Gość rush crush Napisano Lipiec 12, 2013 Temat z serii: pytania głupie i głupsze. Sytuacja jest głupia i szczerze mówiąc stawia mnie w niezręcznej sytuacji. Otóż mam faceta od lat 5, 4 lata temu poznałam jednego jego kolegę (S.) i dwie koleżanki (taka mikro paczka). Jedna z nich podkochiwała się w S. Zresztą - czysto obiektywnie - on jest przystojny i inteligentny więc dziołchy za nim szaleją. Jednak od 4 lat on nigdy nie umówił się na żadną randkę. Za to od zawsze zrobi wszystko o co go poproszę. Dosłownie - nawet jak zażartuję żeby mi coś przyniósł, oddał czy coś - od razu dostaję co chcę. Ze wszystkich chamsko potrafi zażartować a mnie z kolei zawsze słodzi i broni. Pomijam już najgłupszy fakt, że lubi każde moje zdjęcie choć ogólnie nie klika lubię to nigdzie. Z kolei od pół roku na każdym spotkaniu opowiada mi jaka jestem inteligentna, piękna i mam znać swoją wartość. Próbuje nawiązywać kontakt fizyczny - ja nie przytulam się do ludzi poza przywitaniami i pożegnaniami, a on "tu mnie chce pocieszyć", "tu coś pokazać". Przywozi mi jakieś upominki z wakacji. Nie wiem już czy ja sobie coś wkręcam? Nie chcę robić jakiejś afery ale szczerze to trochę zaczyna mi to przeszkadzać. Niestety ja zawsze miałam mnóstwo kumpli, mniej koleżanek - i dopiero po latach często okazywało się, że ktoś się we mnie podkochiwał bo ja zlewam sygnały i ich nie zauważam myśląc, że to po prostu koleżeństwo. Jednak zależy mi na moim facecie, nie chcę żeby on coś sobie pomyślał. jak myślicie? Wkręcam sobie? Wyolbrzymiam? A jeśli nie to jak sobie z tym poradzić? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach