Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

heloiza999

broken jesteś pogadasz

Polecane posty

o, Ty w sumie też możesz byc;-) szkoda?;-( no i co ja mogę....uzależniłam się, mam z bani życie, nie mogę się na niczym skupić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no właśnie nie masz życia do bani, ale sama sobie wymyślasz problemy. Mogłabyś być zwyczajną, zadowoloną z życia osobą, ale na siłę szukasz dziury w całym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mam życie, ale zostaje mi na nie mało czasu, bo zajmuję się za dużo netem.... bo mnie martwi doroslosć, boję sie jej. i nie chcę być taka jak te osoby, które wypisują, że facet to obcy chłop, są rozwody, więc nie ma się co przywiązywać itd. czuję zniechęcenie i czasem wyję jak o tym mysle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Helo, czy całe twoje życie ogranicza się do znalezienia faceta? Poważnie, tylko o to Ci chodzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie, nie tylko. ale nie ukrywam, że znajomych mam daleko, brakuje mi kontaktu z ludźmi, a ja lubię mówić dużo, szczerez, jestem wrażliw ai przydałby mi się facet, bo zkim takie rozmowy się rpowadzi jak nie z facetem? T swojego amsz, więc nawet nie pamiętasz jak to jest nie mieć, cyz też nie wiem co myśleć o Twoim zdziwieniu martwi mnie to całe macierzyństwo...nie mogę się z tym wszystkim pogodzic, tak wiem- nie moje życie, nie moja sprawa. ale to brzmi groźnie kiedy kobiety mówią, że mam rodzić i się przekonac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a wiesz, że są kobiety które zabijają małe, puchate króliczki? Albo takie, które całe życie poświęcają pomocy innym? Nie ma reguły, Ty będziesz taką partnerką i taką matka jaką będziesz chciała, więc czym się przejmujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie wiem, moor....wiem, ze myślis,z że jestem j******a, ale ja mam tyle złości w sobie, tyle nerwów.... wszystko bym dała, by widzieć rodziców szczęśliwych w dzieciństwie. po prostu czuję w sobie przekonanie do swoich racji. ludzie mówią, że nie mam doświadczenia, by się wypowiadać. a mój dom? to nie jest niby doświadczenie? uważaja, że dziecko to świętość, bo czuje szczerze. a ja byłam dzieckiem i pamiętam co czułam, gdy rodzice raz jedyny sie pocałowali- było cudownie. pamiętam jak się czulam, gdy tata ignorował moją mamę, gdy ona licyzła, że coś dostanie na święta, ale miał ją zawsze w d***e. A ja dostawałam i prezenty i komplementy i całusy. i smsy dlaczego próbują mi wmówic, że nie mam racji, skoro mam doświadczenia, których własnie one nie mają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
kilka razy krew się we mnie zagotowała, pewnie pomyślisz o mnie cos okropnego, ale mam czasem wrażenie, że mogłabym komuś przyłozyć... np. mojej kuzynce, która 1 rocznicy nie doczekała ślubu bo wysłała w sieć nagie filmiki do kochasia ślub wzięli mając dziecko, dziwna była ta ceremonia od razu czułam, że cos jest nie tak, odwiedzilismy ja, chwaliła się, że śpi z dzieckiem, przerywała mężowi...mówiła, że jej ulubione zdjęcie ze ślubu to humorystyczne przedstawienie sytuacji, w której ona kopie go w tylek i daje bukietem po głowie, fotograf im to zrobił ona ma na fb pełno cytatów o pieknie macierzyństwa i wielkim poświęceniu... jakimi to aniołami są matki...jak to są w stanie głodzić się, by dać jeść dzieciom.... miałam ochotę jej dopisać- co jeszcze robia dobre matki?>?? ale nie chcę mieszać w rodzinie;/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeszcze raz zobaczę jej fałszywe oczy, k***wski uśmieszek i zdjęcie z synalkiem z podpisem - mój mały mężczyzna...mały podobny łudząco do ojca... i potem przeczytam jej wpisy na temat matki bolejącej na fb... to chyba obrzucę ja pomidorami... do końca życia będzie łazila z synalkiem pod rękę na spacery po cmentarzu, żaden normalny facet jej nie zechce jak się dowie czemu się rozwiodła i po co brała slub, a syna tak ustawi, że on jej nie zostawi, bo będzie dla niego święta nawet jak się dowie czemu wychowywał się bez ojca z******ta historia miłosna? głupia Hela, zła Hela? p**********a, nie znająca życia Hela????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość hallelujja
heloiza 999 - a opowiedz o sobie czy masz dzieci i gdzie one sa ? a twoj byly co robi ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moor- czemu poszłaś?;-(( nie mam dzieci, psia mać i nie chce mieć. faceta nie mam. nie chcę być matką taką o jakich tu czytam. chcę kochać całą rodzinę, a nie męża mniej od dzieci. dziwny układ, bo w praktyce niewiele to oznacza, nawet jesli męża też kochają. dla mnie albo jest inaczej albo jest bardziej. po tym co widziałam w domu godze sie tylko na udany związek i rodzinę bez faworyzacji, coraz bardziej brakuje mi związku, a mój strach jest tylko większy, czyli przesrane. nic dodac nic ująć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Helo - no nie masz doświadczenia. Jeden przykład to żadne doświadczenie. Nie każdy związek taki jest, nie każdy dom. Moi rodzice zawsze mówili, że kochają dzieci najbardziej na świecie, a mimo to nie szczędzili i nie szczędzą sobie nawzajem czułości. Twoi się po prostu nie kochali i to nie ma nic wspólnego z miłością do dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cały czas podajesz przykłady związków nieudanych, gdzie nie było żadnych pozytywnych uczuć. Twoja kuzynka pewnie szczerze kocha dziecko i matką może być dobrą - tylko faceta nie kochała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Helo - weź poprawkę na to, że kiedy ludzie mówią "kocham najbardziej na świecie" tak naprawdę mają na myśli "jest dla mnie najważniejsze". I tą miarą patrząc to każdy rodzić kocha swoje dziecko bardziej niż kogokolwiek innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moorland- zero doświadczenia? tyle co ja przeanalizowałam przez mój dom rodzinny to głowa mała....jakie sobie wyrobiłam poglądy. mam więcej przemyśleń niz połowa ludzi, którzy rodziny pozakładali, tak uważam. nie umiem wytłumaczyć tego, mozna mi wiele argumentów podawać, ale ja się tego boję, zniesmacza mnie to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale to doświadczenie tylko z jednego, i to dość dysfunkcyjnego, domu. Nie przekładaj tego na innych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moor- ale ja wiem!!!!! i nawet na forum czasem to przytaczam, pytam np. a dlaczego tak twierdzisz? - no bo dziecko samo sie nie naje itd. czyli mają na mysli odpowiedzialność itd. ewentualnie jak dziekco jest malutkie i tak pachnie i w ogóle, a mam małego kuzyna, więc wiem jakie to urocze- to po prostu to jest takie....wrażenie. ja nie chcę nikogo obrażać, ale to wtedy łatwo się "wydaje", że sie dziecko kocha bardziej. bo co to niby znaczy, mąż nie jest winien tego, że nie jest niemowlęciem, a tak samo ma prawo oczekiwać milości. dziecko potem całe życie będzie miało, a dziadkowie umrą i co, facet i ejgo żona nie będa mieli nikoog kto ich kocha najbardziej? to smutne. dlatego uważam, że misja jaką jest małżeństwo jest nie mniejsza od rodzicielskiej. i nie jest prawda, że uważam, że męża nalezy kochać bardziej, podobnie jak nie jest prawda, że demonizuję. nawet dziś myslalam, jakie to fajne nawet w dorosłym życiu umowić sie z tatą do McDonalds. uważam, że z synem miałabym piekną więź i kochałabym chłopkaów jakby byli do siebie podobni, z mężem w sensie. równie dobrze ludzi episza czasem "kocham taniec najbarziej na swiecie" a kiedyś był tu temat zalożony po śmierci kota i też laska pisała "moja kruszynka wróci do mnie kiedys w postaci mego dziecka, jej duszyczka, zamruczała i odeszła, kochałm ją najbardziej na świecie" ludzie często tak mówią ja też mówię, że najbardziej kocham czekoladę chyba to zalezy od kontekstu a ponieważ dziecka jest najwięcej w życiu dzieciatych- to tak jest najłatwiej powiedziec, bo każdego dnia cos się myśli, martwi, przygotowuje, pielęgnuje.... ja nie bagatelizuję tej miłości....ale ja myslę, że to takie wrażenie, że jest większa, a przecież jest inna. jak ktoś jest towarzyszem życia to co? mówie o malżeństwach takich np. z 20 letnim staże, dotartych...całe życie, wychowanie dzieci... to jest inny rodzaj wzruszeń i relacji. inny. pomysl o tym! jak można to porównywac??? poza tym, jedno wynika z drugiego!;-//

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale skoro dla obojga ludzi najwazniejsze jest dziecko, to to powinno ich tylko łączyć, gdyż wszystkie emocje związane z rodzicielstwem sa dzielone przez nich wspólnie. i pod tym względem zrozumieją się zawsze najbardziej. dziadkowie też kochają wnuki, ale rodziców ma dziecko jednych- matkę i ojca. I jak coś się dzieje, to te same emocje najdobitniej dzieli się z ojcem dziecka, anie z własną mamą. tzn. z nią tez jeśli jest kochającą babcią- ale to nie z nią to dziecko się "zrobiło". a to z kolei twory taką więź....że to jest coś innego i to jest też najwazniejsza i najkochańsza osoba z perspektywy egzystencji danej osoby- tyle, że z innej perspektywy. dziecko- jako wspólny cel i kierunek patrzenia, cytując za Exupery a mąż/partner to ktoś, kogo się trzyma w tym za ręke, kto rozumie, z kim rozmawia się jak rowny z równym....z kim idzie się przez życie...z nikim tak sie nie jest blisko i nikogo tak się nie zna, skoro dzieli się z kimś wspólny stół, łózko, mysli, dzieci, intymność, plany, marzenia, za przeproszeniem kibel. czuje irytację, przepraszam. a może inni na to wszystko nie zasługują, nie doceniaja? ja bym kiedyś tego chciala wszytkiego, ale pewnie tego nie dostanę od życia....inne tak, ale ja nie. te p********e głupoty lalunie tak, ale ja nie. bo jestem zbyt wrażliwa...zbyt na to refleksyjnie nastawiona. Nie. taka, co ma roszczeniowe, księżkiczkowate podejście- jak najbardziej, która będzie gonic faceta z wałkiem od ciasta. Ona tak. Ja nie. Bo jestem za wrażliwa.;-/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wow, heloiza, napisz książkę, prognozowałabym że sprzeda się podobnie jak "dlaczego mężczyźni kochają zołzy" :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
czy jak się kogoś kocha to się wyobraża sobie śmierć tego człowieka tragiczną? czy one w ogóle poczytały kiedyś tematy wdów? ja czytuję. babka pisze, że gada do grobu. dlaczego nic nie doceniają i zakładają, że strata męża to g***o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mówię, że miałyby kiedykolwiek dziecko poświęcać,a le czemu u licha tak łatwo im o tym mówić? uważają, że ta rodzina kiedykolwiek byłaby taka sama, i ludzka psychika? ja mimo, że mam żal do taty, to sobie nie wyobrażam tej łodzi i mojej rodziny tam i tego wyboru. i nie czuję się przez to niekompetentna, nie wiem co to za wstyd nie być w stanie myśleć o śmierci najbliższych ludzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
za tym naprawdę jakieś zwierzęce instynkty muszą stać, sorry, ale ja nawet ukochanego kota nie wyobrażam sobie wyrzucić, popatrzeć w te wielkie pełne nadziei oczy futrzaka, który się tulił i go w y je b a ć....jest niżej w hierarchii, jako zwierzę, nie człowiek, ale nawet tego nie wyobrażam sobie. myślę o tej myśli jak o bańce mydlanej, która pęka w momencie jak ktoś mi każe to zwizualizować, wybrać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie ma co się cieszyć z powodów, które ukształtowały twoje myślenie, ale z zarobków z książki można się pocieszyć, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
i guzik mnie obchodzi odpowiedzialność, miłość i hormony, które kazałyby mi mówić o takich wyborach jakby to był wybór w sklepie między princessą mleczną lub orzechową. dziś to, jutro tamto. pieprzyć te baby i te ich związki, a nawet ich rodzicielstwo. głupia, ślepa miłość, a właśnie, ze nie chce tego doświadczyć. nie w ten sposób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie mam żadnej książki, a zarobków niewiele ale przynajniej coś w mojej głowie się dzieje, niektórzy zaś są bezmyslni i puści nie musisz sie ze mną zgadzać, ale mogłabyś mnie szanować, o co Ci chodzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chodzi o to, że się z tobą zgadzam i tak dużo piszesz, że materiał nadaję się na książkę, a jako że poruszasz ważną kwestię to przy odpowiednim rozdmuchaniu książka by się dobrze sprzedała. Tylko wystarczyłoby odpowiednio zebrać twoje myśli i uporządkować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×