Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Fobia społeczna

Polecane posty

Gość gość

Przed wielu laty pewien miły pan psychiatra zdiagnozował u mnie fobię społeczną i wystawił zaświadczenie o niezdolności do podjęcia nauki i pracy, którym to świstkiem oczywiście mogłam sobie jedynie zadek podetrzeć :) Do szkoły chodzić musiałam i żadne ulgi z tytułu choroby mi nie przysługiwały, podobnież rzecz się miała z pracą. Zresztą, nie miał mnie za bardzo kto utrzymywać. Oczywiście brałam szereg leków, do tego psychoterapie. Nikt jednak nigdy tak naprawdę nie zadał sobie trudu, by dociec, skąd ten mój lęk przed ludźmi się bierze. Nikt poza mną. Otóż przyjęło się, że większość fobii ma podłoże w umyśle, że to irracjonalny lęk przed wyimaginowanym zagrożeniem. Ja tak nie uważam. Na pewno cechą wspólną wszystkich fobii jest nadwrażliwość na konkretne bodźce zewnętrzne, natężenie reakcji nie zawsze adekwatne do powagi sytuacji. Ale podłoże może być jak najbardziej fizyczne. Od dziecka choruję na dość nietypowe zaburzenia krążeniowe, którym towarzyszy zespół Raynauds. Wygląda to tak, że pewne części ciała potrafią g***townie zsinieć, a innym razem zupełnie zbieleć na skutek odpływu krwi i wówczas tracę czucie. I tu zaczyna się mój lęk przed otoczeniem i jego reakcją. Objawy są dla każdego widoczne i budzą rozmaite, niekiedy bardzo nieprzyjemne komentarze otoczenia. Np. sytuacja, gdy płaciłam przy kasie a moje dłonie zbielały i nie miałam na tyle czucia, by wybrać z portfela drobne. A kasjerka w najlepsze "ale numer, pokaż pani jeszcze raz te ręce, ale jajaaa.." I cały ogonek klientów za mną zagląda zaciekawiony, a ktoś jeszcze mnie w dodatku pogania bo musi być już obsłużony i kropka. Albo gdy idę ulicą i zaczyna mi sinieć połowa twarzy i raz po raz ktoś się gapi jak na jakiegoś ćpuna. Człowiek o przeciętnej wrażliwości pewnie by się z czasem uodpornił. Ja należę do tych nadwrażliwych i każda taka reakcja po prostu rozrywa mi serce. Dlatego unikam ludzi, unikam wychodzenia z domu. I trzęsie mnie, gdy słyszę od lekarza, że problem leży w samoocenie, że powinnam zacząć siebie kochać i akceptować blablabla. Kocham siebie i akceptuję, to ludzie mają z tym jakiś problem. A ja z powodu ich problemu mam jeszcze łykać piguły całe życie? Jeśli nie mogę liczyć na wsparcie psychiczne otoczenia, to oczekuję wsparcia materialnego w postaci tej śmiesznej renciny. Uważam, że fobikom społecznym należy się ona jak psu kość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie potrzebuję dowodu by pokazywać cycki . Jestem już dorosła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To ja autorka tematu, mam hmm sporo lat:) Trzecia dekada w toku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to 16 latka nie może pokazywać cyckuf bez dowodu osobistego ?LOL?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I jeszcze coś dodam. Uważam, że osoby cierpiące na fobie społeczną powinny mieć zapewnione indywidualne nauczanie. W Stanach nawet tak zwanym psychic kids czyli dzieciakom rzekomo posiadającym zdolności paranormalne przysługuje indywidualny tok nauczania, a u nas całkiem normalne wydawałoby się problemy zaś pomocy znikąd. Liceum i studia były dla mnie pasmem cierpienia, a inni moga wspominać ten czas jako szalony okres imprez i pierwszych miłości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×