Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość aż się odechciewa

Co za wredne babsko!

Polecane posty

Gość aż się odechciewa

Dziś miałam tak wredną klientkę, że aż mnie trzęsło jak wyszła. Przychodzi paniusia z matką i córką do sklepu, targuje się o ceny choć mówię jej, że ja nie mogę opuszczać cen bo ja tu tylko pracuję. Po obejrzeniu każdej rzeczy i pytaniu "ile to?" (choć ceny są naklejone na wszystkim) komentuje "ale się cenią", "takie gówno tyle kosztuje?!" " chyba pani pogłupiała do reszty". W końcu na coś się zdecydowała i gwiazda wyciąga 100zł, mi już serce staje bo wiem że nie będę miała wydać, bo przed nią obsłużyłam istotę która tez płaciła setką a rachunek wynosił mniej niż dyszkę, pytam się czy będzie drobniej, matka gwiazdy mówi że ona ma 50zł a tamta na nią z twarzą " po co się wcinasz, nikt cię o zdanie nie pytał", mówię, że naprawdę nie mam wydać, a ta dalej swoje "bo co to za kpiny są? nie możesz iść rozmienić?" tłumaczę kobiecie że nie mogę wyjść ze sklepu jeśli są w nim klienci, a nie miałam kiedy rozmienić. W końcu zastraszona matka podaje mi te 50 zł i wydaję tak jak mogę czyli w złotówkach i dwuzłotówkach, ta na mnie znowu z rykiem "to są jakieś kpiny! to są pieniądze?! nie ma żadnej dziesiątki? co to za gówno?!wychodzimy!" itp W końcu matka wzięła resztę podziękowała i wyszły. Ja nie wiem jakim można być takim burakiem, przecież to jest skrajna upierdliwość i chamstwo, czy ludzie już nie umieją ugodowo podejść do żadnej sprawy? Zrozumieć drugiego człowieka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
o fak. współczuję. mnie pewnie też taki los czeka :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aż się odechciewa
tak się tylko musiałam wygadać, bo normalnie witki mi opadają... Ja chyba jestem jakaś inna, przeraża mnie to co widzę czasem w ludziach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
znam ten ból, ja nieraz mialam jeszcze gorzej, pracuje na kasie w biedronce, nawet nie wiesz jacy kupujący ludzie sa tam wredni, kupują jedzenie- chemię a nie jedzenie a udają wielkich bogaczy i biznesmenów a pracujących tam ludzi maja za śmieci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a twoja szefowa nie może ci naszykować drobnych pieniędzy, 10, 20 ? tylko cie zostawia a ty prosisz klienta żeby sobie rozmienił ? trzeba tez zrozumiec klienta, łazi po sklepach, np była w 10 i wszędzie żeby poszła sobie rozmienić i ona ma wyjśc i łazić, szukać kto rozmieni . Mnie wkurzają tacy obsługujący , myslicie że jak siedzicie w sklepie z towarem to jestescie bogiem ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
- Bo tak, tylkoPolak potrafi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Panie na kasach chyba wyćwiczyły obojętność wobec upierdliwych klientów. Czasami słyszę jak ktoś się próbuje czepiać czy awanturować a one jak mantrę powtarzają: może batonik za 0,99 (to w Polo) albo po prostu mówią miłego dnia i nie wdają się z upierdliwcem w dyskusję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No wlasnie,a co ma zrobic klient,ktory robil zakupy w 5 sklepach i wszedzie sprzedawcy zebrali o drobne i w koncu te drobne kupujacemu tez sie skoncza. Bankomaty nie wyplacaja w drobnych tylko przewaznie po 100 zl,listonosz emeryture przynosi nawet w 200 zlotowkach. To w koncu skad brac ciagle.drobne,napasc na plebanie czy co?!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pańcia ze stówką najwyraźniej okres miała, trzeba jej było zaproponować uprzejmie podpaski antyciśnieniowe

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
sfrustrowany polski babsztyl. tylko w naszym katolickim kraju sa takie pokraki. ludzie w polsce sa nieszcesliwi i sfrustrowani i te mniej intelegente jednostki w ten sposób probują odreagowac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja mam inny poglad na temat relacji klient - sprzedajacy jak kupuje w sieciowce, to moge sobie przymierzac, pytac, a ekspedientka jest zawsze mila i pomocna jak pojde to malego sklepu, to zawsze jest problem, a to nie ma drobnych, a to ciezko jest jej ruszyc tylek i odpowiedziec na jakies moje pytanie, czy tez znalesc mi jakis rozmiar a wiec nie zaluje ze jest coraz mniej malych sklepikow, niech upadaja, skoro taka jest tam obsluga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zauważyłam to samo co osoba wyżej, jak pójde do firmowego sklepu to aż miło, dziewczyny usmiechnięte , coś pyta , jak chcę to rozmawiam , są dobrze wyszkolone i mają podejście , nie są niecierpliwe albo zdenerwowane na klienta natomiast jak pójdzie sie do małego prywatnego sklepu to "królowa" z ciężką du/pą , pretensje do świata , każdy klient zły, wszystko sie nie podoba i klasycznie nie maja wydać a jedna z małego sklepu wiecie co mi powiedziała jak dałam jej 100 zł :D ? -łojesu, wszyscy tymi setkami płacą , wypłaty podostawali czy co ? każdy co przyjdzie to setke ma :O wyobrażacie sobie taki tekst ? no i oczywiście wysłała mnie do rozmienienia stówy masakra , pewnie te szefowe mało płacą i wybierają takie pokraki bez klasy które zgodzą się za taka stawkę robić

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Babsko mega wredne. Ale ty tez powinnas miec zawsze resztę. Jak chcesz targował,masz miec co wydać. Dla mnie porażka jest jesli w sklepie nie maja głupiej reszty ze 100 zł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aż się odechciewa
Niejednokrotnie zostawia mi 50 zł w kasie i idzie do domu i ma to gdzieś, że nie będę miała wydać ze 100zł. Nie mam się za "boga", ale jak nie mam wydać to nie mam, nie wyczaruję, są klienci którzy za towar za 1,50 potrafią rzucić stówką ledwo po otwarciu i jak mam to wydaję, zawsze pytam czy nie będzie zgodne a nie czekam do momentu kiedy nie będę mieć kasy, ale babka właśnie się rozminęła z taką osobą która setką zapłaciła i nie było czasu żeby wyjść i rozmienić. Nie wiem może ja faktycznie jestem dziwna ale jak nie mam drobnych a chcę zrobić małe zakupy to najpierw pytam czy będzie wydać ze 100 zł a nie stawiam nikogo w niezręcznej sytuacji. Jak się już uczepić tej konkretnej sytuacji to była możliwość żeby matka zapłaciła bo sama to zasugerowała, a ta gwiazda i tak miała to w dupie i patrzyła żeby uprzykrzyć mi życie. Podpasek nie mamy w asortymencie niestety;) Nigdy nie byłam nieuprzejma w stosunku do klienta, pogadać czy doradzić też potrafię bo od tego tam jestem (ale to nie odzieżówka ani nic w tym stylu) ciężkiego tyłka też nie mam, bo cały czas jestem na nogach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zauważcie gdzie są umiejscowione sieciowe sklepy, zazwyczaj to centrum miasta, galeria itp chyba łatwiej tam rozmienić kasę no i zazwyczaj jest tam więcej niż jedna osoba. Osiedlowy sklep to nie galeria i nigdy nią nie będzie. A jeśli już mowa a naburmuszonych, niemiłych ekspedientkach to przyszła dziś pani, coś tam wybierać zaczyna, ja mówię dzień dobry- ona nic, ja mówię głośniej dzień dobry- ona dalej nic, po chwili pyta a ile to kosztuje, mówię po cichu 4 zł sztuka ona aha to poproszę:) no i kto tu jest nieuprzejmy? Ale chyba zrozumiała aluzję bo do widzenia już powiedziała:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiście że sprzedawca powinien mieć zawsze drobne żeby wydać. i oczywiście że w małych sklepach nigdy nie mają co jest strasznie denerwujące i mnie np. zupełnie zniechęca do robienia zakupów w takich sklepach. Ale to przecież nie jest wina obsługi tylko właściciela a babsko nie musiało zaraz z ryjem wyskakiwać na sprzedawczynię. Mnie też by taka wkurwiła co by weszła i wszystko po kolei głosno krytykowała. Jak się nic nie podoba to można wyjść i się podzielić opiniami na zewnątrz. A jak się już musi w środku coś ocenić to można powiedzieć "to mi się nie podoba" albo "to jest za drogie" a nie zaraz oburzenie "ale się cenią" - ceny ustala właściciel towaru i jak kogoś nie stać to niech idzie do biedronki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nawet takie komentarze znoszę już spokojnie, niektórzy po prostu lubią głośno komentować i nie rozumieją, że sprzedawca nie ma wpływu na cenę albo na to, że czegoś nie mamy po prostu. Gorzej na mnie działa taka upierdliwość, bo jestem życzliwą osobą i nigdy nie jestem złośliwa dla zasady "bo mi wolno".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×