Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Zycie jako konkubina

Polecane posty

Gość agatita001
nie czyn drugiemu co Tobie nie mile.... rozgrzeszacie tutaj ludzi ze slubow, z chrzcin z zycia na kocia lape a jak WY codziennie w swoim dzialaniu i traktowaniu drugiej osoby dajecie sobie swiadectwo??? jestescie lepsi bo macie slub i ochrzciliscie dzieciaka?? to codziennie zycie i poziom czlowiecznstwa w kazdym z Was definiuje jakim jestes czlowiekiem a wybaczcie za duzo nauki z przykazan biblijnych to ja tu nie widze.. widze tylko jad, zlosliwosc, zawisc, frustracje, wyzwiska....w sumie 95% ludnosci chodzacej co tydzien do kosciola ma takie podstawowe cechy charakteru.... definiujcie czlowieka po tym jaki jest i jak postepuje a nie jaki papier ma czy nie ma..... opamietajcie sie w koncu.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bajadera36236
Ja żyję w konkubinacie. Ślubu nie chcę, bo w mojej rodzinie ślub oznacza automatycznie wesele, a ja wesel nie cierpię. Brak wesela równa się niestety obraza rodziny, więc dla świętego spokoju póki co rezygnuję, bo do niczego nam nie jest ten ślub potrzebny. Wymyśliłam, że ślub weźmiemy jak będę w ciąży, bo chcielibyśmy mieć jedno nazwisko, bo liczę, że wtedy rodzina odpuści wesele i weźmiemy skromny ślub cywilny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja szłam do ślubu 13 lat temu do cywilnego ,ale się rozmyśliłam i dzisiaj jesteśmy razem od tylu lat .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mamy slub bo dla mnie istotne sa uregulowania prawne, jakie on niesie ze soba. Chociazby dostep do informacji w szpitalu, prawo spadkowe, wspolnota majatkowa. Po co mi 15 papierkow u prawnika (na kazda z tych spraw) jak jeden (slub) zalatwia wszystko? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja znam kilka dziewczyn, które żyją bez ślubu, na kocią łapę 1. jedna chce skromne przyjęcie, ale jej narzeczony koniecznie wesele, lata mijają a oni nadal kasy na wesele nie mają 2. druga w Anglii najpierw jedno dziecko urodziła, zbierali kasę na ślub, ale trafiły się bliźniaki :-P teraz to chyba mają inne priorytety, ale podejrzewam, że jako samotna matka ma większe zasiłki ? 3. koleżanka, która się chyba nigdy nie doczeka pierścionka.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
aż dziwne że w tym temacie fanatyczni katole nie wylewają swoich frustracji :-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w takim razie musisz poznać mnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to bylo a propos wypowiedzi, która sugeruje, ze w konkubinacie żyją tylko ludzie, którzy nie mają pieniędzy, albo niespełnione panie bez pierścionków :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyczytałam, że skoro nie mamy ślubu to jestem dla mojego partnera materacem. Rozumiem, że żona to jest taki "materac" lepszego gatunku. Muszę to przemyśleć, bo dotąd sądziłam, że potrzebuję seksu tak samo jak mój partner, że seks sprawie mi taką samą przyjemność jak mojemu partnerowi, więc spór może się toczyć o to, czy ja jestem jego materacem czy on moim:). A u Was w małżeństwach seks wygląda tak, że ona daje, a on bierze? Że jest to wypełnienie Waszych małżeńskich obowiązków szanowne żony? Jeśli tak, to przestaję się dziwić, że jest tyle zdradzanych żon :) I rozumiem, że przed ślubem byłyście dla swoich partnerów materacami? x Nie jest moją intencją obrażanie kogokolwiek, bo to jest wybór każdej kobiety jak chce żyć. Mi nie przeszkadza to, ze kobieta chce zostać żoną i bierze ślub. Ja wybrałam inaczej. Dziwi mnie tylko dlaczego kobiety żyjące w związkach niesformalizowanych są tak bardzo atakowane. I dziwi mnie jakość argumentów używanych w tych atakach. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Jedyna odpowiedź która przychodzi mi do głowy jest taka, że atakują te, którym jedynym życiowym osiągnięciem jest bycie "żoną".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I jeszcze dodam najbardziej kuriozalny argument jaki wyczytałam na tym forum: dobrze jest być żoną, bo jak są dzieci, to sąd może odmówić orzeczenia rozwodu. Czyli niech nie kocha, niech zdradza, niech chce rozstania byleby był mężem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agatita001
dokladnie za wszelka cene byc ZONA... coz za malomiasteczkowe myslenie oraz ambicje....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czyli niech nie kocha, niech zdradza, niech chce rozstania byleby był mężem- i jeszcze to że można mu bez żenady nadstawić dupsko, niech kopie sobie glinę bo jest to przyjemniejsze od normalnego bzykania, te bez ślubu tego nie mogą bo wstyd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A u Was w małżeństwach seks wygląda tak, że ona daje, a on bierze? Że jest to wypełnienie Waszych małżeńskich obowiązków szanowne żony? Jeśli tak, to przestaję się dziwić, że jest tyle zdradzanych żon usmiech.gif I rozumiem, że przed ślubem byłyście dla swoich partnerów materacami? przed ślubem seks był czymś wytęsknionym, bo mieszkaliśmy na odległość, jeszcze 2 lata po ślubie tak było, więc byłam taką jakby przedłużoną narzeczoną, teraz seks jest owszem, ale już tak nie rajcuje, jak ,,niedostępny owoc,,. Po ślubie mam poczucie bezpieczeństwa, stabilności, wiem, że jestem tą jedyną, a nie kimś na przeczekanie, aż spotka kogoś lepszego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zyjcie sobie tak dalej, przyjdzie moment że jednak się przekonacie po co slub. Nawet jak któreś z was wyląduje w szpitalu to nie dowiecie się niczego o stanie pacjenta nic nie załatwicie bo według prawa jesteście obcą osobą. Slub jest w pewnym sensie gwarancją bezpieczeństwa, nietaką że was facet nie zostawi, ale jednak małżenstwa maja inne prawa. Nie wyobrazam sobie zyc tyle lat bez slubu, nie musi byc koscielny. Zawsze bym miała poczucie, żejednak facet nie do kończ mnie akceptuje. No chyba, że on nalegałby na slub a ja bym się ociągała. Ja tam lubię miec wszystko załatwione do końca, ajk tak nie jest to albo są jakieś powody albo lenistwo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po ślubie mam poczucie bezpieczeństwa, stabilności, wiem, że jestem tą jedyną, a nie kimś na przeczekanie, aż spotka kogoś lepszego. x Czyli nie dopuszczasz takiej możliwości, że są kobiety, które ślubu nie chcą. Dlaczego? Dlatego, że Ty go chciałaś, więc wszystkie inne też muszą chcieć? A dlaczego ślub był dla Ciebie ważny? Chyba nie ze względów religijnych, skoro uprawiałaś seks przedmałżeński.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zyjcie sobie tak dalej, przyjdzie moment że jednak się przekonacie po co slub. Nawet jak któreś z was wyląduje w szpitalu to nie dowiecie się niczego o stanie pacjenta nic nie załatwicie bo według prawa jesteście obcą osobą. x Nie za bardzo :) Wystarczy upoważnienie notarialne i jest to załatwione.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"zwolenniczka konkubinatu życie w konkubinacie nie jest uciążliwe- ja osobiście nie widzę żadnych utrudnień." Taaa jasne tylko z kazda p******ą biegasz z konkubentem do notariusza. W ch*jj romantyczne .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zyjcie sobie tak dalej, przyjdzie moment że jednak się przekonacie po co slub. Nawet jak któreś z was wyląduje w szpitalu to nie dowiecie się niczego o stanie pacjenta nic nie załatwicie bo według prawa jesteście obcą osobą. x Przez czas mojego związku, czyli 9 lat, 3x byłam w szpitalu, mój facet 2. Ani razu nie mieliśmy problemu z udostępnieniem informacji o stanie zdrowia, nikt nam nie odmówił odwiedzin, mimo tego, że ja raz byłam na IT. Także kulą w płot ten argument, zresztą notariusz załatwia takie sprawy, jeśli komuś bardzo zależy. A co do tego, że "Zawsze bym miała poczucie, żejednak facet nie do kończ mnie akceptuje. " to sorry - nie jest to kwestia oświadczyn, zaręczyn czy ślubu, ale waszych relacji :o W takim razie coś musiałoby być ostro nie tak, jeśli dla Ciebie tylko i wyłącznie propozycja ślubu oznaczałaby pełną akceptację :o Czemu nie dopuszczacie do siebie myśli, że ktoś myśli i żyje inaczej niż wy i że nie macie żadnego patentu i monopolu na szczęście w związku tylko dlatego, że macie obrączkę na palcu? Hm? Przypomina mi to jałową dyskusję dzietnych vs bezdzietnych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Po ślubie mam poczucie bezpieczeństwa, stabilności, wiem, że jestem tą jedyną, a nie kimś na przeczekanie, aż spotka kogoś lepszego..to znaczy, ze po slubie, jezeli nawet bedzie chcial, to nie znajdzie lepszej i nie odejdzie? :D o naiwnosci!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość agatita001
do notariusza wystarczy isc raz..... a slub po to aby w szpitalu otrzymac informacje to z samego romantyzmu czy tez aby z wygody???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oszukujcie się dalej, szukajcie usprawiedliwień. Slub dla mnie to takie publiczne przekazanie wszystkim: to jest kobieta z którą chcę być. Mogłabym życ bez slubu jeśli byłaby przeszkoda, żeby go wziąć. Innej sytuacji nie akceptuję. I nie mylcie ślubu z weselem! To nie o to chodzi. Dobrze napisała koleżanka wcześniej po co załatwiać tysiąc papierków jak slub załatwia wszystko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To skoro już jestem ta zła konkubina, która wsadziła kij w mrowisko to jeszcze odniosę się do nazywania naszych dzieci bękartami. W klasie, w której wychowawca jest moja przyjaciółka ponad 50% dzieci jest wychowywanych przez jedno z rodziców. Poza dwoma przypadkami (śmierć rodzica, w drugim przypadku dziecko jest wychowywane przez matkę, nie wiadomo co jest z ojcem) wszystkie inne dzieci mają rodziców po rozwodach. Martwi Was los mojego dziecka, a nie martwi los tamtych dzieci? moje dziecko jest gorsze (choć wychowywane przez dwoje kochających się rodziców) niż tamte, tylko z tego powodu, że ich rodzice kiedyś wzięli ślub?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nieślubne dziecko jest bękartem .Tak było jest i będzie .Pasuje wam słowo konkubina ale bękart juz nie ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość Oszukujcie się dalej, szukajcie usprawiedliwień. Slub dla mnie to takie publiczne przekazanie wszystkim: to jest kobieta z którą chcę być. Mogłabym życ bez slubu jeśli byłaby przeszkoda, żeby go wziąć. Innej sytuacji nie akceptuję. I nie mylcie ślubu z weselem! To nie o to chodzi. Dobrze napisała koleżanka wcześniej po co załatwiać tysiąc papierków jak slub załatwia wszystko. x Jakim wszystkim? Księdzu? Urzędnikowi stanu cywilnego? Sąsiadom? Koleżankom w pracy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to w takim razie slub brać z wygody, z powodu boga, czy z potrzeby pewnosci, ze jestem tą jedyną? z powodu braku kasy na notariusza czy z romantyzmu? czy z kazdego powodu, ktory wymienilam? :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Slub dla mnie to takie publiczne przekazanie wszystkim: to jest kobieta z którą chcę być. x Mój facet manifestuje to na co dzień, dla mnie to ważniejsze, niż jakaś szopka dla gości, rodziny czy przyjaciół. JA mam wiedzieć, że chce ze mną być do końca na dobre i na złe, w szczerym poważaniu mam publiczność. Więc gratuluję dojrzałości, jeśli dla Ciebie poważnym argumentem jest to, że to publiczne wydarzenie. Na swój ślub zaprosiłaś też lokalną gazetę, żeby grono wiedzących o waszej miłości było naprawdę imponujące? A zdaniem "...... i nie akceptuję innej sytuacji" powiedziałaś wszystko - "w d***e mam co napiszecie, i tak wiem swoje". No to z tą wiedzą zostawiam Cię w słodkiej nieświadomości faktu, iż żaden papier, ślub, obrączka, biały welon czy urzędnik z metrowym łańcuchem na szyi nie da ci gwarancji, że twój facet będzie cię kochał, szanował, ubóstwiał i dbał o ciebie i dzieci. Twój argument "ślub = zapewnienie o tym, że chce ze mną być" zbijam argimentem "konkubinat = będzie się o mnie ciągle starał bo wie, że mogę w każdej chwili uciec". Jeden i drugi jest idiotyczny, ale pewnie nie ma to dla ciebie większego znaczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość Nieślubne dziecko jest bękartem .Tak było jest i będzie .Pasuje wam słowo konkubina ale bękart juz nie ? x A gdzie tak jest? W tym samym środowisku, w którym kobieta żyjąca bez ślubu to darmowa dupodajka i sprzątaczka? Gdzie i kto sprawdza, czy dwoje rodziców wychowujących dziecko ma ślub, czy go nie ma?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nonononono
Led Zeppelin ślub bierze sie z MIŁOŚCI i tylko z MIŁOŚCI :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×