Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość scriptforyourtears

Czy jestem okropną partnerką?

Polecane posty

Gość scriptforyourtears

Poznałam mojego chłopaka 2 lata temu. Pokochałam go bardzo i trwa to do dziś. Nie radzę sobie tylko z jedną rzeczą. Partner ma prawie 30 lat i przez całe swoje życie praktycznie nic nie robił. Trochę pracował w fast-foodzie, na ulotkach, potem poszedł na studia, zawalił je i przez kilka lat chciał na nie wracać, przy czym, gdy dowiadywał się, że go nie przyjęli z powrotem, zamiast podjąć jakąś pracę i spróbować za rok wybrał opier****nie się, bo "nie będzie sobie na rok pracy szukał, skoro chce wrócić na studia". I tak było przez kolejne lata, przez które na studia się nie dostał, i które spędził na siedzeniu i czekaniu, aż go w końcu przyjmą. Kiedy poznał mnie, nie powiedział mi o tym, że mając prawie 30 na karku dalej żyje na garnuszku u rodziców.Tylko tyle, że znów próbuje dostać się na studia, i jeśli tym razem się nie uda, to pójdzie do pracy, bo nie chce już marnować życia i zależy mu, by być ze mną. Z moją pomocą ukończył studia, przeszedł testy do policji, aktualnie stara się znaleźć pracę i można powiedzieć, że naprawdę się "obudził". Mówi, że marzy tylko o tym, by już pracować i założyć rodzinę. Oprócz tego od paru lat realizuje swoje hobby, które także przynosi mu pieniądze. Problem jest jednak we mnie. Pomimo, że wszystko stara się zmieniać na lepsze, przy okazji darząc mnie ogromnym uczuciem, ja wciąż wypominam mu, że zmarnował najlepsze lata i, o ile łatwiej by nam było, gdyby wcześniej wziął się za siebie, że faceci w jego wieku mają już w miarę ustabilizowaną sytuację finansową, materialną i rodzinną, a my tak naprawdę zaczynamy od zera. Boję się, że nawet, gdy będzie w przyszłości zarabiał bardzo dobre pieniądze i wypruwał żyły, zawsze będę mu te stracone lata wypominała i wyobrażała sobie, w jakim bylibyśmy miejscu, gdyby nie zmarnował tylu lat. Wiem, że on na to nie zasługuje i nie przeżyłby takiego traktowania. Sama pochodzę z domu, gdzie praca jest ogromną wartością. Dla mnie jest czymś niewyobrażalnym przesiedzieć kilka lat na utrzymaniu rodziców, i to lat, w których przecież mogę się realizować, rozwijać, zarabiać. Kończę studia, pracowałam w swoim życiu w Polsce i USA, by zarobić na studia. Dlatego nie mogę się z tym pogodzić, zwłaszcza, gdy widzę koleżanki, które mają młodszych facetów od mojego, pracujących od dawna. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że przecież w tym wieku mógłby mieć gorsze rzeczy za sobą: więzienie, długi, nieślubne dzieci, kredyty. A tego nie ma. Dodam, że poprzednia dziewczyna zostawiła go właśnie dlatego, że nic nie robił ze swoim życiem. Czasu nie cofnę, ale boję się ciągłego wypominania mu, szczególnie w nerwach, tych kilku najlepszych, a zmarnowanych lat. Choć jestem pewna, że gdyby powiedział mi o swojej sytuacji na samym początku znajomości, też bym z nim była, bo jest cudownym człowiekiem. Powiedzcie, jak powinnam na to wszystko patrzeć? I czy jestem okropną dziewczyną? Dodam, że nie wyobrażam sobie życia bez niego i rozstania, zwłaszcza teraz, kiedy dla mnie się pozbierał i próbuje wszystko poukładać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widocznie był mu w życiu potrzebny ktoś taki jak Ty i skoro tak ładnie się pozbierał i ma wiele innych zalet, to zapomnij o tym co było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Eleene
nie jestes okropna partnerka, a osoba twardo stapajaca po ziemi . Moze byc ci wdzieczny, ze dzieki tobie sie obudzil.Ze wsparlas, ze bylas, ze jest tu gdzie jest .I na tym koniec .Finito. Albo przestaniesz tak myslec, przestaniesz wypominac albo zepsujesz wszystko.Zmarnujesz to, co zbudowalas razem z nim . Mowisz, ze praca jest ogromna wartoscia dla ciebie .No ok. Ale moze nie wszyscy sa niewolnikami pracy , nie wszyscy maja takie spojrzenie na zycie .Teraz mu sie zmienilo i ciesz sie, ze podaza w takim samym kierunku , co ty . Nie ma recept na zycie , nie nam sadzic co lepsze , co gorsze w danym etapie zycia dla kogos .Mial go ktos utrzymywac i skorzystal.Moze ma przez to mniej zszarpane nerwy , niz ktos kto musial napierdzielac , jak dziki osiol . Wazne , ze teraz podaza w podobnym kierunku co ty .Nie szukaj dziury w calym , nie oceniaj ciagle kogos .Nie jestes lepsza w niczym od niego .Inny scenariusz zycia prowadzilas i tyle .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestes. Facet powinien od Ciebie wiac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×