Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Zmęczony25

CZŁOWIECZEŃSTWO

Polecane posty

Gość Zmęczony25

Czym jest człowieczeństwo ? Kogo uznacie za człowieka. Czy człowiekiem jest osoba z zawodowym wykształceniem, średnim, czy wyższym. Bo jak czytam posty to widze tylko jedną tendencje. Człowiek totylko osoba która posiada dokument pokazujący wartość formalną. Ni jak ma się to do inteligencji. Bo nie podlega ona regule. Ale czemu tak jest ? Czemu tyle nienawiści do osób które są inteligentne ale może w życiu powineła im się noga. Czemu gdy ktoś zarabia mniej, jest mniej wartościowy. Ludzie patrzą na niego z pogardą...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Możesz zarabiać miliony, być celebrytą i utracić swoje człowieczeństwo. Możesz być biedotą, analfabetą i też utracić swoje człowieczeństwo. Człowieczeństwo to jest to co masz w sobie. Nikt Ci tego nie podaruje, kształtujesz to w sobie przez lata ale... bardzo łatwo to stracić a jeszcze łatwiej spotkać kogoś, kto Cię z tego obedrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
To dlaczego człowieczeństwo już jest rzadkością ? Ludzie którzy mają nadente ego teoretycznie uważani są za idoli przez malućkich. Ci sami ludzie zdolni są do gardzenia nimi, w imię zysku. Czemu nie patrzy się na człowieka przez pryzmat tego jakim jest człowiekiem a patrzy się na to kim jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo ludzie mysla stereotypowo, ale są jeszcze perełki ,prawdziwie inteligentne a nie na pokaz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
W tych czasach człowieczeństwo się nie sprzedaje tak dobrze jak np gołe cycki albo tyłek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Czy nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że czasem dobrze jest się zatrzymać i zastanowić co tak naprawdę w życiu się liczy. Czy nowszy samochód jest nam niezbędny do szczęśćia ? Czy nowszy komputer lub telefon z gadżetami daje szczęście ? Słyszałem kiedyś takie porównanie, że życie jest jak gra w Monopol. Zaczyna kilku graczy, z czasem któryś zaczyna zwyciężać. Staje się innym człowiekiem, bardziej agresywnym, skąpym, zaczyna stawiać więcej hoteli, więcej domków. I ograbia z resztek pieniędzy pozostałych graczy, doprowadzając ich do ruiny. Tyle, że przychodzi moment gdy gra sie kończy. I co w tdy ? Składamy wszystkie hotele i domki do pudełka. Ludzie w pogoni za dobrami materialnymi, potrafią zniszczyć dugiego człowieka, poniżyć go. Mój kolega ma sąsiada który, w latach 80-tych zaczynał rozkręcać włąsny biznes. Nie było too formalne, ale zarabiał już w pewien sposób. Po upadku komuny zarejestrował firmę i zaczął zarabiać konkretne pieniądze. Potem inwestował w swoją firmę. Po 20 latach jego zarobki sięgają 2 mln zł miesięcznie. Zatrudnia dużo osób, ale wszystkich na umowach śmieciowych, za wyjątkiem siebie, syna oraz księgowej. Wyzyskuje wszystkich równo. Mieszka w wielkim domu, w stylu barokowym ze zdobieniami. Jego żona zmarła, dzieci podorastały. Jest bogaty, i jeszcze się bogaci. Ale jest samotny, wraca do pustego domu, szuka przyjaciół do picia. A przyjaciół raczej nie ma zbyt wielu. Stać go na wszelkie dobra materialne, ale nie jest szcześliwy. Dodam, że jest to facet któy w życiu dorobił sie fizyczną pracą. Nie studiował, tylko pracował ciężko i inwestował swoje oszczędności. Dziś wyzyskuje innych płacąć tyle ile musi dać. Więc jak widać pieniądze potrafią zmienić człowieka. Co uważacie o nim ? Jakim według was jest człowiekiem ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Jeśli będziemy patrzeć na człowieczeństwo jak na towar, a nie wartość niewymierną. To świat czeka samozagłada. Gdy pojmujemy jednostkę w krwiożerczym kapitaliźmie kierującym się tylko zyskiem, za towar. To osoba przestaje być rozpatrywana jako istota ludzka, a staje się przedmiotem. Zasobem który wykorzystuje się w cel uzyskania zysku. A gdy zasób się zdegraduje (stanie bezużyteczny), to wyrzuca się go na śmietnik (eutanazja)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Z historii Twojego kolegi wniosek można wysnuć taki: nie można mieć w życiu wszystkiego i zazwyczaj ma się coś kosztem czegoś innego. Są rzeczy, których po prostu się nie kupi. Mówię o tych wartościach, które zdobywamy poprzez swoje człowieczeństwo jak np. przyjaźń. Czy Twój kolega jest szczęśliwy? Być może zadawala się coraz to nowymi gadżetami itp ale przyjdzie taki moment (o ile już to nie nastąpiło), że zda sobie sprawę z tego, że nie ma się tym z kim dzielić. Człowieczeństwo... dla niektórych to też oznaka słabości dla usiłuję się tego wyzbyć albo skutecznie ukrywają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Ta samozgłada już się zaczęła. Człowiek człowiekowi wilkiem. Nie mówię, że za czasów mojej młodości wszystko było idealne ale było na pewno inne. Ludzie byli inni. Bardziej się sobą interesowali. Teraz każdy żyje dla siebie, ma swoje sprawy, swoje życie, swoje cztery ściany. Z biegiem lat to zjawisko bardzo się potęguje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie oceniam ludzi po dyplomach. ale cenię tych, którzy oglądaja dobre filmy, czytają książki, intersują się czymś pieknym, np. teatrem- chodzą do teatru lub do galerii, mają ulubionego malarza- coś takiego. nie musi taka osoba być po studiach, jednak jest tendencja do tego, że osoby z wyższym mają takie zainteresowania. ale osobiście nie ustalam takiej hierarchii intersuje mnie kto jakim jest człowiekiem, ale cenię jak ktoś ma w sobie coś ciekawego, jakieś przemyślenia chociaż, to są nieuchwytne rzeczy, to co mnie pociąga w ludziach....nie powiedziałabym, że mierzę to dyplomem, nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Właściwie to nie mój kolega jest bogaty, tylko jego sąsiad. Ilekroć ma wolne a jego sąsiad zawsze ma wolne, bo do pracy nie chodzi. Więc gdy mój kolega ma wolne, to sąsiad go zaprasza ciągle na flaszkę. Bo nie ma z kim pić. I włąśnie kiedyś tak przy flaszce wygadał się ile zarabia i jak zaczynał. Człowiek zmienia się bardzo pod wpływem pieniędzy. Jak więc mam żyć w tym świecie ? Czuje się zagubiony, nie jestem już młody. Nie jestem też stary, jestem poprostu starszy i wszystko jest inne. Co mam ze sobą począć gdy odczówam, że nic nie jestem wart. mimo iż z natury jestem spokojny i miły dla ludzi. Nikomu nie szkodze, nie wtrącam się w nikogo życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Ja zauważyłem po bankructwie i gdy mnie wyrzucono ze studiów. Że to o czym mówisz "Gościu" to tylko puste słowa. Ludzie mówią tak bo tak wypada. Zauważyłem wśród dziewczyn, że stałem się poprostu nic niewart. I nie miało znaczenia to jaki jestem, czym się interesuje. To czego dokonałem w życiu. Miało znaczenie tylko to jaki zawód mam. Więc pogodziłem się z tym, że w tym świecie to się nie zmieni. Nie miłe jest uczucie gdy ktoś patrzy na ciebie jak na nic niewartą osobę. Mimo iż jesteś ambitna i pracowita. W sytuacji gdy zostajesz uwięziona fizycznie w trybie beznadziejnej pracy w której nie zarobisz, aby się podnieść i ponownie założyć firme własną. To mnie boli, bo przez to czuje, że moje życie jest mało warte.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Zmęczony ile masz lat? Przypominasz mi trochę moją 26 letnią córkę. Ona zawsze była wrażliwa na piękno, kochała literaturę, sztukę, teatr... Zawsze wydawało jej się, że ona nie pasuje do tego świata, że ona czuje się jak obca. Próbowała dostosować się do reszty wybierając kierunek studiów modny acz niezgodny z jej zainteresowaniami. No i kiepsko na tym wyszła. Żałuje do dziś. Cóż mogę poradzić Ci na podstawie własnego doświadczenia... w życiu naprawdę warto być sobą. Ludzie wcale nie muszą zapamiętać Cię jako kryształ. Szukaj, poznawaj, próbuj, myl się. Tylko tak się ukształtujesz i odnajdziesz swoje miejsce, swoje "ja". Ludzi szczerych, autentycznych jest dziś tak niewielu. Nie zaprzepaszczaj tego kim jesteś, tacy ludzie jak Ty są dziś bardzo potrzebni. I nawet gdy czujesz się zagubiony, samotny nie zapominaj, że życie jest cudowne... cokolwiek miałoby to znaczyć. I mówię Ci to ja, 50 letnia babka, która ma za sobą 12 lat małżeństwa z sadystą-alkoholikiem i kolejne lata gdy udało mi odnaleźć siebie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Zmęczony na podstawie tego co napisałeś o 23:30... musisz zdecydować się w jakim świecie chcesz żyć. Albo pozostajesz sobą, trwasz w tym albo poddajesz się schematom. To drugie dla mnie stanowi porażkę życiową. W życiu trzeba być na tyle wolnym aby móc żyć po swojemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Mam już 25 lat. I współczuje twojej córce bo musi mieć nie łatwe życie. Ja kiedyś zaryzykowałem wszystko. Poszedłem na studia które mnie nie interesowały. W międzyczasie rozwijałem swój projekt i plany z realizacją firmy. W wyniku takiego obciążenia nie miałem życia prywatnego, przytłoczyło mnie to, a użędnicy przekreślili moje marzenia i doprowadzili do bankurctwa. Dziś udało mi się spłacić długi. Jutro zostane znowu bez pracy, i znowu zacznie się problem. Bo planowałem wyemigrować na początku stycznie 2014 roku. Ale problem pojawia się skąd wezmę pieniądze do końca roku na przeżycie i bilet ? Widze, z tego, że ty bynajmniej nie robisz wyżutów swojej córce. Gdy mnie wyrzucono za długi ze szkoły, to matka w efekcie wyrzuciła mnie z domu. I w taki sposób stałem się bezdomny przez jakiś czas. Nie było to miłe, ale najbardziej bolało mnie to, że poczułem się jak śmieć przez to, iż własna matka mnie wyrzuciła. Nie chciała zauważyć, że prowadziłem projekt duży, miałem dokumenty podpisane z inwestorami. Poprostu gdy skreślili mnie z listy studentów, stałem się nic niewart i to mnie najbardziej zabolało :(. W tedy dotkneła mnie bardzo samotność, gdy z 30 zł w kieszeni w zimie musiałem liczyć na siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Łatwo jest znosić trudności życiowe i być sobą. Gdy nie idzie się przez życie samotnie. Łatwiej jest w tedy znieść poniżenia i trudy codzienne. To w tedy też daje motywacje do niepoddawania się i walki. Ale gdy jest się samotnym i czujes się, że wartości wielkiej się nie stanowi i nie ma perspektywy na zmianę czegoś w swoim życiu. To w tedy zaczynają się myśli podważające sens dalszej egzystencji, jeśli ma się ambicje i chce się czegoś dokonać :(.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Nie, nie robiłam jej wyrzutów bo ja też nie miałam idealnego życia. Oczywiście to niesamowite uczucie gdy możesz się pochwalić jak rozwinęło się Twoje dziecko a gdy jeszcze inni to zauważają... ale ja pozwoliłam jej być po prostu człowiekiem bo jeśli nie sparzy, nie pomyli to nie zrozumie. Mimo wszystko wiem, że nie jest szczęśliwa. I wiem dlaczego tak jest. Przykro mi, że Twoja mama postąpiła inaczej. Jestem pewna, że i to wydarzenie było dla Ciebie ważną lekcją. Do stycznia 2014 masz jeszcze trochę czasu, czy naprawdę potrzebujesz aż tak dużej sumy by wyemigrować? Czy jest aż tak duża, że nie uda Ci się jej zarobić przez te parę miesięcy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Każdy miewa chwile zwątpienia, zagubienia... ale sztuką jest zakasać rękawy i wbrew wszystkiemu iść dalej. Twardo i do przodu. Masz tylko jedno życie. I tą zaletę, że jesteś młody, zdrowy, bez zobowiązań. Masz ogromną szansę zrealizować się. Teraz wpadłeś w taką czarną dziurę beznadziei i zwątpienia, dlatego to wszystko wydaje się takie okrutne i niesprawiedliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
By wyemigrować wiele nie potrzebuje. Bo jedynie 100 euro i 200 zł na bilet. Z tym, że chodzi tu raczej o wyżywienie, bo do końca września wystarczy mi pieniędzy. A co z kolejnymi miesiącami ? Będę potrzebował około 400 - 500 zł na wyżywienie. Ponieważ potrzebuje przejść na diete aby przygotować się do zrealizowania alternatywnego planu, po prostu szukania szczęścia za granicą. Więc potrzebowałbym pracy w której zarobiłbym minimum 1.000 zł aby przygotować się do wyjazdu. Jeśli się uda i się załapie tam gdzie sie wybieram. To jakoś przyczułek zdobędę, bo na start dostane 4.800 zł na ręke miesięcznie plus darmowe utrzymanie. To jakaś już szansa jest na oderwanie od dna. A twojej córce jak się teraz żyje. Ma jakąś pracę ? Jakieś plany na życie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Zawsze możesz przesunąć trochę swój wyjazd, to nie koniec świata jeśli zrobisz to na korzyść osiągnięcia wyznaczonego sobie celu. Moja córka... pracuje w księgowości. Jest w trakcie rozwodu bo wyszła za takiego typowego snoba a teraz zostawia ją dla innej - o prostszej naturze, która nie ma jakichś większych ambicji, zainteresować ani za wiele do powiedzenia. I nie mówię tego dlatego, że to moja córka. Tak naprawdę cieszę się z tego rozstania bo oni nie są dla siebie. A ona cierpi... bo upada jej małżeństwo, żyje z dnia na dzień. Nie jest sobą. Ma duszę artystki, kocha tworzyć, wtedy czuje, że żyje. Kilka lat temu bardzo się rozwijała, nie pamiętam jej tak spełnionej i szczęśliwej jak wtedy. Namawiam ją wciąż, żeby coś z tym zrobiła, że nie jest za późno. Jest taka zdolna i boli mnie, że tak się marnuje. Z drugiej jednak strony nie mogę przeżyć jej życia za nią, nie mogę jej do niczego zmusić. Jedyne co wciąż robię to rozmawiam z nią w taki sposób jak z Tobą, staram się przekonywać, że jeśli nie teraz to kiedy...? Teraz, właśnie teraz powinniście wykorzystywać swój czas, swoje szanse.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kobieto 1962 zazdroszcze twojej corce takiej matki. jestes cholernie madra i zyciowa. czytalam troche o twoim zyciu w topiku gdzie opisywalas swoje malzenstwo. bardzo ci wspolczuje. ale wiesz co? to bylo ci potrzebne, bez tego nie bylabys tym kim jestes. wiem, ze to zle brzmi w obliczu tych cierpien ktorych doznalas ale mysle, ze taka jest prawda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Och, dziękuję Ci pięknie gościu. Mam nadzieję, że autor tu wróci to w końcu jego wątek...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Dla mnie jedyna szansa jest taka, aby wyjchać i dostać się tam gdzie chce. Bo tylko w ten sposób będę miał szansę odłożyć troche pieniędzy i spróbować założyć firmę od nowa. Tylko pewnie musiałbym zrobić to przez kogoś, np. ożenić się na warunkach takich aby zarejestrować firmę na żonę. Bo inaczej nie mugłbym tego zrobić. Bynajmniej narazie ucze się francuskiego w wolnej chwili. Niestety nie posiadam nic wartościowego co mógłbym zdeponować. Mam jedynie laptopa, no ale brat się żeni. Więc stwierdziłem, że dam mu go przed wyjazdem to bynajmniej będzie miał pamiątke po mnie na kilka następnych lat. Wyjazdu wole nie przekładać, chce mieć to za sobą, aby wiedzieć na czym stoje. Czeka mnie jeszcze rozmowa z matką. Która jest teraz za granicą i jak znam życie będzie protestowała, bo dla niej liczy się tylko to aby był papier. Też lubie tworzyć, mam na koncie jeden patent który rozwijałem i nie ukrywam, że znalazłem niedawno osoby które chciałyby zainwestować w mój projekt. To już byłby czwarty inwestor w moim życiu. Lecz nie mam warunków egzystencjalnych za bardzo już. Zostaje mi tylko wyjechać i mieć nadzieje, że przyjdzie taki dzień iż uda mi się kiedyś reaktywować ten projekt o własnych siłach. Z doświadczenia bym jej radził, jeśłi zdecyduje się na tworzenie czegoś, aby zajmowała się tym w wolnym czasie. mój błąd polegał na tym, że projektowi poświęcałem najwięcej czasu. Zamiast szukać jakiejś pracy lepszej, łapałem się czego się da, aby móc kontynuować testy. Dziś zrobiłbym odwrotnie, najpierw poszukał lepszej pracy a w wolnych chwilach pracował nad projektem. Jeśli ma 26 lat, to musiała młodo wyjść za mąż chyba ? Czemu więc tak szybko i czemu za kogoś kogo tak słabo znała, że okazał się skrajnością ? Ja mam inne podejście do instytucji małżeństwa, zapewne przez to, że wychowywany byłem przez dziadków. Bo ojca nie miałem, a może to też skutek osobowości. Bo nie należe do osób zbyt wygadanych, rzucających się w oczy. Nie mam takiej wewnętrznej potrzeby i jak widać dobrze znosze samotność, a bynajmniej lepiej niż większość. Dlaczego zdecydowała się na snoba ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Miała 22 lata gdy wyszła za mąż... za szybko, za młodo. On od niej starszy kilka lat. Nigdy jej nie rozumiał. Dla niego to wszystko rzuciła bo jej wmówił, że jej pasje to bzdury, że się tym nie naje. On tylko liczył pieniądze, drogie perfumy, samochody, ubrania. Obie wiedziałyśmy, że przy nim zatraca siebie ale ona sobie wmawiała, że tak też można żyć... jasne, że można ale co to za życie? Ona ma jeszcze to do siebie, że jest śliczną dziewczyną, zawsze wszystkim się podobała a przy nim zatraciła swoje własne poczucie wartości. Ciągle mu coś nie pasowało, włosy za długie/za krótkie... i tak bez przerwy. No to teraz ma lalunię, która mało mówi a jak już coś powie, to lepiej udawać, że nic się nie słyszało - np. całe życie myślała, że norweskie fordy to stworzenia a nie skały i zdziwiła się, że nie można ich karmić... No ale do mojej córki nie dociera, że on nie był jej wart - doszukuje się w sobie winy, co robiła źle a czego nie robiła a robić powinna. Naprawdę wolałabym, żeby ją wyrzucili ze studiów, żeby straciła pracę, pieniądze ale żeby się rozwijała, żeby robiła to co jej daje satysfakcję, co ją rozwija jako człowieka. Wydaje mi się, że ona ma pewne kompleksy i takie hm... braki emocjonalne i jest to niestety spowodowane dzieciństwem jakie miała. Staram się jej wpoić pewną wartość: w życiu trzeba szanować się na tyle, żeby potrafić odejść od tego co nas nie uszczęśliwia, nie rozwija. Czy Ty autorze masz jakieś rodzeństwo? Może Twoja mama po prostu Cię nie zna?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kobieta rocznik 1962
Poprawka - norweskie fiordy miały być. Dlaczego wyszła za tego snoba? Twierdziła, że przy nim czuje się bezpiecznie, że on ją kocha, ona jego... Może swoim cwaniakowaniem się imponował jej, może wydawał się męski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Schematycznie to zwykle bruneci tacy są, no ale nie ma reguły. Domyślałem się, że chodzi o "flordy". Bynajmniej nie ma z tego dzieci, to może tyle dobrego. Bo w tedy byłoby ciężej. Mam brata który się żeni za miesiąc, dlatego pomyślałem o tym, aby zostawić mu w prezencie laptopa. Tyle, że powiem iż dam mu go w styczniu przed planowanym wyjazdem. Ja staram się nie szukać usprawiedliwienia w tym, że miałem trudne dzieciństwo. Dobrze dla niej bynajmniej, że ma znośną prace. Jeśli będzie miała pasje to zacznie coś tworzyć w wolnych chwilach. Ma więc jakiś punkt wyjścia. jeśli teraz jest w trakcie rozwodu, to może za dwa lata to samopoczucie minie i ten rozdział sie zamknie. Nie da się iść przez życie jeśli wcześniej nie zamkneło się poprzedniego rozdziału. Ma o tyle dobrze, że nie ma matki która by ją emocjonalnie szantażowała by realizowała jej wizje siebie. Więc teraz skoro jest na dnie to dalej może być tylko lepiej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo większość ludzi jest jak bydło idzie za głośniejszymi i jeszcze się cieszy ze jest w tłumie i przynależy do grupy,rozwoj nastepuje duuuzo później jak jest już za pozno:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a w ludziach nawet umysl nie będzie tym co stanowi o jego człowieczeństwie bo inteligencja i mądrość to dwie rozne rzeczy najbliżej czlowieczenstwa będzie czyste serce inaczej dobra dusza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zmęczony25
Myślałem, że wykształcenie i intelgencja to dwa różne aspekty. Człowiek wykształcony nie musi być inteligentny wystarczy, że ma dobrą pamięć. Człowiek inteligentny jest mądry krótko mówiąc i wykorzystuje ją aby jak najlepiej ułożyć sobie życie. To jeśli ktoś zarabia więcej, nie jest znacznikiem tego, że jest inteligentniejszy. Tylko mówi o tym, że dany fach jest strategiczny i bardzo potrzebny. Nie za bardzo bojmuje różnice między inteligencją, a mądrością ? Chyba, że przez mądrość rozumie się doświadczenia życiowe. Ale jak też ją rozumieć, czy w kontekście całkowitym, czy też odręgnym. I ukierunkować bardziej na doświadczenie życiowe. Ale w tedy jerst to mądrość życiowa, a nie mądrość ogólna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość nr 100
fajny temat, potem się wypowiem, kobieta rocznik 1962 mam nadzieję, że jeszcze wrócisz tutaj...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×