Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Deeereee

Mam 30 lat, co robić?

Polecane posty

Gość Deeereee

Mam 30 lat. Sześć lat temu poznałam faceta, który okazał się człowiekiem z toksycznej rodziny. Nie będę wymieniała tysiąca powodów, ale w skrócie go nienawidzę. Mamy 13miesięczne dziecko - dowiedziałam się że przez całą ciążę do niedawna mnie zdradzał... Nic nie wniósł do mojego życia, za to zabrał wiele. Owszem pozmywał całe stosy naczyń - potrafi pomóc, jak się go poprosi, ale nic nie wniósł. Ja przez jego problemy straciłam bardzo rozwojową pracę, znajomych, zainteresowania... Nie zostało mi nic. Przytyłam 40kg, zestarzałam się... Niby jeszcze pracuję w "rozwojowej pracy", ale tylko dlatego, że siedzę na l4 w drugiej ciąży. Spaprałam sobie całe życie dla człowieka, który 28 lat ćwiczył w patologicznej rodzinie omamianie najbliższych. byliśmy już u psychologa wiele razy - powiedział mi, żebym dla własnego dobra odeszła. Ale jak? Mam 30 lat, w CV wpisane 5 lat pracy w pewnym odłamie marketingu, z czego połowa na urlopach i zwolnieniach ze względu na ciążę. Jestem z wykształcenia psychologiem niepraktykującym od skończenia studiów, więc o pracy w zawodzie nie mam co marzyć. Jestem ładną dziewczyną, mądrą, inteligentną, bez znajomych, przyjaciół. Po studiach wyprowadziłam się do dużego miasta ale teraz mieszkam w rodzinnym małym (no moze średnim) mieście bez większych perspektyw. Jestem atrakcyjna, mądra, inteligentna. Gdzieś w głębi pozostało wspomnienie o wielu zainteresowaniach... Ale dzisiaj nie mam nic. Żyję jak głowa rodziny, która całe swoje życie poświęca rodzinie, planowaniu, ustawianiu wszystkiego. Facet podobno mnie kocha, ale seksu z jego strony nie ma, bo się cyka że mnie urazi i różne wymówki. Ja jestem atrakcyjna, wiem, że jestem, ale co robić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ile przytyłas
/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Deeer
Troszkę - kilka kilo. Ale to nie jest problem. Nawet chyba bardziej pasuję do opisu idealnej kobiety. Faceci się za mną oglądają, mam piękne cycki - 75E... No kurde... Zresztą to nie jest problem, bo on, jak ja już zainicjuję seks, to on dochodzi do orgazmu bardzo szybko. To nie jest problem... boże... ciężko mi napisać, że jest nieudacznikiem, człowiekiem, który został zgnębiony przez rodziców w domu pełnym miłości przesyconej agresją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jiojioio
Dlaczego przerzucasz na faceta cala odpowiedzialnosc za to, ze jestes nieszczesliwa? Na studiach nie uczyli Cie, ze kazdy jest odpowiedzialny za swoje zycie? W jaki sposob facet przyczynil sie do tego, ze stracilas rozwojowa prace? Zaciazyl Cie sila dwukrotnie? :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Deeer
:( Do tego o czym piszesz już doszłam sama. Obietnicami w każdej chwili "Co się dzieje? Źle ci? Dam ci wszystko. Zobaczysz..." I dawał, wszystko na prośbę... Ale wszystko co w zyciu kobiecie potrzebne musiałam wyprosić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×