Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość ipsidipsikipsi

skąd ta chęć do tworzenia związków u Was

Polecane posty

Gość ipsidipsikipsi

mi by się np. nie chciało tak się męczyć z drugą osobą, znosić jej dziwactwa 24h na dobę, + denerwować się, że mnie zdradzi czy zostawi i co o mnie myśli. ogólnie wydaje mi się to dość niezdrowym sposobem na życie, wystawiać się non stop na czyjąś ocenę, za dużo stresów. bycie samej ma parę minusów, ale dlaczego poświęcacie swoje życie byle tylko mieć ten seks? nie macie przyjaciół do wygadania się? palców do masturbacji? ja od zawsze jestem sama i jakoś nie potrafię tego zrozumieć, dlaczego się tak tym zadręczacie, stresujecie szukaniem na siłę. nie szkoda Wam życia? ten temat nie jest atakiem wymierzonym w czyjąkolwiek stronę, jedynie chęcią zrozumienia Waszej postawy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dla d*pczenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
aha, a płakanie przez partnera to objaw radości. jest wiele smutnych rzeczy w życiu. najcześciej to nie jest wina statusu społecznego, czy jak to nazwać. chyba, że chodzi Ci o związek z komikiem. albo dilerem narkotyków. ja tak to widzę, no sorry, marny argument. to czy jest się smutnym zależy od typu osobowości i od tego, co Cię w życiu spotkało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
"dla d*pczenia" x skąd w takim razie tak silny popęd, ja takiego nie mam. wątpię, by to o to chodziło, ale argument ciut logiczniejszy;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to chodzi o to ze nie mogą znieść samotności ,siebie samego kobiety-chcą się rozmnażać faceci chcą seksu w wielkim skrócie-a że robią to na siłe to coz,potem zawod,milosc to już inna rzecz przychodzi nieoczekiwanie :-) a czasem bardzo pozno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
"to chodzi o to ze nie mogą znieść samotności ,siebie samego" no właśnie, może zagłuszanie braku samoakceptacji. choć ja też mam z tym problem, może faktycznie to dowartościowuje. to smutne, bo taki związek nie może być chyba zdrowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Przybysz_z_Hajfongu
Bo co to za radość żyć dla samego siebie, realizować swoje pasje, swoje marzenia, wiecznie ja, ja , ja??? Czy nie lepiej mieć przy sobie druga osobę, dzielić z nią smutki i radości ?? xxx Chciałbym mieć Twoje podejście, ale nie potrafię;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Może stąd, że jak się kogo kocha to te dziwactwa nie irytują? A w sumie są kochane? Może dlatego, że w zdrowym związku jest miejsce na "prywatność" i nikt się nie męczy? Może dlatego, że nie czuję się oceniana a DOCENIANA? Adorowana, kochana, wspaniała? Mam się o kogo troszczyć, dbać i nawet tak głupia czynność jak gotowanie obiadu wspólnie jest bardzo fajnym zajęciem? Przyjaciół mam ale to mój partner stał mi się najbliższym przyjacielem. Ufam mu, zawsze mi pomaga. Nie martwię się, że mnie zdradzi. Rozmawiamy dużo więc jak mu coś nie pasuje to mi o tym mówi i ja też mu mówię, jak coś mnie drażni. Dogadujemy się bez problemów ;) Szukać nie szukałam, sam się znalazł 5 lat temu ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
traktuję związek jako wielką przygodę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i żeby nie było - bardzo lubię spędzać czas sama czasem ;) Wybieram się na długie spacery w góry i jestem sama ze sobą :) Lubię siebie i potrafię być szczęśliwa sama ale z nim jestem szczęśliwsza ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
Przybysz_z_Hajfongu - to że jestem singlem nie oznacza, że jestem egoistką. niby skąd to stwierdzenie? nie żyję sama dla siebie. faktycznie bym się wtedy zanudziła. tak poza tym, osoba ze znajomymi bez jednej osoby (partnera) jest bardziej samotna niż osoba bez żadnego towarzystwa oprócz jednego partnera? zagubiona5647 - wszystko pięknie i gratuluję, ale ja miałam na myśli tych, co szukają. Ty się cieszysz z efektu, a oni przecież nie wiedzą tego. chyba, że chodzi o adrenalinę, ryzyko, i wtedy mogę pojąć, tak jak to co piszę gość z 21:17:13 ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale właśnie może ktoś CHCE tego efektu? I tego właśnie szuka? :) Bo w sumie bycia w gównianym związku, który daje tylko irytację i unieszczęśliwia człowieka tylko po to by być z KIMŚ też nigdy nie rozumiałam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
zagubiona5647 - właśnie o to mi chodzi;) po co im non stop podejmować ryzyko, byle tylko z kims być. z jednej strony pewnie presja społeczna. nie mam jakiejś wysokiej samoakceptacji, jednak to, że sama ze sobą wytrzymam jest bardziej pewne, niż że wytrzyam w permanentnym związku. a jeśli ze sobą nie mogę wytrzymać, to czy naprawdę mam szukac partnera by obarczać go problemami? i ten stres - czasem trzeba np. zerwać. to chyba musi być bolesne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No ale jak nie zaryzykujesz to się nie dowiesz ;) A jak jest nie tak jak być powinno to się zrywa. Jest to pewien stres... ale życia bezstresowo się przejść nie da ;) Ja gdybym nie zaryzykowała to bym nie miała tego co mam ;) A choć kocham sama siebie to w związku jest mi dużo, dużo lepiej ;) Po prostu codzienność smakuje lepiej ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
hm. ale żeby aż tyle osób decydowało się na jazdę bez trzymanki zamiast samemu wyreżyserować swoje szczęście. jest to taki masowy fenomen. a jeszcze jest tak, że ludzie tkwią w tym mimo fiaska. gdybym ja była juz w trzecim nieudanym związku to zamknęłabym ten etap w życiu, a nie płakała o czwarty;) przecież naturale jest powielanie pozytywnych, nie negatywnych doświadczeń. choć może wtedy z kolei ten popęd jest zbyt rozbuchany, by przestać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem - moim zdaniem ludzie dążą do tego szczęścia, które można osiągnąć we dwoje :) Ale czasem rezygnują i żyją w imitacji związku. I choć między nimi są tylko kłótnie, negatywne emocje to tkwią w tym żeby być z kimś. Nie rozumiem tkwienia w takim beznadziejnym związku ale rozumiem chęć poszukiwania tego co mam ja ;) Mi dane to było dostać w bardzo młodym wieku, inni szukają kilkanaście lat ;) Ale chyba warto.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
tak, tylko że nikt nie wie co będzie miał:D to niepewna inwestycja. czy tylu jest masochistów, by tkwić w takich związkach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale tłumaczę - rozumiem chęć poszukiwania i rozstawania się kiedy coś jest nie tak (oczywiście po rozmowach i jakąś tam pracą nad związkiem) :) Nie rozumiem tkwienia w czymś co unieszczęśliwia. I tak - nie wiesz co Ci się trafi - ale to może być coś wspaniałego a Ty to przepuścisz bo będziesz się bać, że to zgniłe jajo :) Ja uważam, że trzeba ryzykować ale kiedy się nie układa - wraca się do gry a nie siedzi w nieudanej inwestycji ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
np. tu na kafe jeśli ktoś zakłada temat, że chce się zabić, albo że musi się n*****ć itd. to zawsze powodem jest partner albo nieumiejętność znalezienia go, tak jakby nie mieli, albo nie czuli żadnego potencjału w sobie, co zrobić, by być szczęśliwym. zapraszam całe forum do dyskusji :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"ja od zawsze jestem sama i jakoś nie potrafię tego zrozumieć, dlaczego się tak tym zadręczacie, stresujecie szukaniem na siłę. nie szkoda Wam życia?" No właśnie. Zrozumiesz, kiedy poczujesz, jak to jest kochać i być kochaną. Ja miałam identyczne podejście. A teraz, kiedy moja mój szczęśliwy związek dobiegł końca, tak bardzo za tym tęsknię. Za kochaniem i byciem kochaną. I jest mi źle samej ze sobą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak czysto biologicznie bo nie wiem czy jakiekolwiek inne powody bycia w związku dotrą do osoby która takiej potrzeby zwyczajnie nie odczuwa (syty głodnego nie zrozumie itepe) Naszym celem jest prokreacja i przygotowanie potomstwa do wychowania swoich dzieci. I tak w kółko. A najlepsze efekty by zapewnić przetrwanie na jak najwyższym poziomie (dostępnym dla danej jednostki of course, każdy ma swój poziom) oraz przystosowanie tego potomstwa do samodzielnego życia jest właśnie bycie we dwoje. O ile dzięki postępowi jesteśmy w stanie kontrolować np. płodność to instynkty w nas zostają. Mężczyźni zakładają gumki, ale to nie znaczy, że nie dążą do wytrysku w kobiecie. Stąd też partner nie moze nas odrzucać swoją fizycznością (w końcu dążymy do jak najlepszej puli genowej) i dlatego najczęściej jesteśmy jednak oceniani po wyglądzie :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
zrozumiem, kiedy poczuję, ale najpierw muszę zaryzykować na siłę. jeśli chcę się dowiedzieć, czy nie osiągnę szczęścia żyjąc w pojedynkę. krwawa - nie potrafię zaprzeczyć Twojej argumentacji, jednak w takim razie muszę być chyba jakąś ciekawostką biologiczną - popęd nie zachęca mnie do randkowania, dzieci w ogóle nie lubię i nie widzę w ich posiadaniu nic atrakcyjnego. jednak rozumiem, że osoby, które lubią dzieci, muszą je skądś wziąć i szukają dla nich matki/ojca. to jest poważny powód, by podjąć ryzyko. a więc single to osoby o niskim libido nieplanujące dzieci?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
" Ja mam bardzo dobrego mężczyznę - nie pije, nie imprezuje, liczy się z moim zdaniem. " no tak, dodatkowo te wszystkie ograniczenia w związku też mnie trochę zniechęcają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lub też przywódcy :P Rozród to jedno, ale ktoś nad tą szarą masą panować powinien, rozwijać ją i pchać do przodu. A liderzy nie powinni marnować energii na swoje pojedyncze potomstwo lecz pożytkować ją na setki, tysiące, miliony! Bądź też jednostki z upośledzeniem pewnych biologicznych funkcji które same się eliminują z przekazywania tych genów dalej. ­ Właściwie wiele teorii można dopowiedzieć, na szczęście ludzie są zbyt skomplikowanymi istotami by to było proste :D ­ Pamiętasz pewnie grecki mit o androgynicznych istotach które za karę zostały rozdzielone i odtąd szukają swojej połówki. Nikt nie mówi, że te połówki są mniej wartościowe, ale połączone tworzą coś unikalnego, wyjątkowego. Myslę, że całkiem sporo osób szuka kogoś z kim mogą tworzyć coś wspólnego, z którymi będąc razem stają się lepszymi, mogą ubogacać siebie wzajemnie. Nasi przyjaciele mają swoje życie, możemy mieć wrażenie, że rozumiemy się z nimi bez słów, ale czy da się osiągnąć prawdziwe poczucie jedności, wspólnoty? Bo myślę, że wielu tego szuka. A czy zadowalają się imitacją, iluzją to już kwestia indywidualna. Może na ten etap życia właśnie to im potrzebne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
etap życia.... może jestem jeszcze zbyt młoda, mam 24 lata, nie nacieszyłam się jeszcze życiem, może przyjdzie na mnie czas, gdy poczuję potrzebę bycia liderem, przekaźnikiem genów czy życia w ścisłej wspólnocie z tylko jednym człowiekiem;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wszystkich chcacych urozmaicic swoje zycie seksualne zapraszam na www.intymnosc.pl/aff/7733

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ipsidipsikipsi
- won mi z tym:-P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×