Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość wierzba płacząca 23

problem ze świętami

Polecane posty

Gość gość
czyli chłopak i jego dobre samopoczucie jest mniej ważne niż kotek, którego mogłabyś zostawić u rodziców czy znajomych?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mi szkoda
odczepcie się od dziewczyny z tym kotem wreszcie :D przecież napisała, że mieszkają w małej kawalerce... z kotem, czy bez kota - więcej niż 2 osoby w kawalerce na noc to się robi hardcore :( wiem, bo sama jakiś czas tak mieszkałam i przyjmowanie gości to był sport ekstremalny :D mi się trochę wydaje, że to taki problem stworzony przez te nasze czasy wyluzowane; dawno temu, jak się nie mieszkało ze sobą bez ślubu, to nie do pomyślenia by było, żeby mąż pojechał do swojej rodziny, a żona - do swojej; a teraz, tym "mężem i żoną" nie trzeba być; no, ale też nie jest już tak oczywiste, że we wszystkich świątecznych chwilach w roku...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Jakbym miała warunki to chętnie bym zorganizowała święta u siebie. Duże, z obiema rodzinami. Ale mam małą kawalerkę, kota, nie mam jak skorzystać z materaca dmuchanego a zwyczajnego nie mam gdzie przechowywać. Widziałeś gościu kiedyś kawalerki? NIE MA MIEJSCA. Ja nawet stołu nie mam (jemy przy biurku) to gdzie zrobić kolację na 4 osoby?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a mi szkoda
"nie jest już tak oczywiste, że we wszystkich świątecznych chwilach w roku jest się razem" nie dopisałam końcówki;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to masz taka kawalerke 12m całość? ostatnio ktos tu takie pokazywal

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no to jak nie masz warunków, to godzisz się na to, że facet chce zobaczyć mamę w święta. Dla ciebie to dziwne?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
A mi szkoda - racja, racja ;) Ale nie żałuję, że mieszkamy razem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Nie, 30 metrów. Ale jest bardzo nieustawna. Ma 30 metrów, oddzielnie kuchnię, łazienkę, toaletę, przedpokój. Pokój jest mały i w dodatku zagracony (meblościanka wielgachna + duża szafa + spora kanapa + biurko duże (moje, do pracy mi potrzebne kreślarskie). Nawet stołu nie ma ;) Naprawdę nie mam warunków. Lubię mamę mojego chłopaka i naprawdę marzę o tym, że za dwa-trzy lata będziemy mieć większe mieszkanie i zrobimy duże święta :) Ale na razie takiej opcji nie ma. Od kota już się odczepcie, nigdzie nie jedzie. Nie wartościuję czy jest dla mnie ważniejszy ale wzięłam za niego odpowiedzialność i nie będę się go pozbywać bo mi "niewygodnie".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Ja nie chcę żeby on na siłę rezygnował z tych świąt. Ale chcę żeby wiedział co czuję, że mi przykro. Chcę żeby to zrozumiał a nie mnie zbywał "ważniejsza jest codzienność". Zgadzam się z tym stwierdzeniem ale mi zwyczajnie, po ludzku przykro w święta. Nie robię mu awantur, nie płaczę, nie krzyczę, nie tupię nóżką. Z jednej strony rozumiem, z drugiej jest mi przykro. Tylko i aż tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
skoro rozumiesz, to po co ten temat? Jak nie masz warunków, żeby wszystkich gościć, to pogódź się z tym, że on może mieć ochotę na spotkanie z mamą. Ciebie ma na co dzień.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Bo mi przykro. Może chce się wygadać? Może po prostu rozumiem ale też chciałabym zrozumienia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja cie nie rozumiem. Odkad pamietam spedzam oddzielnie swieta z moim facetem i nie robie z tego powodu problemu. Nie zaprosze jego najblizszej rodziny do siebie, bo to 10 osób, a nie zostawie swojej mamy samej w swieta. Nie chcemy tez jezdzic do nich, bo u nich po wigilii kazdy rozjezdza sie gdzies dalej, tak ze moj facet zostaje sam w domu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Ok, ale ludzie są różni. Dla mnie święta są ważne. Chciałabym spędzić je z bliską mi osobą. To coś złego? Dobra, nieważne. Tutaj też nie znajdę zrozumienia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zmień mieszkanie na wieksze, spedz tydzien przy garach, zapros wszystkich i ciesz sie ich obecnoscia :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Świetna rada, znajdź mi większe mieszkanie w tej cenie w tym samym mieście a chętnie zmienię. Gotować akurat uwielbiam więc dla mnie to przyjemność, co roku pomagam rodzicom w przygotowaniu świąt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Młodzi jesteście ;) Całe życie będziecie mieli na wspólne święta ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Tym się pocieszam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
właśnie,nie łam się,ja ze swoim mężem wspólną wigilię u rodziców mieliśmy właśnie po ślubie a tak to były osobno,z tym że w 1 szy lub 2gi dzień świąt zakochany się zjawiał najczęściej z samego rana albo w środku nocy:)(450km),tak w sumie to trwało póki żyła jego mama zmarła krótko po naszym ślubie,teraz są tylko 2 opcje albo jesteśmy sami(we 3+pies) albo u moich rodziców,jego rodziny nie bierzemy już pod uwagę,nie wiem;nie chcą nie stać ich nie robią świąt nie wiem,nie zapraszają nawet,(a my zapraszać już przestaliśmy)ale potrafią zadzwonić w 1 lub 2 dzień świąt "no a czemu nie przyjechaliście do nas"...daj mu jeździć do swoich jeśli chce,po ślubie już będziecie nierozłączni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jestem gościem z 16:13 no ale u nas też duża odległość - 350 km i jakoś daliśmy radę ;) aaaa no i też mamy kota :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moja córka jak była z chłopakiem w Anglii to ich święta wyglądały tak, że on jechał do swojego domu, ona do swojego,Odkąd są małżeństwem Boże Narodzenie spędzają z nami, a Wielkanoc u jego rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Daj na luz ;) święta to rodzinna sprawa. Nie jesteś mniej ważna. Ty jesteś w stanie zostawić swoich rodziców by spędzić święta z jego rodzina?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
U nas jest przeszło 800km między domami rodzinnymi ;) Do moich rodziców mamy koło 300km do jego 500 przeszło ;) Byłabym w stanie pojechać do jego rodziny - na zmianę ;) Tylko jednak uważam, że chamstwem by było teraz pojechać do mamy chłopaka (zakładając, że by mnie zaprosiła) skoro moi rodzice zapraszają chłopaka od kilku lat :) Wrzucę na luz, zacisnę zęby jak co roku. Po prostu czasem mam takie chwilę, że potrzebuję się wygadać ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz co autorko, jakbys byla moja kolezanka,powiedzialabym Ci ze masz niepoukladane w glowie. Juz tlumacze dlaczego: z jednej strony mowisz,ze nie popierasz studenckich małzenstw,z drugiej strony zyjesz ze swoim facetem jak po slubie-spisz, gotujesz,prasujesz,mieszkasz. Nie przyszlo ci do glowy ze moze mama twojego chlopaka jest starej daty i ona nic nie mowi bo to nie jej zycie,ale tego nie akceptuje i uwaza ze swieta spedza sie razem dopiero po slubie? moze dlatego cie nie zaprasza choc cie lubi? a to ze twoi rodzice zapraszaja twojego chlopaka,to nie znaczy ze ona musi ciebie. narzeczona to nie zona,zaraz moze jej nie byc.ja sama mieszkam z narzeczonym,rodzice jego nie sa zachwceni,na swieta mnie nie zapraszaja,ale ja ich akurat rozumiem. nie jeste ich rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A dla mnie takie gadanie że przed ślubem nie jest się rodziną, że nie trzeba razem spędzać świąt to walnięcie jak łysy warkoczem o kant kuli. Jeżeli razem się mieszka to i razem się święta spędza. Ja i mój facet (bierzemy ślub w przyszłym roku dopiero, a sporo lat już razem, z czego 4 jak nie 5 pod jednym dachem) nie spędzaliśmy razem tylko pierwszego Bożego Narodzenia, ale to dlatego, że zaiskrzyło coś na 3 dni przed świętami, więc nawet za parę się jeszcze nie uważaliśmy. Potem każde ale to każde (!) święta razem, jak nie sami we dwójkę, to albo u moich, albo u jego rodziców. A też paręset km jest między moimi rodzicami, a teściami. Dla mnie to jest oczywista oczywistość, że jak się mieszka razem to się towrzy rodzinę, moi drodzy. Teraz trzeba organizacji. Te święta spędzamy tu, następne spędzamy tam. Może powinnaś Autorko zaproponować wspólne spędzenie świąt BN u teściów swojemu facetowi z zastrzeżeniem, że np. Wielkanoc soędzacie u Twoich rodziców. Nie wymagaj, nie krzycz, nie wymuszaj, nie strzelaj fochów, tylko rozmawiaj i przedstawiaj rozwiązania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Ale ja nie mówię, że jego mama powinna mnie zaprosić ;) Mówię, że nawet gdyby to nagle zrobiła to uznałabym za chamskie w stosunku do moich rodziców skorzystanie z takiego zaproszenia ;) Na kafeterii zaskakuje mnie to podejście do mieszkania razem przed ślubem. Spanie z nim sprawia mi taką samą przyjemność jak i jemu, nie jest to smutny obowiązek. Prasować mu nie prasuję bo tego nie lubię - to jego obowiązek. Sprzątamy razem. Gotuję ja (bo lubię) ale on zmywa i sprząta po posiłkach. Żyjemy razem ale nie jako służka i pan (w małżeństwie też nie uznaję takiego podziału obowiązków) tylko jako równi sobie partnerzy, szanujący się nawzajem. Żony też zaraz może nie być. Takie czasy ;) Ale ja to rozumiem, nikomu nie każę tego na siłę akceptować. I nie - nigdy nie miałam zamiaru się wpraszać i tego nie robię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie chodzilo o to,ze mama narzoczonego autorki nie zaprosila,a autorka ma o to ppretensje-wiec wytlumaczylam jak wyglada to z drugiej strony byc moze. Swieta razem tak, ale nie wpraszajac sie na sile.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Akurat kwestie czerpania przyjemnosci ze zwiazku pomijam :D wiadomo ze sa obustronne :D. ale sa tez rodziny tradycyjne. i nie uwazam,zeby musialy Ciebie (i mnie)zapraszac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czyli on musi do was pierwszy i ch... :) bo twoi rodzice pierwsi zaklepali wizytę :p spedzalas kiedyś święta bez swojej rodziny?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wierzba płacząca 23
Ale ja też nie mówię, że ktoś ma mnie zapraszać i w życiu bym się nie wprosiła. Pretensji nie mam i nigdy nie miałam do jego mamy ;) Mam lekkie pretensje (choć nawet pretensjami ciężko to nazwać) do faceta, smutek czuję na myśl, że mojemu facetowi nie zależy na tym, żeby spędzić ze mną ten czas. Ja wiem, że to czas dla rodziny... Ale na co dzień to ja go wspieram, ja pomagam rozwiązać problemy, ja dbam o niego każdego dnia. I on o mnie. Na co dzień jesteśmy dla siebie rodziną. A w święta czar pryska i czuję się "dziewczyną, która może być a może jej nie być".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×