Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość skonczony30

Przyjaciółka...

Polecane posty

Gość skonczony30

Jest między nami 6 lat różnicy. Poznaliśmy się na jakimś miejskim festynie 6 lat temu przez jej kuzyna. Właśnie kończyłem studia, ona była w liceum. Krótkie, ciemne blond włosy, przy tuszy, nie podobała mi się, ale bardzo fajnie nam się rozmawiało - sympatyczna, inteligentna dziewczyna. Wzięła nawet mój numer i pisaliśmy często, co jednak wychodziło z jej inicjatywy. Z czasem jej smsy były bardziej konkretne, w końcu wyznała, co do mnie czuje. Jakoś to zawoalowałem, powiedziałem jej, że jest już ktoś w moim życiu, itd. Nie chciałem jej ranić, do tego nie była w moim typie, no i kumple nabijali się, że zajmuję się licealistkami. Zrozumiała. Chwilę dała mi spokój, potem znowu pisała, jednak już "po koleżeńsku". Ja związałem się z pewną kobietą, związek zakończył się po roku, X bardzo mi pomogła po rozstaniu i jakoś tak wyszło, że zaprzyjaźniliśmy się. Dużo rozmawialiśmy i spędzaliśmy ze sobą sporo czasu, głównie w wakacje, gdy przyjeżdżała do domu na dłużej. Na II roku studiów poznała chłopaka. Bardzo się zakochała, zmieniła się. Schudła, zapuściła włosy, jakoś tak bardziej kobieco zaczęła wyglądać. Nadal utrzymywała ze mną kontakt. Wyrosła z niej wspaniała kobieta. Głupio się przyznać, ale bardzo chciałem by ich związek się rozpadł. Gdy żaliła mi się na jakieś drobne problemy w ich związku, wszystko układałem tak, by wypaść lepiej od niego. W końcu musiałem się przed sobą przyznać, że zakochałem się w niej. Tymczasem oni zaręczyli się. Przez ostatni rok, gdy ona zajmowała się pracą magisterską, nasz kontakt prawie się urwał. Cały czas kombinowałem, jak jej to wyznam, gdy w wakacje przyjedzie do rodzinnej miejscowości. Teraz ona skończyła studia i w następną sobotę bierze ślub... Miesiąc temu dostałem zaproszenie i wbiło mnie w ziemię. Nie mam zamiaru już jej mącić w głowie. Nie wiem, czy iść na to wesele, by przypadkiem czegoś nie palnąć po alkoholu. Piszę to trochę, by się wyżalić, a trochę ku przestrodze. Nie bądźcie tak płytcy jak ja. Nie przejmujcie się gadaniem innych. Zrobiłbym wszystko, by cofnąć czas, niestety jest już za późno. Pozdrawiam A.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widzisz ja mam podobnie... Wielka przyjaźń wbrew wszystkiemu, Zawsze razem, zawsze obok siebie... Zakochałam się, powiedziałam co czuje, no ale on spotykał się z inną. Ja spotykam się z kimś - usłyszałam. Mięło kilka miesięcy. Przez ten czas prawie się nie widzieliśmy. Jego związek w tym czasie się rozpadł... Ja jednak nie wiedziałam o tym od razu. Olewałam go. Wiedział, że spotykam się z innymi kolegami, szlajam po imprezach, dużo pracuję, kończę studia. Żyłam na maksa by zapomnieć. I był taki pamiętny dzień kiedy prosił bym zrezygnowała z pewnych planów (tego nie akceptował nigdy), ale ja nie potrafiłam ot tak zostawić czegoś ważnego dla mnie, czegoś co dawało mi siłę do życia bez niego. Mięły dwa lata. Gdy nagle dowiaduje się, że on po 4 miesiącach znajomości ożenisię z kobietą. Też dostałam zaproszenie na ślub. Nie poszłam, bo w tym samym czasie zmarła moja bliska osoba. Chyba jedna z nielicznych, która wierzyła, że ja i on, że kiedyś będziemy razem. Przed samym ślubem zadzwonił do mnie - niepewny tego co będzie, swojej decyzji... ale co ja miałam zrobić? Sama w żałobie, z sercem rozdartym... :(. Powiedziałam, że mam nadzieje, że żeni się z miłości... niestety okazało się, że nie. Minęło wiele czasu, a ból pozostał. Gdyby nie moi przyjaciele ześwirowała bym. Czy jest szczęśliwy - chyba nie... ale cóż każdy z nas musi ponosić konsekwencje swoich decyzji. A.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość skonczony30
Dzięki za podzielenie się swoją historią. Niestety, tak jak mówisz... Tylko, że moja X kocha tamtego i jest szczęśliwa, tego jestem pewny. W pełni zasługuje na to. Za to ja nie zasługiwałem na nią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gdyby wrocila do poprzedniego wygladu nie zachwycalbys sie nia. idiota

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Krótkie, ciemne blond włosy, przy tuszy, nie podobała mi się Post jest tyle wart.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja rada , jako kobiety-jeżeli ci na niej zależy, to pomyśl o niej, to wymaga pewnej dojrzałości i wzięcia na siebie odpowiedzialności za drugiego człowieka - czy ona kocha mężczyznę, za którego wychodzi za mąż, czy dobrze się rozumieją, czy jest z nim szczęśliwa-porozmawiaj z nią szczerze , jak przyjaciel,znacie się tyle lat, że jest to możliwe, naprawdę, chociaż może cię boleć. NIE MYŚL O SOBIE, TYLKO O NIEJ, nie wykorzystuj informacji , które ewentualnie od niej uzyskasz, jej wątpliwości co do przyszłego męża, aby siebie przedstawić jako lepszego kandydata,nie manipuluj ją, MOŻESZ JĄ SKRZYWDZIĆ, ALBO ZEPSUĆ WASZĄ PRZYJAŹŃ-jeżeli go kocha, jest szczęśliwa, to będziesz to widział, więc daj jej spokój i z miłością, którą do niej czujesz, życz jej szczęścia, idź na jej ślub, baw się dobrze / jak sie nie kontrolujesz po alkoholu, to go nie pij, zawsze możesz powołać sie na problemy.......żołądkowe/, i ciesz sie jej szczęściem, bo widocznie nie ona tobie była pisana, a na ciebie gdzieś czeka inna dziewczyna. Jeżeli natomiast zobaczysz, że z jej uczuciami i relacją z tym mężczyzną , nie do końca jest dobrze, to powiedz jej prawdę, ona zadecyduje. Nie wiń siebie za to, że X lat temu nie podobała ci się jako kobieta, tak po prostu było i tyle, byłeś wobec niej uczciwy, nie czułeś nić, to niby co miałeś zrobić, iść do wróżki i zapytać, czy się w niej za ileś lat zakochasz. Napisałeś, że gdy poznała na studiach tego chłopaka, to schudła, zapuściła włosy, wypiękniała - a wiesz dlaczego, bo jakiś mężczyzn zobaczył w niej KOBIETĘ, KTÓREJ TY NIE WIDZIAŁEŚ, kobieta wtedy zaczyna być kobietą, zachowuje się jak kobieta, pięknieje, wydzielają się feromony, tobie teraz podoba się , coś, co stworzył trochę inny mężczyzna, który widocznie w niej tą kobietę widział, gdy miała krótkie włosy i była przy tuszy. Mój mąż zawsze mówi, że "kobieta powinna przeglądać się w oczach swojego mężczyzny"-to się przydaje, gdy syf na nosie wyskoczy i tak w ogóle, gdy się kogoś kocha, to wygląd nie ma takiego znaczenia. Poza tym, ja mam juz swoje lata, ta osoba, z którą bierzemy slub zmienia sie i my też, a uroda szybko przemija, botoksu nie polecam, brrrr. Nie martw się , będzie dobrze, życz jej dobrze i nie cierp z tego powodu, że jest szczęsliwa u boku innego mężczyzny, szczęscie czeka tez na ciebie, a może jednak ona jest dla ciebie, zorientuj się i nastaw pozytywnie, i ciesz tym, co jest- "past is gone, future is mistery, but present time, only present time"- mówię ci będzie dobrze, głowa do góry, pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×