Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

MĄDRE KOBIETKI- POMÓŻCIE MI ZNALEŹĆ SPOSÓB NA MOJĄ MATKĘ...MAM DOŚĆ:(

Polecane posty

Gość gość
Oj dziewczyno kręcisz sobie bicz na swoją głowę nie potrafiąc sie odciać. Odciąc sie to znaczy nie dzwonię, nie zapraszam ,nie pomagam(mieszka z synem) I czekaj na reakcję,jak skruszeje(a nie skruszeje) sama zadzwoni, zaprosi,przeprosi za takie traktowanie, ja to mam wrażenie,że ona robi wszystko byście jej dali swięty spokój,tak jak tego faceta tak naprawdę nie chciała i sie go pozbył. Przemyśl to sobie. Przykre co powiem ale są matki które nie kchaja jednego ze swoich dzieci. albo odwrotnie majac kilkoro kochaja tylko jedno dziecko-to wybrane.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja mama już nie żyje :( Była podobna w zachowaniu do Twojej mamy; niestety nic nie zmienisz; wyjdziesz z siebie i staniesz obok- i tak na nic... Ja miałam trudniej, byłam jedynaczką. Twoja mama ma jeszcze syneczka i to w nim pokłada swoje nadzieje- Ty i mąż się nie liczycie- przyjmij to do wiadomości i nie przejmuj się zbytnio. Żyj dla swojej rodziny i ciesz się, że masz tak mądrego i wyrozumiałego męża :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty po prostu musisz sobie uświadomić że robisz to dla jej i swojego dobra. Musisz być twarda skoro chcesz żeby jej postępowanie się zmieniło. Już nie mówię żeby ona się zmieniła bo w tym wieku maloprawdopodobne, ale musi odczuć że masz swoje prawa jako córka i kobieta. Ona musi odczuć na wlasnej skórze że chamstwem i obojętnością nic nie zyska a wręcz przeciwnie - po prostu się od niej odwrócicie. A na pewno nie jest totalnym głąbem żeby sobie z tego sprawy nie zdawala. Ciekawa jestem czy ona myśli że za 10, 15 lat to synowa czy syn będą do niej latać i we wszystkim pomagać - śmiem wątpić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkaaaa
, czasem kubeł zimnej wody jest potrzebny wiecie, teraz zastanawiałam się...mi jej szkoda i ją gdzies zapraszam... ale ona NIGDY nie zaprosiła nigdzie mnie- na jakiś babski spacer, na lody, na film chyba macie racje przede wszystkim jesteście obiektywne...i patrzycie na sprawę z boku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkaaaa
Dziewczyny dałyście mi motywację! Od jutra ja nie dzwonię, nie wychodzę pierwsza z inicjatywą. Zobaczymy, kiedy Mama sama zadzwoni, zapyta co słychać?:) Wiecie, ja podświadomie mam tak, że np. ostatnio mąż miał dostęp do niemieckich proszków tanio- więc automatycznie mówie "bierz dwa" (dla mnie i Mamy)... Najgorzej będzie chyba to pokonać? No i te wyrzusty sumienia..że jestem NIEODBRA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak nie spróbujesz zmienić swojego podejścia do sprawy, to się nie dowiesz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mama jakoś nie ma wyrzutów sumienia ,że jest NIEDOBRA prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość polkapolce
olej to. nie dzwoń, za pare lat sama się odezwie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ta, bo jej się należy.......dobre sobie. Tak niedawno słyszałam w radiu jak starszy facet odpowiadał jak od ponad 20 lat jeżdził do jednego małżeństwa na Mazury i jak bylo super. A w tym roku powiedzieli że nie! Oburzenie jego nie mialo granic: prawie chamy, jak tak mogli powiedzieć! Przecież on tam jak do siebie jeżdził! No tak, w końcu miarka się przebrała. Mieli go już dość. Myślę że już od dawna tylko nie mieli śmiałości mu o tym powiedzieć. I tu jest podobnie. Matka myśli że jest pępkiem świata i od ciebie - nie od dzieci tylko od ciebie - wszystko się należy o czym pomyśli. Jeśli będzieśz miala wyrzuty sumienia że ona sama tam siebie, a nie dojdzie do ciebie że to robisz dla was żeby uzdrowić sytuację, to daremny nasz trud., Ale myślę że jesteś na tyle zdeterminowana że jednak coś z naszego pisania zostanie ci w głowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sama tam SIEDZI - sorki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No i właśnie na podstawie proszku widać że jesteś od niej uzależniona. Wiem że to matka, ale musisz uzdrowić te sytuację bo ona cię psychicznie dołuje. Będziesz zdrowsza jak doprowadzisz to do porządku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkaaaa
Dziewczyny, na prawdę jesteście kochane;) Wiem, że popełnie jeszcze wiele błędów, ale otwierają mi się oczy i CHCĘ TO ZMIENIĆ, a to chyba najważniejsze prawda? Może to dziwne, ale kilka Waszych wpisów, Wasza życzliwość bardzo mi pomogły Wiecie jak jest z osobami bliskimi- trudno im spojrzeć obiektywnie, i chyba nie wiedzą , że mi ciężko... Bo niby matka nie piła, nie sprowadzała facetów. Więc na co ja narzekam? a w głębi duszy na prawdę cierpię, czuję się rozdarta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkaaaa
mąż już śpi, a ja mam ochote go obudzić i mu o wszytkim opowiedzieć :) czuję się...jakby coś się stało, coś się zmieniło Wiem jedno- gdyby (tfu, tfu) Mamie coś się stało, potrzebowała pomocy BĘDĘ DLA NIEJ. Jak mnie POPROSI o coś postaram się to zrobić. Ale macie racje! Koniec z nadskakiwaniem! Może brat też się przyzwyczaił, że nie musi niczego robić, bo jestem ja? Może jemu się ruszy sumienie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak że przetraw to dokładnie przez noc co pisałyśmy i odezwij się za parę dni jakie u ciebie zaszły zmiany. Dobranoc, śpij dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja powiem tak - Twoja mama się nie zmieni. Moja babcia jest dokładnie taka sama - ma troje dzieci, moja mama i jej siostra pomagają jej jak mogą, a do wujka ma rzadko nawet wstęp do domu (bo się kłóci z synową, przezywa ją, namawia wujka na rozwód itd., więc do wuja jeździ tylko jak synowa wyjeżdża do swojej matki, normalnie są godziny wizyt ustalane, z synową jest 2 tygodnie dobrze a później się nie odzywają 3 miesiące i babcia w ogóle nie ma wstępu - a zaznaczę że wujek z ciotką mieszkają w domu po babci i dziadku, a babcia mieszka w mieszkaniu drugiej córki (która wyemigrowała bardzo dawno) ;) ) - a mimo to wujek jest jej ukochanym dzieckiem. A babcia ma już 73 lata, więc to trochę trwa. Przykładowo jak babcia jest u nas to całe dnie siedzi przed tv, jak mama ją poprosi to czasem coś ugotuje ale wypomina to przez tydzień, a jak jest u wujka to sama lata do sklepu po zakupy na obiad, pieli mu w ogrodzie, kosi trawę itp. Nie mówię absolutnie że powinna u nas to robić, bo kto to widział żeby starowinka miała takie obowiązki, ale widzę jak mamie jest przykro że inaczej traktuje ją, a inaczej wuja. Mama sobie teraz budowała dom - pytała się babci o pożyczkę, żeby nie musiała w banku brać kredytu - a zapomnij, skąd, jak, mimo tego że babcia będzie z mamą mieszkać w tym domu! A w międzyczasie wujkowi lekką ręką 20 tys nie pożyczyła, a dała ;) Chociaż na jego ani synowej pomoc nie ma co liczyć, z rzadka do niej nawet dzwonią, a co dopiero o opiece na starość mówić - a to naprawdę już niedługo, bo z babci zdrowiem i samopoczuciem coraz gorzej. No ale - synek! Mama opowiadała jak była z babcią oglądać kuchnie do nowego domu - i babcia chodzi i chodzi i patrzy na kuchnie - tyle że "patrz jakby u R. pasowała ta kuchnia!" - czyli u wujka ;) I tak całe życie jest, nic tego nie zmieni - a babcia nawet sobie nie da powiedzieć że inaczej traktuje wujka, obraża się - jak jej mama wypomniała to z kuchnią to się nie odzywała do mamy później przez miesiąc. Ja sobie robiłam teraz remont, i poprosiłam mamę żeby jechała ze mną do Ikei pomóc mi lampy wybrać - babcia pilnowała wujkowi domu bo byli z ciotką na wakacjach, ale też po nią podjechałyśmy i żeby jechała z nami (uwielbia chodzić po sklepach ;)). Pojechała a później się pokłóciła - bo miała na 19 wrócić żeby psu dać jeść - i od 18 (po pół godzinie w ikei!) już na nas się darła że mamy wracać bo ona nie zdąży (jakby psu miało zrobić pół godziny różnicę! Kiedy w misce ma i suchą karmę i wodę!), i się wujek na nią obrazi że nie dała na czas :o O 18:30 uciekła! My z mamą w panice, bo telefonu nie odbiera, no i już nie oglądałyśmy nic dalej tylko przed sklep jej szukać - i siedziała przed sklepem, obrażona na nas i się nie odzywała. I 19:30 była u wujka żeby dać psu jeść to co ugotowała mu wcześniej. Taki ma charakter i już, musisz nauczyć się z tym żyć, bo nic, kompletnie nic z tym nie zrobisz. Jesteś dla niej mniej ważnym dzieckiem drugiej kategorii, niestety :( Moja mama tak cierpi całe życie, ale pomaga i tak bo się jej serce kraje - bo co, nie zawiezie jej zakupów, leków, nie pójdzie z nią do lekarza? Zostawi ją samą w mieszkaniu i nie weźmie do swojego domu, jak babcia coraz większego pilnowania sama potrzebuje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kierowniczka winniczka
Bardzo Ci współczuję, od matki należy się nam opieka, poczucie bezpieczeństwa, czerpanie wiedzy o tym, jakim być człowiekiem, jak pełnić role kobiety. Tymczasem to Ty opiekujesz się nią, sama nie doświadczając w zamian żadnej wdzięczności, wsparcia czy w ogóle pozytywnych uczuć. To niesprawiedliwe. Nic dziwnego, ze czujesz się mało ważna, niekochana, lekceważona. Moja psychoterapeutka nauczyła mnie, jak oceniać relacje w moim życiu, Tobie ta technika może okazać się przydatna. Wypisz sobie na kartce w dwóch kolumnach - w jednej to, co Ty dajesz w relacji z matką, w drugiej to, co otrzymujesz. Jeżeli bilans jest wyraźnie niekorzystny (to sama wiesz, ale rzeczywista skala nierównowagi, czarno na białym, może okazać się szokująca), to ta relacja Ci szkodzi. Mając taką listę, możesz zdecydować, czy wolisz taką relację a) odciąć lub znacząco ograniczyć, b) utrzymywać kontakty, ale mniej dawać od siebie, c) spróbować poprosić w niej o więcej dla Ciebie. To ostatnie pewnie akurat w tym przypadku mało realne. Innych ludzi zasadniczo zmienić nie można, ale można zmodyfikować własne postępowanie i postrzeganie sytuacji. Życzę Ci dużo szczęścia z mężem, z tego co piszesz, to wspaniały partner. I żeby wokół Ciebie znalazło się wiele innych bliskich osób, które dadzą Ci wsparcie i miłość :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość też tak miałam i zerwałam
Zatruje ci życie, szkoda ciebie i twojego małżeństwa. Zrób eksperyment - odizoluj się od niej na dłuższy czas, zero wizyt, zero telefonów, zupełnie. I zobacz jaka będzie jej reakcja po tym czasie - jeśli nic się nie zmieni to zaciśnij zęby i skup się na własnej rodzinie a ją zostaw bratu. Sorry, taka jest prawda i nie uciekniesz od tego, nie warto walczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
twoja matka sie nie zmieni :( poki jest jeszcze zdrowa i sprawna powoli się od niej odcinaj tak aby twój BRAT zaczął się nią opiekować pomagać . moze byc tak ze gdy juz zniedołężnieje bedzie chciała ci wejsc na głowe ty podporzadkujesz jej cale zycie tracac przy tym swoja rodzine. masz męza który to znosi ale jak dlugo...? zacznij sie cieszyc zyciem we dwójke oczywiscie gdyby twoja mama byla ciepla kochajaca cie osoba nie byloby problemu problem z nia jest taki ze cie psychicznie niszczy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiem, że to trudne ale musisz ograniczyć jej wpływ na swoje życie, na swoje uczucia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, jesteś z tego co piszesz bardzo dobrym człowiekiem i zawsze będziesz chciała żeby było dobrze między Tobą a mama... Prawde raczej rysuje się smutno:(- mama jest b.nieszczesliwa i przez to bywa nieznośna. Pomyslałam sobie tak, zdaje się na swoją intuicję. Może mama jest zazdrosna? O to, że masz takie fajne życie..Masz męża, zycie rodzinne ulozone, z tego co pisałaś wasza sytuacja materialna jest ok, dobrze wam się zyję..Ona tego nie ma...Tj oczywiście b.smutno, bo tez ciężko mi zrozumieć, jak wlasna matka może nie cieszyc się ze szczęścia corki? ale tu to tak wygląda:(... Problem jest w niej, ona ma tak jak napisalas, pesymizm, zla energii i chocbys stawala na rzesach to się nie zmieni. Ona sama musi chcieć. Poki co chyba jej dobrze w tej skorupie cierpiętnika;( Bardzo mi Cie zal. bo wiem ze chcesz jak najlepiej, to Twoja mama wiec tym bardziej Ci smutno ze wasze stosunki sa takie a nie inne Nie miej sobie nic do zarzucenia...Robilas i robisz dużo, szkoda tylko ze tj niedocenione:( Zycze Ci dużo wyrwalosci, rob nadal swoje, a mama...może kiedyś będzie szczesliwa-jesli tylko sama będzie tego chciała pozdrawiam cie serdecznie, katie;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ty nie masz problemu z AMttką, ale ze sobą.Jesteś pcychicznym dzieckiem, tworzysz sama chore akcje i brniesdz w ten kanał. Wbij sobie do głowy, bo potem będzie z póżno i posypiesz sobie życie. !.Twój mąż to Twój mąż, nei pomocnim mamusi, nie musi niczego robić, nie wymuszaj, nie wpędzaj w klimat pomocy. 2.To,że Twoje Mama nie ma z kim spędzać czasu, to jej wybór, miała na to cależycie, aby sobie zorganizować przestrzeń. 3.Po co zabierasz Mame do kina, na wyjazdy?Czy to jest Twoje dziecko. 4.Pomoc Matce owszem tak, ale nei organizowania za nią zycie, dopieszanie, dogadzanie. 5.Masz sama problem, Matka tutaj nic nie zawiniła, nie umiesz poukładać sobie tego w głowie.Ok jestem dorosła, mam meża sowoje życie, plany, przyszłosć. Matka jest jaka jest i taka będzie, zadna rozmowa tego nie zmieni, bo nie jest w stanie.6.Ty nie masz autonomii na siebie, jesteś emocjonalnie uzależniona od MAtki, nauczona wyzwalania winy w sobie.Sama się dreczysz i latasz za MAtką,Podświadomie zabiegasz o akceptację, aprbatę.Nei dostaniesz tego nigy, w końcu to sobie uświadom. Bądż miłą, sedreczna, ale nie bnadgorliwa. No i pracuj dziewczyno nad sonbą, bo sobie krzywdę zrobisz. JAk AMtka jęczy, ucinaj temat, znieniaj, nei wdawaj się w chore dialogi.Pokaż ,ze jesteś dorosła,nie jesteś już tylko córką, ale i żoną, masz sowoje życie. Szybko sobie z tym ie poradzisz, bo masz już wdrukowane i utrwalone chore myśłenie. Uświadom sobie,ze nie będzisz miała takiej MAtki jaką sobie wyobrażasz, mam jaką masz i tak pozostanie.Zamiast pakować się w temat MAtki, pomyśł o sobie, meżu i sowjej rodzinie, to powinny być teraz dla Ciebie najważniejsze kwkwwesti.Uświadom sobie w końcu,ż enie ma sposoby na Toją Matkę, nie szukaj sposobyu na AMtkę, ale szukaj sposobu na siebie.To Ty masz prblem z AMtką, ona z Tobą nie ma.Masz prblem w sojej głowie, oczekujesz rzeczy niemożłiwych, pogódż się z tym i naucz z tym żyć.ANzjmij się w końcu sobą, bo takie wieczne latanie za AMtką i zabieganie o akceptację jest chore. Jesteś bardzo słaba, wiem,że nie wytrzymasz braku kontaktu, dllatego taka sytuacja powstała, z tego co napisałaś, uszczęsliwienie MAtki i Twoje wyrzuty sumienia, jesłi tego nie robisz to Twój główny problem w życiu.Sama sie zastanów gdzie już zabrnęłąs takim msyęłnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkaaaa
Cześć, dziewczyny! jesteście na prawdę super, i dziś wstałam z zupełnie innym nastawieniem Już wiem, że to ja muszę się zmienić i inaczej do tego wszystkiego podejść! Dostałam od Was kubeł zimnej wody na głowę, poradę, zrozumienie i przede wszystkim (nie wiecie nawet jakie!) WSPARCIE! dziękuję Wam! czuję w sobie siłę do walki, do walki o to by było lepiej. Chciałabym mieć z Wami kontakt, czy wpadniecie tu czasem? A tak w ogóle, to mam na imię Gosia:) Miło mi Was poznać:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
brawo dobry początek reszty życia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześć autorko. To dobrze że zrozumiałaś że tylko od ciebie zależy jak dalej sytuacja będzie się rozwijać. Informuj nas na bieżąco bo na pewno większość z nas jest ciekawa jaki jest dalszy ciąg twoich problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko, istnieją takie kobiety (wygląda na to, że Twoja mama do nich należy), które po odejściu męża/partnera rolę głównego mężczyzny w swoim życiu przypisują swojemu synowi, bo on (według nich) nigdy ich nie zawiedzie, nie zdradzi. Wszyscy inni mężczyźni przestają się liczyć. Nie wiem, jakie Twoja mama miałaby podejście do dziewczyny Twojego brata, gdyby się wyprowadził z domu, nie wiem też, jak mama się będzie zachowywać, gdy zostanie sama, bo na razie nie mieszka zupełnie sama. Nie pisałaś, czy Twoja mama zawsze taka była, czy stała się taka po odejściu Twojego ojca. Inna sprawa, że to nie usprawiedliwia jej zachowania wobec Ciebie. Tworzycie toksyczną relację, wypracowałyście rodzaj relacji nazywany "tańcem", tańczycie według kroków, które od dawna stały się automatyczne i teraz już trudno wyłapać haczyki, od których to się zaczyna. Masz jednak chęć do zmian, więc jesteś na dobrej drodze, chociaż na pewno będzie ciężko. Ale trzymam kciuki. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkaaaa
Powiem Wam tak szczerze, że nie spałam pół nocy... Myślałam o Matce, ale nie jak o MAMIE, a jako o CZŁOWIEKU... i naszły mnie dziwne wnioski- ona nie utrzymuje kontaktu z własnym bratem,z chrześniakami, bratankiem... Babcie też zawsze traktowała (chyba) źle- nie przypominam sobie, żeby kiedyś zaprosiła babcie na obiad, na ciastko, na kawe. Nie ma przyjaciół. Jedyna osoba dla jakiej ona się stara to własnie mój brat. Nawet mając partnera nie była dla niego tak dobra, uczynna. Hmmm...ogólnie...chyba łapię zupełnie inny punkt widzenia... Ktoś wspomniał o moim mężu- i na ten temat też wiele myślałam. Ile razy zamiast posiedzieć we dwoje, zamiast zrobić coś dla niego, coś razem- pośwęcałam to dla Niej...! Aż mną ciarki przeszły! Dotarło do mnie, że NAWET teściowie cierpią na tej chorej relacji- bo każde święta, uroczystości , weekendy - odwiedzamy ich na chwilkę, na moment...By potem przebywać z Nią , chociaż ona tego nie docenia... I macie racje- to moja wina. Od dziś tak nie będzie! Dziewczyny, napiszcie proszę swoje imiona lub pseudonimy, myślę też o Was :) i chciałabym wiedzieć komu mogę być wdzięczna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość autorkaaaa
A co do Taty, to też dziwna historia. Tata był kierowcą tira- i był bardzo rzadko w domu, czasem co 2-3 tygodnie. Często nie było go w święta. Ale za to finansowo było świetnie, Mama nie pracowała. Tata zawsze był bardziej wymagający. On nie faworyzował brata, a wręcz przeciwnie- mówił, że brat powinien mieć obowiązki, dbac o mnie i Mamę. Kiedy rodzice spłacili mieszkanie, mieli samochód i nawet działkę pod budowę domu Tata chciał być więcej w domu, i zrezygnował z pracy jako kierowca międzynarodowy i przeszedł do polskiej firmy i był codziennie w domu. Chyba nie dogadywał się z Mamą, były w domu kłótnie. Tata źle się chyba czuł w domu. W końcu tata wyjechał do Niemiec, i tam pracował jako kierowca...Przyjeżdżał już tylko na święta, i może 2-3 razy w roku . A przecież to nie tak daleko (mieszkamy w woj. opolskim i do miasta gdzie Tata pracował są 4 godizny jazdy autem, co to dla kierowcy tira?) W końcu tata tam założył rodzinę, i zerwał z nami kontakt:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prosze bardzo ٩(͡๏̯͡๏)۶
dziwne jesteście :-O jak mozecie autorce radzić żeby się odcięła od matki! ludzie! kobietko mas jedną jedyną na całym świecie mamę i innej już miec nie będziesz, nie odcinaj się, bo jak kiedyś twojej mamy zabraknie to będziesz zyła wyrzutami sumienia do końca zycia i żałowała kazdej sekundy niespędzonej z mamą. jednak taka sytuacja jaka jest, nie może trwac nadal. jeśli twoje słowa wprost na mamę nie działają, to po prostu spróbuj przez parę miesiecy zwiększac swój dystans do mamy emocjonalny i fizyczny. przede wszystkim ty smaa musisz ochłonąć i ułożyć sobei w głowie priorytety. Moja mama tez długo faworyzowała starszego brata, ale wystarczyła rozmowa wprost, szczera i bolesna oraz okresowa zmiana stosunku do niej... moim zdaniem powinnaś stanowczo mamie powiedziec, że boli was jej zachowanie i że od dzisaj tego juz nie będzie na jej własne zyczenie. nie krzyc, bądź spokojna i do bólu rzeczowa i zostaw ją z tym. nastepnie dzwoń 2 razy w tygodniu z pytaniem czy wszystko ok i ze u was te ok i do widzenia. nie reaguj na zadne prosby podwożenia itp. no i oczywiście NIGDZIE jej nie zabierajcie, jak posiedzi sama to moze nadejdą jakies refleksje, a jeśli nie , to przynajmniej ty wykorzystasz ten czas być moe na to, by zrozumieć coś i pogodzić się z tą faworyzacją na przykład.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prosze bardzo ٩(͡๏̯͡๏)۶
a dzwoniłabym z czystego egoizmu :-D ja po rpostu musze codziennie usłyszec moją mamę i weidzeć czy jest zdrowa i czy wszystko ok. jak był okres że odzywałam się 2x w tyg. to w te dni, w które nie dzwoniłam umiarałam ze strachu, ze coś jej sie stało , no ale ja mam traumę, bo straciłam narzeczonego i dowiedziałam sie o tym dopiero po pogrzebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×