielu. Wielu Nieidealnych. - odpowiedziała Królowa. - Zrobiłaś mi to, co najgorsze! - z wyrzutem powiedział Król. - Nie czuje się winna. Wszystko to, co ci ślubowałam, dotrzymałam. A że nie jestem Idealną Żoną? Cóż, nie było takiego zdania w obietnicy małżeńskiej. Król wyjechał. Pewno sam przed sobą nie może pogodzić się z porażką Swojego Idealnego Pomysłu. Poddani potrzebowali jednak Króla. Po niedługim czasie wszędzie było słychać radosne okrzyki: Wiwat Królowa!!! Poddani wybrali ją. Mogła ich zrozumieć i zaakceptować, bo była taka jak oni, Nieidealna. I w tym była jedność!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamaanaa
hkgyijdkf czekam na to co Ci powie lekarz. Proszę napisz. Mam dokładnie taką samą sytuację jak Ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam zalamana, czytalam Twoj topik.... wiesz, lekarz przepisujac tabletki nie wiele pomoze, jedynie to ze bedzie spokojniesza, ale to nie rozwiazuje wcale problemu.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamaanaa
Niech go nie rozwiązuje, ale pozwoli mi nie płakać co dzień. To będzie połowa sukcesu. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
wiesz, jak jestes w ciazy to takie tabletki sa wykluczone....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamaanaa
Jeżeli są wykluczone, to oczywiście w ogóle nie wchodzą w grę. :) Po prostu może lekarz coś przepisze autorce tematu, wtedy pójdę do swojego i porozmawiam ze swoim ginekologiem. Chciałabym mieć jakieś wsparcie psychiczne. Teraz jest mi już obojętne, czy będzie to człowiek czy proszek. Po protu chciałabym się lepiej poczuć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nieidealna szczesciara
Czytam was i wiem co czujecie. Wkolo pierdolo to samo, wiecznie wszystko przez mnie. Nawet od tesciowej slyszalam, ze gdybym byla inna to by mnie traktowal inaczej. wychowalismy sie w dwuch roznych swiatach. W mojej rodzinie faceci byli na rowni z kobietami. Tato gotowal, bracia sprzatali, nic nikomu nie bylo podane pod nos. U meza odwrotnie, faceci wiecznie zmeczeni po pracy obiad pod nos. tesciowa dla meza gotowala oddzielnie ziemniaki jak konczyl po 21. Szybko wyszlo, ze ja nie jestem stworzona do bycia kura domowa. Z dnia nadziej coraz gorzej, klotnia klotnie gonila. I cigale to samo- TO wszystko twoja wina. W pewym momencie wzielam to gleboko do siebie. Obiadki, sradki, uslugiwanie, stawanie na rzesach.... ale nic, ciagle pretensje, i ciagle wszystko moja wina. Wysiadlam psychicznie, poszlam do psychologa. Dzis juz mija 2 miesiac bez meza, jestem spokojna, ciezko finansowo, ale jednak spokoj, bez klotni, bez zalu, bez strachu ze sie znow o cos przyjebie. Po nowym roku biore sie za rozwod.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
milo czytac ze ktos tez sie zdecydowal na taki krok :) nic gorszego niz zycie w takim gownie, ja od tesciowej tez uslyszalam cos w ten desen.... oby innym starczylo sil i odwagi.... pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
hej, jestem w 33tc i juz mam dosc tego toksycznego zwiazku! albo % albo xbox! jestem z tym wszystkim sama!! ;( wyc mi sie chce!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość załamaanaa
Hej dziewczyny. Ja nie zamierzam poddawać się od razu po ślubie. ...bo ile to 5 miesięcy? Nie zamierzam, bo po to przysięgałam przed ołtarzem itd. A lżej jest mi zawsze wtedy, kiedy pomyślę, że mogę w każdej chwili powiedzieć "zbieraj swoje zabawki i wyp****alaj". Dlatego chce z nim rozmawiać i próbować cały czas od nowa coś mu wytłumaczyć. I chociaż on nic, to po prostu nie wierzę, że mógł się tak zmienić po ślubie - albo, że ja byłam taka ślepa. Ciekawe co będzie na święta. Heh...... 33 tydzień? O matko, to pewnie musisz już czuć jak się rusza? Ja od niedawna czuje - 21 tydzień. :) Co z Twoim ? W ogóle interesuje się, że jesteś w ciąży? Wiecie czego ja postanowiłam spróbować? Olewać go kompletnie. Wczoraj tak robiłam jak wrócił z pracy po 23. To przynosi ulgę zszarganym nerwom. Pogadałam sobie z brzuszkiem, pogadałam sobie z psiakiem i sobie robiłam swoje. A potem, jak położyłam się spać wszystko mi było jedno co on robi i gdzie jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ka trzy przez dwa wu
ASERTYWNOŚĆ!! polecam:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×