Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość antyana

Mama nie daje mi spokoju

Polecane posty

Gość antyana

Mam już tego dosyć, ilekroć nie widzę się z mamą (albo nawet nie rozmawiam przez telefon), męczy mnie, kiedy wreszcie znajdę sobie faceta i wyjdę za mąż. Mam już dosyć tłumaczenia jej, że to nie jej sprawa, że jak znajdę kogoś odpowiedniego, to może wtedy. Za każdym razem jest ta sama gadka, że jak będę taka "wybredna" to zostanę starą panną, że ona w moim wieku to już miała dziecko, że to, że tamto. Normalnie chyba zmusiłaby mnie do małżeństwa z bijącym alkoholikiem, byle bym kogokolwiek miała. Jak jej przetłumaczyć, żeby wreszcie się odczepiła? Jedyne co mogę zrobić, to unikam spotkań z nią i nie odbieram telefonów, ale czasem jednak trzeba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wredna jedza
czyja mama Skarbie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak... a póżniej bedzie nudzić, ze jej zięć nie pasuje... takze sie nie przejmuj;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
Moja. Czy tylko ja mam taką nienormalną matkę z poglądami ze średniowiecza? ;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
Dokładnie, jak nie mam faceta, to jej nie pasuje, a jak się z kimś spotykam, to też tylko krytykuje. Normalnie współczuję jej przyszłemu zięciowi teściowej (o ile taki będzie).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ile masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
moja mama wręcz przeciwnie, nie wywiera na mnie żadnej presji, babcia tak samo, ciągle mi powtarzają, że jeszcze zdążę, że mam czas, żebym się nie spieszyła, że jakaś tam moja ciotka wyszła za maż w wieku 30 lat i zdążyła najeść się tego chleba. Ale za to sąsiadki, mamy moich koleżanek non stop mi powtarzają, że mam 25 więc już czas najwyższy, żebym się pospieszyła bo już byle co zostanie i nie będzie w czym wybierać. szczerze? mam to gdzieś, wkurza mnie to gadanie ale nie mam zamiaru robić nic na siłę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
Zresztą to nieistotne, nie szukam rady w szukaniu faceta. Szukam sposobu, żeby matka się ode mnie odczepiła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mi moja matka tez tak nudziła, a jak juz w koncu mam męza to jej nie pasuje i go nie lubi wiec dalej jest nie do zniesienia;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
autorko a może na odczepnego powiedz mamie, ze kogos masz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
No kurczę, skoro nie spotkałam do tej pory odpowiedniej osoby, to nie spotkałam i tyle. Wyjść za mąż za byle kogo to można i w wieku 40 lat. Lepiej wyjść za mąż i męczyć się przez całe życie z człowiekiem, do którego kompletnie nic się nie czuje? Poza tym mi jest samej bardzo dobrze, gram w zespole, mam mnóstwo przyjaciół, robię doktorat itp. Naprawdę nie potrzeba mi do szczęścia męża na siłę (chyba że będzie naprawdę fajny).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
mikakkaka, nie potrafię niestety kłamać. Już prędzej czegoś nie powiem, niż będę zmyślać (np. o jednym moim romansie mama nie wie kompletnie nic, no ale w sumie co jej do tego, mam mówić tylko po to, żeby krytykowała?).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
Ja tam opowiadam mamie jakie mam przeboje z chłopakami (oczywiście nie o tych łóżkowych), ona sama się teraz umawia z jakimś 10 lat młodszym od siebie. I właśnie mama mi doradziła, żebym odpowiadała tym wścibskim babom, że mam chłopaka. Bo dla mnie te pytania są niewygodne, nie zawsze wiem jak wybrnąć. Kiedyś powiedziałam jednej, że mi tak jest dobrze to mi zaczęła wmawiać, że tylko tak mi się wydaje :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mika fajną masz mamę, pewnie jesteście jak koleżanki :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
Ludzie NAWET NIEPROSZENI O RADĘ uwielbiają innym wmawiać, że wiedzą lepiej od ciebie co jest dla ciebie dobre. Nikt nie bierze pod uwagę, że różne osoby mają różne charaktery, różne potrzeby i dla kogoś posiadanie stałego partnera nie jest priorytetem i tyle. A jeszcze do tego to przedpotopowe myślenie, że koniecznie trzeba jak najwcześniej wyjść za mąż, że koniecznie trzeba mieć szybko dzieci itp. Są ludzie, którzy nie mają wcale dzieci i są szczęśliwi. Chyba skończy się na tym, że przy pierwszej okazji wyjadę za granicę, gdzie będę miała wreszcie spokój (już raz tak zrobiłam, żałuję coraz bardziej, że wróciłam do Polski). mika, naprawdę zazdroszczę mamy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
No niestety to tylko tak ładnie wygląda. Moja mama jest wesoła, lubi się śmiać, żartować, trochę jak 20 latka, lubi się bawić, wielu moich znajomych ją bardzo lubi, ona ogólnie dobrze dogaduje się z młodymi ludźmi ale ze mną nie. Nie wiem czym to jest spowodowane ale czuję, ze ode mnie duzo wymaga i to jest chyba źródłem naszego konfliktu. Czasami rozmawiamy jak koleżanki a czasami strasznie się kłócimy bo ciągle jej coś we mnie nie pasuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
słuchaj, a moze twardo? "mamo, jak tylko zaczniesz rozmowe na temat moich spraw sercowych to odłoze słuchawkę lub wyjdę" i konsekwentnie tak robić. Jesli nie bedzie chciała stracic z tobą kontaktu to powinno poskutkowac po twoim pierwszym wyjściu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
Autorko tylko ludzie płytcy i krótkowzroczni będą Ci wmawiać, że już czas na żeniaczkę. Nie wierzę w pieprzenie, że najlepsze partie są już pozajmowane itp. a nawet jeśli są to przecież związki się rozpadają, ludzie się rozchodzą. Na każdego przychodzi czas- tak uważam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moja mam tez taka jest :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
Ja mam znacznie lepszy kontakt z tatą :/. Nie czepia się o głupoty, rozumie, że chcę się realizować, nie dzwoni do mnie 5 razy dziennie itp. Jeden tekst, który czasem działa na moją mamę, jak już nie mogę słuchać jej marudzenia, to że jak nie da mi spokoju, to znajdę sobie dziewczynę. Polecam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
mika, ja też nie wierzę, że wszystkie najlepsze partie są pozajmowane. Nota bene wszystkie moje koleżanki, które wcześnie (na studiach) wyszły za mąż, są już po albo w trakcie rozwodu. No i na co było się śpieszyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
Jak wszystkie nasze koleżanki będą się rozwodziły to my w tym czasie będziemy sobie układały życie! Co Ty na to? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olga13131313
nie ma recepty na udany zwiazek. nieraz i majac 20 lat poznasz kogos w kim sie zakochasz i wezmiecie slub i przezyjecie razem reszte zycia, albo majac lat 40 spotkasz kogos z kim po slubie wytrzymasz tylko rok. w zyciu naprawde róznie bywa i jesli cos sie robi na siłe to nigdy nie wychodzi. sama znam osobe ktora wyszla za mąż tylko dlatego że po prostu rodzice tego chcieli. Boże, co za głupota;/ . niby byli ze soba dosyć długo przed slubem ale to o niczym nie przesadza. to tak jakby z kims brac slub z przyzwyczajenia bo jest. jestes z kims bo go kochasz i to kazdego osobista decyzja , nikt za Ciebie życia nie przeżyje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
Moja mama wyszła za mąż z musu bo była w ciąży, nikt jej nie namawiał ale uznała, że tak trzeba. No i na dobre jej to nie wyszło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
Ale mam koleżankę, której mama odkąd pamiętam truje, żeby znalazła sobie chłopaka. Dziewczyna miała 18 lat a ta się o nią martwiła, że zostanie starą panną. Koleżanka miała przechlapane, chodziła na randki z musu. W końcu wyjechała za granicę. Tam poznała Polaka, zakochała się. Wszystko było dobrze dopóki matka nie zaczęła się wtrącać. Po 6 miesiącach zmuszała ich do wspólnego zamieszkania, pojechała tam nawet do nich, jakoś ich namówiła, przekupiła. Wizję miała taką, że w przyszłym roku miał być ślub. I co? Nie są już razem. Nie wytrzymali tego, że jej matka milion kilometrów dalej a jakby była obok, chciała im układać życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość antyana
Poza tym mam wrażenie, że niektóre dziewczyny wychodzą za mąż chyba tylko z nudów. Skończyły byle jakie studia (jedyne, na które udało im się dostać), mają nudną, odtwórczą pracę, żadnych zainteresowań, to chociaż sobie wyjdą za mąż i urodzą dziecko. A potem pewnie będą, jak moja matka, od a do z chciały kierować życiem swoich dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olga13131313
też byłam w ciaży biorąc slub, ale historia była inna, razem mieszkalismy, bylismy zareczeni i ciaża juz sie ze ślubem zbiegła;). ale matka sie i tak wtracala na poczatku i w małżenstwo i w wychowanie dziecka, było wiele kłótni, ale sie w koncu wykłocilam o swoje. z matka trzeba jasno i ostro bo jak sie da sobie kierowac to juz pozniej poleci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mikakkaka
Zaraz po maturze wyjechałam do większego miasta na studia- jestem tutaj do dzisiaj, kończę studia, pracuję. Zaczęłam patrzeć na życie trochę innymi kategoriami niż kiedyś. Pochodzę z małej wioseczki i zauważyłam, że wszystkie moje koleżanki, które tam zostały są już dzieciate/mężate. Zupełnie jakby nie miały co ze sobą innego zrobić, żadnych innych planów, ambicji. Nawet z tymi, z którymi byłam bardzo zaprzyjaźniona dzisiaj nie mam już tematów do rozmów. Jak dla mnie uwsteczniły się, ich ulubionym tematem są pieluchy itp, nie mogę z nimi porozmawiać o czymś neutralnym, no i te dogadywania z ich strony: "a Ty kiedy jakieś dziecko, jakiś mąż...?" (cwaniary bo same mają to już za sobą). No więc ja uważam, że się uwsteczniły a one, że dla nich to wielki, życiowy krok. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×