Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

problem sercowy prosze o rade

Polecane posty

Gość gość

Jestem w związku z M od dwóch lat. Ja mam 21 lat mój partner 24. Ja studiuję medycynę, M skończył technikum.Poznaliśmy się w internecie na pewnym portalu randkowym. Długo nie spotykaliśmy się,dzieliła nas odległość 350km, ale wysłaliśmy sobie zdjęcia i przypadliśmy sobie do gustu. Rozmawialiśmy codziennie(początkowo mailowo)(. Z czasem doszły smsy/ telefony. Spotkanie nadeszło po około 5 miesiącach. Zaiskrzyło.Było cudownie, ale M musiał wyjechać za granicę (wcześniej ustalona praca i termin , jeszcze przed naszym poznaniem)Wyjechał na pół roku.Strasznie to przeżywałam. Było mi bardzo smutno. Kiedy wrócił obiecał,że już więcej mnie nie opuści(choć nic się nie zmieniło nadal dzieliło nas 350km)Stało się inaczej-pomógł rodzinie spłacać kredyt hipoteczny, bo ojciec stracił pracę,a jego matka jest alkoholiczką, bardziej myśli co sprzedać z domu na wódkę niż żeby coś zarobić, więc znowu wyjechał za granicę. Niewiele tam zarabiał, rozchorował się i w sumie to ja jemu jeszcze dosyłałam pieniądze, w tym celu podejmując różne dorywcze zajęcia, choć było mi ciężko pogodzić je ze studiami.M ma niskie poczucie wartości, przez matkę głównie. To ona wpajała mu że nic nie jest wart. W wieku 18 lat przeżył też nieszczęśliwą miłość-nakrył swoją dziewczynę na zdradzie ze swoim ,jak myślał, przyjacielem. Prosił mnie,żebym nie spotykała się z żadnym facetem nawet na kawę/nie pisała itd. Zgodziłam się, bo naprawdę go kocham.Ale byłam samotna,zamknięta jakby w klatce, nie wystarczały mi dwa telefony na tydzień. Ciągle kłopoty u niego w pracy, ciągłe kombinowanie jak pomóc...Mniej więcej w tym czasie poznałam D. D to facet po 30. Wygadany, pewny siebie,jak się później okazało mamy podobne zainteresowania. Czas przy nim leciał błyskawicznie. Można powiedzieć,że rozumiemy się bez słów.Spotkałam go na uczelni, przyjechał posłuchać jakiejś konferencji na której i ja byłam. To on do mnie podszedł,zagadał..P jest właścicielem fundacji. Starałam się go spławiać, bo pamiętałam o obietnicy,ale on był i jest uparty-prosił o spotkanie. To trwa od stycznia tego roku. Nie są to zbyt częste spotkania..mniej więcej dwa razy w miesiącu, spotykamy się na kawę na mieście. W tym czacie M wyjechał jeszcze dwukrotnie. Wiecej jestem sama niż z nim. Teraz też przebywa za granicą-tym razem w Niemczech, praca fizyczna na budowlance. Twierdzi-jak zawsze-że to już ostatni raz,że wróci na święta Bożego Narodzenia i przeprowadzi się do mojego miasta. Wierzyć? Sama nie wiem... Chciałabym. Z drugiej strony D... sama nie wiem jak to się stało, ale zaczęłam bardzo lubić nasze spotkania...Zaczęłam tęsknić,kiedy się nie odzywa(bywa i tak że nie mamy żadnego kontaktu przez ponad 3 tygodnie, bo jak on się nie odezwie, ja też nigdy tego nie robię-taką mam zasadę, choć strasznie mi czasem ciężko kiedy widzę,że jest online)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W D jest też coś co mnie...nie wiem...przyciąga...Wiem,że mu się podobam. Mówi o tym. Ale staram się go ignorować, kiedy próbuje mnie przytulić mówię "Nie zartuj nawet". Myślę,że D ma trochę naturę podrywacza. Niewiele wiem o jego życiu. Nie jestem nawet pewna czy nie ma żony i dzieci, próbowałam go zapytać tak w żartach-twierdzi że mieszka z rodzeństwem. Chciał mnie zaprosić do domu jednak-odmówiłam. Czym bardziej chciałabym żeby był blisko tym bardziej się od niego odsuwam. Pamiętam o M. Naprawdę to fajny facet, ale ja po prostu jestem samotna. Nie powiedziałam mu o tych spotkaniach, bo chociaż nie robimy nic złego, wiem,że to byłby koniec związku. Nie wiem co robić:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czuję się xle, że łamię obietnicę... Zależy mi na M. Myślę,że nie byłoby spotkań z D , gdyby nie ta dobijająca samotność. Z drugiej strony przecież to nie ja inicjuje spotkania, nie daje mu nadziei(wręcz spławiam go), więc czy postępuję bardzo nagannie idąc na kawę i rozmawiając? Niech mi ktoś doradzi:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
związki na odległość są dobre o ile obydwoje czujecie się z tym w porządku ty chcesz być szczęśliwa, kochana, zauważona. chcesz żeby ktoś o ciebie dbał. masz inne priorytety. już przedtem M. miał wrócić, no i co? wyjechał po raz kolejny. nie ufałabym mu. spotykaj się z tym drugim, poznaj go lepiej. i tak masz jeszcze sporo czasu na podjęcie decyzji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja tez sie "bawilam" w jego wyjazdy i przyjazdy za granice. Bylo fajnie dopoki znowu nie wyjechal bo tam malo sie odzywal, jedynie na fb ale z dnia na dzien coraz rzadziej, wkoncu dowiedzialam sie ze kogos ma. Wrocil zadowolony a ja to skonczylam. Takie zwiazku sa bez sensu, masz tego D.to sie z nim spotykaj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak włąśnie zamierzałam zrobić. Tylko,że czuję się za przeproszeniem jak ostatnia suka:( Nie łamie obietnic, staram się dotrzymywać słowa. Nie wiem,czy to jest fair i wobec jednego i wobec drugiego:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie mam pewności oczywiście czy M kogoś tam nie ma, tak jak i nie mam pewności,czy D nie ma gromadki dzieci i kochającej żony czekającej z obiadem. Ale M naprawdę tęskni. Czuję to. Odzywa się bardzo często, odlicza dni do powrotu. Wiem,że nie jest mu tam łatwo, wiem,że nie wymyślił problemów w domu i naprawdę nie było wyjścia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no moj tez odliczal, na poczatku tesknil i widzialam to, pozniej coraz mniej. Nie zaluje czasu z nim spedzonego, sexu czy czegokolwiek, tylko tego ze pozwolil mi uwierzyc ze moze nam sie ulozyc wspolna przyszlosc.. w sumie to tez ma na imie na literke M i ma wrocic teraz na swieta :) ale nie ma takiej syt.w domu wiec to nie on :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ale u nas jest tak teraz ze pogadalismy, skonczylismy to wszystko i jestesmy nadal w dobrych kontaktach, jak znajomi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko,że u nas to się już ciągnie przeszło 2 lata. Ciągłe jego wyjazdy...spotkania jeśli jest w Polsce dwa razy w miesiącu... i znowu wyjazd...Błędne koło. Uważałam,że D się znudzi. W sumie robiłam wszystko ,żeby tak się stało. Jest podrywaczem i takim niegrzecznym chłopcem trochę, ale myślę,że gdyby zależało mu tylko na seksie ze mną, już dawno by odpuścił, a jednak tego nie zrobił. Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja wiem, bo sama to przerabialam i wiem ze to ciezkie jest i dlatego to skonczylam ale tez dlatego ze mial tam inna, wiem ze krotko ale mial. Decyzja nalezy do Ciebie, ewentualnie jak bedziecie rozmawiac zapytaj go jak on sie zapatruje na Wasza przyszlosc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wielokrotnie rozmawialiśmy. Obiecał że tym razem wróci na święta, zostanie w Polsce, że pieniądze które uda mu się zarobić w Niemczech przeznaczy na wynajem czegoś w moim mieście i na szukanie pracy. Twierdzi że kocha,że tylko ja, że gdybym go zostawiła on straciłby cały sens swego życia,że nie podniósłby się...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wielokrotnie mówiłam mu, dlaczego dotąd nie dotrzymałeś słowa. Mowił że już wiecej nie bedzie takiej sytuacji,że musiał pomoc ojcu(z którym obecnie też ma kiepskie stosunki zresztą),że ma małą siostrę (5 lat)i dla niej to przede wszystkim robi. I ja to w sumie rozumiem. Tylko gdzie miejsce dla mnie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w takim razie moze warto zaryzykowac i poczekac, niby do swiat nie jest (aż) tak daleko, tylko ze jak nie wyjdzie a np.stracisz szanse bycia z D i bedziesz zalowala? hmm..? trudna sprawa.. :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z drugiej strony ten tajemniczy D. Nie mówi wiele o swoim zyciu, ja także staram się tego nie robić. Kiedy pyta czy chodzę z kimś na randki, mówię,że oczywiście -chodzę, chociaż przecież tego nie robię,żyję sama jak zakonnica, od czasu do czasu spotkanie z przyjaciółką i tyle. Wiem,że ciężko mu to słyszeć. Ostatnio jak o to zapytał i dostał odpowiedź, że i owszem nawet kilka dni temu byłam na randce, to oczy zaszły mu łzami, i szybko nałożył okulary,a potem powiedział nerwowo się smiejąc "nic dziwnego, taka ładna,fajna dziewczyna". Sama nie wiem czego tak mówię. Chcę żeby mnie znienawidził,żeby odpuścił, bo ja sama nie dam rady zaprzestać kontaktu. Nie potrafię. Mimo że obiecuje to sobie kiedy nie odzywa się tydzień , dwa, czasem i trzy... Zawsze jednak gdy się odzywa...nie potrafię, to nie ważne że pewnie spotykał się w tym czasie z wieloma laskami...Ważne że jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem ,czy jest szansa na bycie z D nawet hipotetycznie.Tak jak mówię, ja nie wiem nawet ,czy ma żonę i dzieci...Chcę mu pokazać za wszelką cenę,że się zupełnie nie zaangażowałam.Staram się nie angażować,bo wiem ,że mam chłopaka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to skoro sama nie wiesz co robic to moze warto poczekac do swiat :) moze akurat teraz M dotrzyma slowa i bedziecie razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Prawda jest jednak taka,że bardzo mnie do niego ciągnie. Nie wiem co w sobie ma,lale działa jak magnes. On mówi to samo. Że nie wie co mu się we mnie tak bardzo podoba, ale chyba właśnie przede wszystkim to że tak go spławiam,bo żadna kobieta tak go jeszcze nie traktowała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiście że na niego czekam. Nie dojdzie do niczego między mną a D , nie pozwolę na to,choć trudno jest jak cholera... Pytanie tylko jest takie, czy mam prawo spotykać się z nim na obecnych zasadach... I czy jeśli nie mam takiego prawa, to dam sobie radę,żeby nie ugiąć się jego prośbom o spotkanie...Nie wiem. Naprawdę nie wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kolejna przegadana noc z D. Mam takie wyrzuty sumienia:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sama już nie wiem,co mam z tym zrobić. Byłam zdecydowana skończyć tę znajomość,ale wtedy się odezwał właśnie, przegadaliśmy tyle godzin... Nie umiem tego zrobić:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyno spotykaj się z D i sama ocenisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość magbettttt
Też jestem tego zdania. zobaczysz czy dotrzyma słowa, skoro znajomość z tym starszym gostkiem sie spoko rozwija to jej nie koncz na razie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×