Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Zrozpaczona_171

Jak z tym żyć .... ?

Polecane posty

Gość Zrozpaczona_171

Witam wszystkich, szukam porady. Myślałam o udaniu sie do specjalisty, poniewaz ciazy to na mnie juz od ponad roku. Gdy mialam 18 lat poznalam chlopaka, w ktorym zakochalam sie od pierwszego wejrzenia na korytarzu. Chodzilismy razem do szkoly, obserwowalam go przez jakis czas, i gdyby nigdy nic,w ogole go nie znajac - po prostu wpadlam po uszy... Jak to za malolata - zaczelo sie chodzenie,pocalunki,pierwszy seks.. Mialam juz par****lopakow przed nim,jednakze nigdy nic tak "mocno" mnie nie uderzylo. Szybko zamieszkalismy razem, postanowilismy ze to dobry pomysl jako ze zaraz po szkole sredniej on chcial wyjechac za granice- a ja wylecialam za nim. Mloda,glupia i chyba zakochana. Bardzo mi sie podobal, czulam sie, jakby to byla moja druga "meska" polowka. Nic mi w nim nie porzeszkadzalo. Nawet drobnostki, wszystko dla mnie bylo piekne. Uderzyla mnie jedna rzecz- klocilismy sie czesto, byl bardzo agresywny. Gdy cos go wyprowadzilo z rownowagi, musial albo cos zepsuc, albo zrobic sobie krzywde ( co bardzo mnie zdziwilo. Nie wychowywal sie z ojcem, poniewaz ten jest alkoholikiem i mama wyrzucila go z domu, gdy on sie urodził ). Ogolnie pochodzil z biedniejszej rodziny, co takze mi nie przeszkadzalo. Wiele razy sie klocilismy i plakalam z tego powodu, bo jestem typem czlowieka ktory szybko sie godzi, on natomiast uwielbial robic mi na zlosc ( wychodzil, nie odbieral telefonu itp itd.) od samego poczatku mial tez tendencje do klamania, nawet na temat pierdół ( no ale klamstwo to klamstwo,ja nie umialam tego zrobic. ) Gdy wyjechalismy za granice, duzo rzeczy bylo na mojej glowie, bo wszystko za niego robila mama. Nie przeszkadzalo mi to,nawet robilam to z przyjemnoscia. Do czasu... Zaczelo sie miedzy nami psuc. Zauwazylam,ze jest leniwy, agresywny, sam podejmuje wszelakie dezycje ( bo w koncu jest dorosly ).. W dodatku nie mial zadnej ambicji, a jak nie mialam ochoty na seks to strzelal fochem i potrafil sie do mnie dlugo nie odzywac,twierdzac,ze go nie kocham. Czulam sie jakbym miala pod soba dziecko,nie mezczyzne. Stalo sie,zaczelam go zdradzac,ale za kazdym razem do niego wracalam , bo tak za nim tesknilam. Wiem,ze to chore, bo czegos mi brakowalo w tym zwiazku,dlatego chodzilam na boki ( wiem,nie powinnam, prosze, nie oceniajcie mnie w negatywny sposob.) Bardzo zle sie z tym czulam,ale za kazdym razem do niego wracalam, on natomiast o wszystkim wiedzial, bo nie umialam go oklamac. Cala wine zwalal na mnie, az w koncu po 4 latach powiedzialam sobie "dosc" i odeszlam. Stal sie za bardzo agresywny, robil krzywde sobie i przerazal ludzi dookola. Rozstanie bardzo mnie bolalo. Wrocilam do pustego mieszkania, wyprowadzil sie nic nie mowiac i zabral wszystko,czego sie dorobilismy. On bardzo szybko znalazl sobie nowa milosc, zareczyl sie i juz ma dziecko ( a jestesmy po 1,5 roku po rozstaniu ) a ja ? ciezko bylo mi sie z tego wyleczyc. Czuje sie jakas taka... psychicznie okaleczona. Mysle, juz nie ma w tym tesknoty tylko myslenie. Sni mi sie po nocach. Nie wiem co to bylo, milosc, czy zauroczenie, nie mam pojecia, nie wiem tylko jak zostawic to za soba i zaczac od nowa, bo jak mi sie nie przysni, to mysle. A juz tyle czasu minelo... Mam przy boku wspanialego mezczyzne ale to, co bylo tak mnie boli, ze ranie nie tylko siebie,ale takze i jego. Jak sobie z tym poradzic ? Chce zaczac wszystko od nowa, a on chodzi za mna jak zly cien, mimo tego,ze nawet wyprowadzilam sie z tamtego miasteczka,bo nie chcialam na to wszystko patrzec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Zrozpaczona_171
Dodam jeszcze,że cały ten cyrk trwał 4 lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz porzadnego faceta a tesknisz za dzieckiem w skórze dorosłego człowieka?:O masz coś nie ten tego z glową wiesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam przy boku wspanialego mezczyzne ale to, co bylo tak mnie boli, ze ranie nie tylko siebie,ale takze i jego. Jak sobie z tym poradzic ? xxx terapeuta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Musisz żyć dalej , i dziękować Bogu ze koniec . Lepszy koniec z rozpaczą jak rozpacz bez końca . To toksyczny człowiek ( chory psychicznie bordelain nie wiem jak po polsku to się nazywa ). Jedyne co szkoda mi tego dziecka .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ciesz sie dziewczyno ze pozbyłas sie tego psychopaty, a zycie jeszcze sobie ułozysz i to z kims wartościowym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pluto1992
zdradzilam go , dalej nie czytam . Raz sie sk***isz k***a pozostaniesz . Moglas odejsc. Dziwisz sie ze cie nikt nie chce? Zdrada to jest cos czego bym za c***a nie wybaczyl . Juz lepiej sie rozstac niz zdradzac. Ja bym juz nie zaufal takiej osobie. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×