Gość Sadangel98 Napisano Październik 1, 2013 Moja historia moze dla jednych nietypowa dla innych zwyczajna sytuacja. Bylam szczesliwa nastolatka, ktora wierzyla w prawdziwa milosc. Mialam wtedy 14 lat, on tyle samo. Poznalismy sie na wakacje na osiedlowym placyku przy grze w kosza. Uwazalam to za przeznaczenie ale on jest Polakiem z Norwegii. Miedzy nami jest dystans 1500km. Pierwszy pocalunek... bylo cudownie. Gdy wyjezdzal za kazdym razen wstawalam o 5 rano i z lzami zegnalam go. Obiecywal ze przyjedzie i tak bylo, za kazdym razem. Byly rozczarowania, zmiany terminow lotu ale wybaczalam wszystko. Brakowalo mi go potwornie i nadal tak jest tyle ze jestesmy ze sb 14 miesiecy i w tym czasie bylo jednoczesnie cudownie jak i strasznie. Najdluzej niewidzielismy sie rok a teraz juz raczej wgl nie bedziemy. Zdradzil mnie raz, wybaczylam. Zaniedvalam nas, zmienialam sie, wybaczyl. Ostatniego tygodnia nie mialam internetu wiec zadko gadalismy. Napisal ze chce pogadac i ze chce abysmy byli przyjaciółmi. Ze ja go ograniczam a on mnie i ze mnie kocha, nadal jestesmy razem ale prawie wgl nie bd rozmawiac. Dla mnie to jest zbyt trudne ale nie moge o nim zapombiec. Caly czas mysle o nas mam prezenty zdjecia od niego i placze po nocach. Stwierdzilam ze to nie ma sensu i nie chce tak zyc ale go nie zostawie. Zbyt go kocham. Prosze poradzcie mi co zrobic ;( teraz chce umrzec bo to boli jak cholera ale wiem ze nie moge tego skonczyc. Pomocy ;( Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach