Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

zastanawia mnie jedno

Mieszkanie przed ślubem?

Polecane posty

Jestem prawosławna. Dzisiaj chodził u nas baciuszka "po kolędzie" i wie ze mam chłopaka (mam 19 lat chłopak: 21) i zapytał czy mam zamiar z nim zamieszkać przed ślubem. Powiedziałam prawdę, że tak. A On mi wykład, że to nie po Bożemu itp. Moim zdaniem lepiej teraz zamieszkać przed ślubem razem, zobaczyć czy będziemy się dogadywać. Gorzej by było po ślubie zamieszkać i się wtedy nie dogadywać i brać rozwód. Jakie wy macie na ten temat zdanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babka z piasku
Ależ oczywiście, że zamieszkać przed ślubem , z resztą sama wiesz, bo piszesz, że to najlepsza opcja. A baciuszka nie będzie przecież żył waszym życiem i decydował za was. Wystarczy spojrzeć na poprzednie pokolenia. Kiedyś się wydawało za mąż osoby które się nie znały, albo w zamian za posag... i co to już było po Bożemu, bo wystarczy że był ślub ? A potem co wielkie niedopasowanie. Prawda jest taka, że bez wspólnego mieszkania decyzję podejmuje się w ciemno, a po fakcie czyli po ślubie wszystko wychodzi, a lepiej żeby decyzja ślubu była bardzo przemyślana, niż żeby pojawiły się alarmujące sygnały już po ślubie... a potem tak jak pisałaś rozwód, albo wspólna męczarnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AS26
Ja jestem przeciwna takim "próbom", jak się kogoś kocha, to można pokonać wszelkie trudności. To całe testowanie i sprawdzanie się doprowadziło do strasznego dziadostwa - ludzie traktują się instrumentalnie, zmieniając partnerów jak rękawiczki. Rozchodzą pod byle pretekstem, zamiast rozmawiać, szukać kompromisów. A już najgorzej jak w efekcie takich testów pojawią się dzieci, które potem mają wielką rodzinę w postaci kilku nowych tatusiów / mamusiów / wujusiów / ciotusiów :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja bym nie wyszła za kogoś, z kim nie mieszkałam. A dla duchownych to złe jest seks przed ślubem, który można uprawiać mieszkając osobno :P Ja tam mieszkałam z facetem pół roku, seksu nie było

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AS26
Co do samego wtryniania się osób z zewnątrz (rodzinki, przyjaciół, duchownych...), to akurat najmniejszy problem, bo decyzja powinna wyjść od samych zainteresowanych i nikomu poza nimi nic do tego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
widzę, że nie tylko ja tak myślę. Oczywiście szanuję osoby które mają odmienne zdanie na ten temat, ale żeby duchowny mi radził co jest lepsze? Ja jestem z chłopakiem już 2,5 roku i niedlugo chcemy spróbować razem zamieszkać. I wtedy ewentualnie ślub a do dzieci nam się nie spieszy i jak na razie na nie się nie zapowiada.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babka z piasku
"Ja jestem przeciwna takim "próbom", jak się kogoś kocha, to można pokonać wszelkie trudności." To chyba największy mit. Sama miłość nie wystarcza i szybko gaśnie bez solidnych fundamentów, które wypracowuje się podczas byciu w związku. Co z tego że kogoś się kocha, a nie potrafi się z nim rozmawiać i żyć WSPÓLNIE?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KatarzynaZSDM
Ja bym sie nie zdecydowała na mieszkanie przed ślubem. Jestem katoliczka. Ale zanim ktoś będzie obalal "mit" "miłość wszystko przezwyciezy" trzeba zastanowic sie nad pojęciem miłości i odróżnić miłość od zakochania. Bo miłość to właśnie rozmowy, przebywanie ze sobą, to szczerosc, to wspólne problemy i radości, na pewno też przywiązanie, to chęć bycia z sobą na dobre i na złe :-) Zakochanie a miłość to nie to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ij aa
lepiej nie, bo potem wypowiadają się takie panny co mieszkają z 10 lat z facetem a ślubu jak nie było tak nie ma bo po co

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ij aa
i nie wiadomo co lepsze, jak zamieszkasz bez ślubu to chłopakowi tak będzie wygodnie, bez formalności ma kogo chciał mieć tj. sprzątaczkę, kochankę, partnerkę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a ja mam takie zdanie, że jeśli sie dwoje ludzi kocha to czy ze ślubem, czy bez zawsze sie dogadają :) Wiec "próbowanie" mnie troche śmieszy. Po prostu chce sie byc z ukochanym człowiekiem, budzić sie obok i zasypiać- a trudno, zeby od razu ślub brać. Wiec dla mnie wspólne mieszkanie wynika po prostu z potrzeby serca, z potrzeby bliskosci a nie jakiegoś "próbowania"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość AS26
Otóż to, KatarzynaZSDM. Miłość to nie motylki w brzuchu i rozmarzony wzrok, tylko szacunek i odpowiedzialność za drugą osobę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jezeli sie teraz dogaduszej i sie nie nudzisz z nim to i po slubie bedzie to samo bo sex nie jest gwarantem udanego małzenstwa a wrecz przeciwnie przynosi przeklenstwo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dix ae
co za ciemnogród, mamy 21 wiek a oni sie beda przejmować slowami nawiedzonego klechy... ja pierdykam... to przeciez zupelnie normalne zeby mieszkac razem przed czy nawet bez slubu, kurna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie ciemnogrud tylko to sa fakty ze najwiecej rozwodów jest tam gdzie było wspułzycie przed slubne i jeszcze bez spowiedzi szczerej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość KatarzynaZSDM
Brak szacunku dla innych i ich poglądow oraz przezwiska to Twój XXI wiek? Często zdarza sie tak że chłopak który mieszka z dziewczyna bez ślubu nie spieszy sie z formalizowaniem związku a lata lecą, osobiście znam taki przypadek, po kilku latach rzucił dziewczynę która była juz po 30 a w takim wieku ciężko juz kogoś znaleźć wolnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość chyba ty
Ja nie mieszkałam przed ślubem i mam udane małżeństwo, znam takich co mieszkali i się rozwiedli. Znam też ludzi, którzy mieszkali i są udanym małżeństwem. Nie ma reguły na to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hah!!!
dla mnie ta moda na mieszkanie przedslubne jest taka wyrachowana, nie wyobrazam sobie, ze moglabym kochac kogos i jednoczesnie myslec, ze moze sie nie sprawdzimy, takie zakladanie niepowodzenia swiadczy o slabosci uczucia. Z moim mezem chodzilam dwa lata przed slubem a po slubie zamieszkalismy i owszem bywalo roznie, ale kochalismy sie i kochamy i wszystko przetrwalismy. Poza tym mieszkanie przedslubne dalej niczego nie weryfikuje, dam przyklad mojej przyjaciolki, ona chciala slubu, on chcial mieszkac przed slubem, po 4 latach bycia razem zamieszkali ze soba, ona w rozmowach prywatnych mowila mi, ze czasem ma ochote cala zastawe wybic ale siedzi grzecznie, zeby sie facet nie rozmyslil, po dwoch latach wspolnego mieszkania wzieli slub i dopiero wtedy moja kolezanka pokazala na co ja stac :-) Facet jest zaskoczony jej chartakterkiem, ktory wczesniej uwazal za ulegly :-) Ogolnie jestem na nie i mam nadzieje, ze ta glupia moda przeminia, ani ze nie ulegna jej moje dzieci, zwiazki to nie taniec towarzyski, w ktorym mozemy zmieniac partnera i testowac, zwiazek to powazna sprawa, wprowadzmy w nasze zycie troche wartosci, nauczmy sie kochac bez podejrzen, a jesli nie czujemy sie pewnie i musimy sprawdzac to zrezygnujmy z takiej milosci gdyz jest ona falszywa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hah!!!
poza tym nistetety moze feministki mnie tu naskocza, ale z reguly takie mieszkanie przed slubem to pomysl faceta, a dziewczyna udaje, ze jej tez to pasuje. Jaki jest sens i jaki interes dla dziewczyny jesli majac ponad 20 a nawet 30 lat idzie na uklad partnerski z pomieszkiwaniem, godzac sie na to, ze za kilka lat facet powie jej, ze jednak cos mu nie pasuje. Dziewczyny szanujcie sie. W zyciu nie zgodzilabym sie na takie cos, gdyby moj kochany mi to zaproponowal to powiedzialabym mu "zegnaj"bylby to dla mnie policzek i dowod na to, ze nasze uczucie traktuje interesownie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hah!- rozumiem, ze interesem dla dziewczyny jest małżeństwo? Bo tak to napisałś " jaki w tym ineteres dla dziewczyny" ;) Ja uważam, że nie można pisac, że dziewczyna sie nie szanuje, bo mieszka z facetem bez śłubu.... Czymze jest ten slub, ze jest wyznacznikiem szanowania? Przecież żyjac z kimś wie sie, czy to właściwa osoba.... A ta koleżanka, która czekałą do slubu, zeby pokazać jaka jest naprawdę? Porażka. I to jest właśnie "nieszanowanie" sie- dązenie do interesu jakim jest małzeństwo za wszelka cene...Żałosne. Szczególnie w kontekscie, ze byłą słodziutka, zeby sie facet nie rozmysłił- ja pierdzielę! Bleeee!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hah!!! - ja mam wrażenie, że jest odwrotnie. To dziewczyna chce zamieszkać z facetem, bo chce zacząć tworzyć wspólny dom. Facet woli być wolny, wpaść do laski, pobzykać i jechać do kumpli, a nie mieć kobietę non stop na głowie. U mnie za każdym razem było tak, że to ja decydowałam o zamieszkaniu. Bo nie byłabym w stanie myśleć poważnie o facecie, z którym nie mieszkałam. I miałam rację, bo mój ex na randkach był cudowny, a w domu okazało się, że to maminsynek, który pralki nie potrafi włączyć, mama dowozi mu jedzenie i czyste gacie. Gdybym z nim tylko chodziła, to mogłabym się nie zorientować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hah!!!
Nie napisalam, ze popieram zachowanie przyjaciolki, gdyz podstawa w zwiazku jes szczerosc. Moje zasady maja silne korzenie w dziecinstwie jak i wychowaniu, starano mi sie w zyciu wpajac wartosci i przykro mi jesli kogos uraze, ale takie uzywanie, testowanie, probowanie jest dla mnie calkowicie bezwartosciowe. Oczywiscie to moje zdanie i odczucia, ja nie czulabym szacunku do siebie gdyby zgodzila sie na takie uprzedmiotowienie, wierze w milosc bezwarunkowa i bezinteresowna, takie planowanie mozliwosci niepowodzenia nijak sie ma do praedziwego uczucia. Rozumiem osoby, ktore maja nieudane malzenstwo za soba, lub moze zostali wodwcami, w takim przypadku chyba tez by mi sie nie chcialo wchodzic znow w to samo i stalabym sie cyniczna, ale tak naprawde mieszkanie przedslubne nie wyklucza pozniejszego rozwodu, znam i takie przypadki...niestety. Co do tlumaczenia, ze dziewczyna dazy do tego by stworzyc ognisko domowe to zgadzam sie, ale mieszkanie przedslubne nie jest takim ogniskiem, to nawet nie jest substytut tylko jakis nedzny plagiat prawdziwego zycia rodzinnego. Wspolczuje osobom, ktore na to ida, bo brak im otwartosci, spontanicznsci, wszystko wyrachowane, oszacowane i zaplanowane... Przepraszam jeszcze raz, ale tak to odczuwam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hah!!!
uscisle, pisze o dziewczynach, ktore nie chca TYLKO mieszkania, niestety ale najczesciej tak to wlasnie jest, ona chce, on nie chce, wiec ida na kompromis typu konkubinat. Dla mnie jest to brak szacunku do samej siebie, trzeba spojrzec prawdzie prosto w oczy i powiedziec sobie, ze ten facet po prostu mnie nie kocha. Ja jestem osoba mloda, mam dopiero 30 lat, ale jakos chyba inaczej postrzegam zycie. Konkubinat to dla mnie profanacja rodziny i wartosci jakie ta rodzina ze soba niesie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hah!!!
U mnie za każdym razem było tak, że to ja decydowałam o zamieszkaniu - to ile bylo tych razow? wspolczuje ci..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hah!!! - a ja sobie nie. Nie jestem katoliczką, nie żyje w kulcie dziewictwa i jednego partnera przez całe życie. I było tych razów kilka. Za każdym razem uratowało mnie to od koszmarnego błędu i życia z kimś, kto się do życia nie nadawał. Żadna miłość nie wytrzyma życia z człowiekiem, który nic w domu nie robi i uważa, że to rola kobiety. Jestem od Ciebie o 5 lat młodsza i już dawno mnie życie wyleczyło z idealizmu, że miłość wszystko przezwycięży. Co do konkubinatu - dla mnie rodzinę tworzy miłość, a nie papier.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dix ae
"ja nie czulabym szacunku do siebie gdyby zgodzila sie na takie uprzedmiotowienie" - ale o czym ty piszesz???? jakie uprzedmiotowienie???? ze ciebie kiedys jakis potraktowal jak szmatke nie znaczy ze to sie kazdej zdarza, wiesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Hah!!!
a czemu mnie mial ktos potraktowac jak szmatke? w zyciu bym sobie na to nie pozwolila, poza tym bez przesady, nie jestem zatwardzialym betonem trzymajacym cnote do slubu i marzacym o jednym, jedynym rycerzu, ale sa pewne rzeczy, ktorych trzymam sie twardo, a jest nim wlasnie konkubinat. Tak naprawde nie wiem, czy gdybym zamieszkala z moim mezem przed slubem czy nie spakowalabym (albo on) ktoregos dnia manatkow i nie odeszlabym, bo na poczatku malzenstwa docieralismy sie ostro, ale wlasnie ten "papier"jak mowicie mnie trzymal, wyjsc z domu z walizka jest prosciej niz isc do sadu, zakaldac sprawe rozwodowa, moze wlasnie dzieki temu staralismy sie jakos dograc, co zaowocowalo wspanialym zwiazkiem, a moze pomyslcie o tym ile par moglo tez taki zwiazek utowrzyc po jakims czasie, ale juz sie o tym nie dowie niestety, bo zadecydowali,ze jednak do siebie nie pasuja..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ij aa
Hah, dobrze piszesz, masz rację

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dix ae
ja nie bardzo rozumiem czemu uwazasz, ze zamieszkanie bez slubu jest jednoznaczne z uprzedmiotowieniem... od czapy porównanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość babka z piasku
"Dziewczyny szanujcie sie. W zyciu nie zgodzilabym sie na takie cos, gdyby moj kochany mi to zaproponowal to powiedzialabym mu "zegnaj"bylby to dla mnie policzek i dowod na to, ze nasze uczucie traktuje interesownie. " Interesownie? Ja tu widzę tylko twoją interesowność, dążyć do małżeństwa za wszelką cenę, a jak się chłopu układ nie podoba to wypad. DYKTATURA. Czy właśnie taka jest miłość? Śmiem wątpić... Piszesz chyba o szanowaniu samej siebie, ale jak wytłumaczysz, własna nieufność, niepewność i uparte dążenie do sformalizowania związku? Czy można szanować siebie mając niską samoocenę, że z lęku przed stratą i odrzuceniem trzeba się od razu hajtać z nadzieją że to nam da gwarancję na nie bycie samym? MAŁŻEŃSTWO NIE DAJE ŻADNEJ GWARANCJI. A teraz z innej strony, kobieta która ma szacunek do siebie ma samoocenę w porządku i nie potrzebuje wkładać komuś kajdany na ręce i całkowitego opierania się "wiszenia" na drugiej osobie. Tak dla ścisłości, ja jestem mężatką, ale małżeństwo nie było dla mnie najważniejsze i nie było wyznacznikiem wspólnego życia. Ja nie naciskałam i on też nie. Decyzję podjęliśmy wspólnie, ale równie dobrze można żyć bez tego papieru.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×