Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Turystka_29

Kto za kogo płaci...

Polecane posty

Gość Turystka_29

Witam wszystkich, chciałabym poznać wasze zdanie na taki temat: Za dwa dni mam jechać na wakacje na tydzień z chłopakiem z którym jestem już rok. Ogólnie układa nam się raczej dobrze. Wczoraj wieczorem rozmawiając z nim przez telefon dość przypadkiem wyniknął kwas, który (tak mi się wydaje) popsuł atmosferę miedzy nami i odsłonił dość częsty problem w relacjach, tzn. kto za kogo płaci. Niby temat już zamknięty między nami, ale... Jestem osobą dość wrazliwą i nigdy nie byłam materialistką. On i jego rodzina natomiast przez wiele osób (mamy wspólnych znajomych) postrzegani są niestety za skąpe osoby, i najistotniejszą dla nich kwestią są pieniądze. Niby żartem gdy się z nim spotykam mówi "to co mi dziś postawisz", "gdzie mnie zabierasz" i inne podobne. Już też zakomunikował mi, że mam sie dorzucić do paliwa i kosztów wyjazdu. Częstym też tematem jego rozmów są pieniądze. Owszem są sytuacje, że zaprasza mnie na pizzę lub idziemy na basen i wtedy on płaci, tylko znając jego charakter po prostu czuję wtedy przez skórę, że mu to nie na rękę...Chcę zaznaczyć, że ja też czasem z chęcią zapraszam go. Jakiś czas temu bardzo go też ciekawiło, jakie środki są na moim koncie... Wyjeżdżaliśmy już też dwa razy ze sobą na kilka dni (po pół roku znajomości) i zawsze każdy płacił za siebie. To jego zasada. Znając jego podejście wczoraj w rozmowie celowo zasugerowałam i zapytałam coś na temat, że on ma za mnie płacić. Niemile go to zdziwiło i stwierdził że jestem pazerna. Ja mu na to (teraz tego żałuję) powiedziałam, że myślałam, że "staż" do czegoś zobowiązuje. On uważa, że nie mam na wyjazd, i powiedział, żebym powiedziała mu jeśli tak jest, to mi pożyczy. Powiedziałam mu, że wcale tak nie jest bo zarabiam i stać mnie. Powiedziałam mu na koniec, że nie wymagam wcale tego(bo jak można), że ma za mnie płacić, a on uznał że to robię. Ogólnie chodzi mi o to , że miło by było gdyby zaproponował takie coś. Ja nie lubię stać z wyciągnięta ręką i na pewno bym odmówiła. Niepokoi mnie tylko to, że to on jest raczej nastawiony na to, żeby jemu spływało a jest taki surowy jeżeli chodzi o to by sam coś z siebie dać. Tym bardziej wydaje mi sie to dziwne, bo wiem, że zarabia wcale nie mało (mundurówka). Wydaje mi się to dziwne tez dlatego, ponieważ kilka lat temu kończąc studia zaczynałam związek od wyprawy równiez na tydzień z kolegą który też był absolwentem i nie mieliśmy stałej pracy. Pół słowem nie wspomniał, że mam się dorzucać do paliwa czy pola namiotowego. Ja zasugerowałam to sama, a on wręcz odmówił. Zależy mi na waszych szczerych opiniach, bo nie wiem już sama kto tu ma rację...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie bardzo zrozumialem, bo troche zakrecilas, ale ja uwazam, ze kazde powinno zaplacic za swoja czesc wakacji i dolozyc sie do benzyny. W koncu jestescie dorosli, a nie dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×