Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

jak przemówić alkoholikowi do rozsądku

Polecane posty

Gość gość

wiem - nie da się, ale pewnie są jakieś sposoby na to, żeby myślał tak jak kiedyś albo CZYMKOLWIEK się przejął. mój ojciec to alkoholik odkąd pamiętam, pił na raty - 2 tygodnie chlania, 2 miesiące spokoju, jak nie chciał to chlał, jak miał ochotę się napierdzielić jak stodoła to to robił, zwracał uwagę na obowiązki, na nas, na kasę, wiedział co ma robić w danym dniu i czy może sobie pozwolić na stan nietrzeźwości, ale stracił pracę, opierdala się cały dzień - codziennie ze 3 piwka, co 2 dni wóda i tak cały czas, nawalony totalnie rzadko kiedy chodzi, ale i tak nie jest w stanie niczego zrobić. rozwalił samochód po pijaku ostatnio, strasznie skurczył nasz budżet, ja z siostrą musiałyśmy tyrać, żeby było za co opłacić studia, telefon ostatnio zgubił, portfel zgubił, o niczym nie myśli. odpowiedzialności zero - siostra chodzi o kulach teraz, chciała żeby ją przywiózł do domu, powiedział, że zrobi to dziś, a o 6 rano do niej wydzwania, że "jest chory" i nie da rady i codziennie taka gadka. co z nim kurna zrobić? jak chce chlać to niech chlaje, ja mam to gdzieś, ale niech przynajmniej wróci mu mózg i trzyma się obowiązków, jakich kiedy się trzymał. czy ktoś ma pomysł jak na to wpłynąć bez pomocy psychologa/terapii np. bo na to nigdy się nie zgodzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do rozsądku? alkoholik nie ma czegoś takiego, wódka za niego myśli. jeśli sam nie zechce zmiany to szkoda zachodu. może to przykre co powiem, ale najlepiej go po prostu pozostawić samemu sobie, nie żyć we współuzależnieniu. Jak spadnie na samo dno, to albo się odbije, albo tam przepadnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no właśnie myślałam, że tym dnem było rozwalenie samochodu, bo wtedy naprawdę strasznie go to przybiło, myślałam, że da już spokój, zrobi coś ze sobą, ale ni c***a, chlał 2x bardziej. ja bym go chętnie zostawiła, mam go gdzieś szczerze mówiąc, nie przyjeżdżam nawet do domu, bo rzygać mi się chce jak go widzę, ale matka z siostrą jak p******e - skaczą koło niego, wybaczają, matka pieprzy że się rozwodzi i robi to za każdym razem od dwudziestu paru lat, a przyjdzie co do czego to sprząta jego rzygi albo zbiera go z podłogi. nie wyrobię niedługo w tej rodzinie, bo wiecznie muszę słuchać jak to źle z tatusiem i jak to źle z matką/siostrą, bo się martwią :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja droga, dno dna to wtedy, kiedy zostanie całkiem sam. I bez jakiejkolwiek presji z zewnątrz zdobędzie się na refleksje nad sobą. Albo te refleksje zaowocują zmianą, albo stwierdzi, że już za późno, że nie ma sensu i się zapije na śmierć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
miałam identyczną sytuację, i tak samo matka chrzaniła że go z domu wyrzuci itd. czekałam na to jak na zbawienie, ale tak się nie stało. mam do niej ogromny żal, że zamiast zadbać o bezpieczenstwo moje i siostry, ona wybrala alkohol w domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Jakie to przykre
Znów pojawia się podszyw! Ludzie nie piszcie bo znów pojawiła się ta wywloka.Wczoraj miała mame alkoholiczkę?!😠

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nadzieja daj spokój, alkoholik nie ma prawa wciągać w swój problem bliskich. Trzeba się od takich ludzi odcinać emocjonalnie, a nie próbować ich uratować. Wyprujesz z siebie ostatnie flaki a on się i tak zachleje na śmierć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
facepalm, gdzie Ty tu podszyw widzisz? rozumiem, że na kafe ma prawo pisać tylko jedna osoba, która ma problem z alkoholikiem? :o x dzięki za wpisy, przejrzę ten temat zaraz ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nic nie zrobisz. będzie gorzej. mój ojciec też pił cyklami. kiedyś przerwy trwały parę m-cy. obecnie tydzień. i zero samokontroli. kiedyś potrafił się powstrzymać, gdy miał w perspektywie ważne rzeczy do zrobienia, teraz nie potrafi. wyprowadzić się i przestać się przejmować. dopóki jest kasa i nie mieszka się pod mostem, żona nie rzuci, a rodzina nie oleje nie będzie miał żadnej motywacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie zamierzam nikogo ratować z nałogu,tylko pokazywać jak postępować z alkoholikiem żeby siebie nie pogrążać;a jeśli komuś zależy na ratowaniu bliskiego, to też wiem jak można się za to zabierać-czy się uda czy nie,to już zupełnie inna bajka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie zamierzasz ratować,ale pokażesz jak to zrobić, dobre :) Alkoholika się nie ratuje. To nie jest już ta bliska osoba, którą się kochało. To są procenty na dwóch nogach. Okazując uczucia alkoholikowi tylko go pogrążasz. Jedyne rozsądne wyjście to całkowita separacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Są ludzie,którzy chcą walczyć o swoich bliskich i nie widzę powodu,żebym nie mogła się z kimś takim podzielić swoją wiedzą na ten temat;są też ludzie ,którzy są już na tyle "zbici" że chcą tylko spokoju(o ile tak to można nazwać)dla siebie i takim też potrafimy(my,na tamtym topiku) poradzić jak w takiej sytuacji postępować.Ludzie maja prawo dokonywać własnych wyborów i ja to szanuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
vdvcvcvxv

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A skąd ta wiedza, z autopsji, czy prowadzisz terapię dla współuzależnionych?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×