Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość aniołopochodna_21

wina kochanki

Polecane posty

Gość aniołopochodna_21

Jako mloda dziewczyna (18-latka) żyjąca jeszcze wiarą w to,że ludzie są uczciwi,a zdrady i świństwa zdarzają się tylko w filmach (tzw. dziecięca naiwność) poznałam T. Była to moja wielka Miłość,pierwsza ale potężna i bardzo silna, spotykaliśmy się, otaczaliśmy czułością i opieką, rozumieliśmy się właściwie bez słów..On był starszy ode mnie o kilka lat.. Od razu mówię- wcale nie naciskał na seks..on przyszedł dopiero z czasem. Z czasem również dowiedziałam się,że Mój Książę z bajki ma żonę i dziecko. Świetnie to przede mną ukrywał,niczego nie podejrzewałam bo czesto bywałam nawet w jego domu.Mój T to mistrz manipulacji. Przyznał się do wszystkiego,moja reakcja- NIE CHĘ CIĘ ZNAĆ"-typowe. Nie mogłam się pozbierac totalnie,dawałam sobie czas,a rana rosła,spadalam coraz niżej,w głebi serca czułam piekło. A on nie dał spokoju,dzwonił,przyjeżdżał,obiecywał,ze zostawi dla mnie rodzinę,nie chcialam go sluchać,brzydziłam się jego słowami i nagle wbrew wszelkim swoim zasadom mój kręgosłup moralny całkowicie się złamał- postanowiłam z nim być mimo wszystko. On zostawił dla mnie żonę i dziecko. Jako 20 latka zamieszkałam z nim. To się skończyło gdy jego dziecko zachorowało (powazna choroba),wtedy sama kazałam mu wrócić do dziecka..i tak się stalo. Dziś mam 26 lat i ustablizowane życie,mam męża i półroczną córeczkę. Przenigdy nie zdradziłam swojego męża i jestem szcześliwa. Gdy T odszedł od żony i dziecka czułam się ze sobą obrzydliwie,do dziś czuję mega wyrzuty sumienia i uwazam,ze jestem współwinna rozpadu rodziny. Nie mam co do tego wątpliwości. Natomiast gdy chodziłam do psychologa on tłumaczył mi,że rozpadowi rodziny winny jest mąż,bo to on odszedł,nie ja,to on ślubował i obiecywał wierność i ostatecznie to on podjął decyzję o odejściu. Na wykładach na uczelni wczoraj wykładowca mówił o zdradzie i powtórzył dokładnie to samo co psycholog kilka lat temu. To oczywście nie zmienia faktu co czuje,ale chce znać wasze zdanie.. Czy uważacie,ze winę za rozpad rodziny ponosi tylko mąż ? Czy kochanka tez jest winna,podobnie jak on?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie przesadzaj. Nie wiedzialas, ze byl zonaty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mi szkoda
wiesz, mi się wydaje, że każdy jest odpowiedzialny za to, co robi, do czego się zobowiązuje; to on był czy jest - mężem, ojcem, itd. - to było jego zadaniem dochować obietnic danych żonie, zadbać o swoją rodzinę; Ty za jego rodzinę nie ponosisz odpowiedzialności; i, jednocześnie - wchodzenie w taki związek było nie w porządku; tyle, że: kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień... każdemu zdarza się robić różne złe rzeczy; to nie chodzi o to, żeby na siłę siebie samego przekonywać, że: nie, nie, w sumie nic takiego się nie stało wg mnie to było nie w porządku, że weszłaś w ten związek - i, jednocześnie - wcale nie jestem aż tak pewna, czy ja w takiej sytuacji miałabym aż tak silny kręgosłup, żeby w coś takiego nie wejść :( po prostu czas już sobie przebaczyć... każdy popełnia błędy, takie czy inne, większe czy mniejsze na pewno nie zasługujesz na jakieś wieczne potępienie z tego powodu pora już, żebyś sobie sama przebaczyła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hrabia bul
on to zrobil swiadomie oszukujac cie na poczatku; zebys w to weszla no to pora sobie naiwnosc wybaczyc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie piszę złośliwie
nie nie tylko mąż, ale obie strony. Jedna godzi się na k******o, a druga zbiera ile może, bo nie wie kiedy jej się to urwie. Nie czaruj żeś taka naiwna była i myślałaś, że prawiczka starego muchomora poderwałaś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to nie był wiele starszy i wiele mądrzejszy, może tylko bardziej świadom swojej seksualności, swojego pożądania, nic więcej. Gościu chciał tylko p*********ć. I nie musiał długo szukać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
o jedno dziewczyno, o jedno. Marzył o tym czego mu tamta nie dała, a ty dałaś, bo bylaś taka "wyjątkowa" prawda? Jak cię czarował?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×