Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jestem taka młoda a taka samotna

Polecane posty

Gość gość

Mam 23 lata, chłopaka (za granicą), rodzice też za granicą, ja studiuje w innym mieście. Teraz mam jeszcze wakacje, pracy nie mogę znaleźć, mam problemy zdrowotne...Niedawno się przeprowadziłam do innego mieszkania. Znajomi wyjechali, praktycznie jestem sama ze sobą. Aż mi się płakać chcę. Z chłopakiem rzadko się widuję, ale nie chcę mu mówić że nie mam nawet do kogo gęby otworzyć :( Czuję się z tym tak źle, że aż czasem gadam sama ze sobą. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i widzę nie siebie, lecz kogoś innego- kompana do rozmowy. To dziwne uczucie, mieć rozmówcę w samym sobie. Ale tak jest. Czuję się, jakbym była podzielona na pół, jakby były mnie dwie. Miałam jakiś czas temu przyjaciółkę, ma dziecko. Teraz już mieszka w innym mieście. Dawniej tak nie było, trwały jeszcze studia to były imprezy i w ogóle skupisko ludzi, wieczne rozmowy, żarty. A od czerwca żyję jak pustelnik. Byłam może ze 3 razy na jakimś piwie, a z chłopakiem się widuję góra 2 razy w miesiącu. Boję się, że oszaleję przez tą samotność...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość veronica54321
Jedyne czego Ci trzeba to czyjegoś towarzystwa. Napisz do kogoś ze studiów, spotkaj się z kimkolwiek. Na pewno jest ktoś do kogo możesz się odezwać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leokadia szpilka
Też miałam taki okres w życiu. Tyle że mnie rzucił chłopak, a moi znajomi to byli jego znajomi i odwrócili się ode mnie. Zostałam sama, tylko kilka koleżanek, które i tak nigdy nie miały dla mnie czasu. Siedziałam w domu i czułam to samo co ty, rozdzielałam siebie na pół, mówiłam do lustra, albo czasem do "powietrza". Ale potem znalazłam pracę, poznałam tam przyjaciół, życie nabrało tempa. Codziennie telefony, śmiechy. Wszystko minęło. Nie siedź w domu, bo od tego naprawdę można zwariować

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"jedynym rozmówcą lustro, jak beton spijające toastów mnóstwo" znam to uczucie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościoowa
na pocieszenie Ci powiem, że do takiego stanu da się przyzwyczaić. ja jestem sama ze sobą od 3 lat i nie zapowiada się na zmiany, więc chyba kupię sobie psa. Ty masz przynajmniej faceta :o🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A uważacie że coś ze mną nie tak, jak patrzę na siebie, albo na swoje ręce i myślę: To nie ja, to Monika (zmieniłam swoje imię). Bo jak gadam ze sobą, to tak jakby była koleżanką sama dla siebie. Czasem aż się tego boję. Mam tak od kilku dni, bo teraz przyszło apogeum mojej samotności chyba. W dodatku muszę iść do lekarza i się boję diagnozy, a mogę tylko się wypłakać mamie przez telefon... Dawniej tego nie miałam, było normalnie. Jak jestem z chłopakiem to też nie myślę o takich głupotach, że mam jakieś "rozdwojenie". Po prostu jestem z nim i jest normalnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leokadia szpilka
wyluzuj, gdybyś była szalona to byś sama o tym nie wiedziała

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja yeti
apogeum samotności to ja przeżywam, mam paru wyimaginowanych znajomych, którym zrobiłam nawet profile na facebooku i namiętnie piszę sama ze sobą w ich imieniu, po części to pomaga, bo to coś w stylu dzienników terapeutycznych i dzięki temu potrafię spojrzeć na siebie z innej perspektywy, ale domyślam się, że to w dalszym ciągu przegięcie :P póki wiesz, że to fikcja i nie zamazuje Ci się to z rzeczywistością tak bardzo, że nie wiesz kim jesteś albo myślisz, że Monika istnieje naprawdę to jeszcze nie oszalałaś... za bardzo :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×