Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Straciłem ochotę

Polecane posty

Gość gość

Straciłem ochotę na wszystko: na podjęcie pracy, szukania dziewczyny, poprawy jakości życia, unikam towarzystwa. Jakoś to wszystko w ogóle nie ma sensu. I nic mi nie wychodzi, pomimo prób. Też tak macie? Jak sobie radzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Ta. Od trzech tygodni zbieram się żeby włączyć stronę z ogłoszeniami o pracę. Nic mi się nie chce. Trochę przymuszam się żeby codziennie ćwiczyć - taki mały sukces. Nie chce mi się czytać książek do pracy licencjackiej, nie chce mi się spotykać z innymi ludźmi. Czasem, jak jest ładnie, to wychodzę na spacer ale sama i nie chciałabym z nikim. Znaczy trochę mam ochotę na coś, ale samej mi się nie chce, a proponować komuś też mi się nie chce. Nawet gadać ze znajomymi mi się nie chce. Tu wolę od czasu do czasu coś popisać. A tak, to raz dziennie wchodzę na fb przeczytać wiadomości i na nie odpowiedzieć - do tego się zmuszam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co najgorsze to chyba mam niską samoocenę oraz brak asertywności. Miałem kiedyś pracę wymagającą jej szczególnie, była to droga przez mękę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Asertywność można wyćwiczyć w dużym stopniu. I myślę, że ma ona wpływ na naszą samoocenę. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dla mnie to jak nauka chińskiego :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Niech zgadnę, nigdy nie próbowałeś uczyć się chińskiego? Poszukaj poradników, jak uczyć się asertywności. Przede wszystkim musisz w siebie uwierzyć, nabrać pewności siebie. Kiedyś chodziłam z petycjami. Taki mały trening (zwłaszcza, że zbierałam podpisy w sprawie, która mogła mnie dotyczyć dopiero w przyszłości a wtedy jeszcze nie dotyczyła i nie byłam do końca doinformowana, więc było trudniej przekonywać ludzi żeby zostawili podpis i pesel :D ) na odwagę. Trzeba zagadać do obcych i coś od nich chcieć. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A odnośnie książek, też mnie nie ciągnie, choć skończyłem kierunek humanistyczny. Stałem się leniwy, dużo wolnego czasu spędzam przed netem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Ok, jesteś leniwy. Czyli jutro wstajesz rano, nie popołudniu. Sprzątasz chałupę, jeśli nie jest świeżo posprzątane. Idziesz na zakupy. TY gotujesz obiad (gotowce, to nie gotowanie), pamiętaj o deserze. Potem idziesz na rower, jeśli będzie ładnie. Jak będzie brzydko, to szukasz książki w domu i czytasz 50 stron. Tylko tyle. Obudź się! Ja jak zaczynam coś robić, to robię i żyję, puki nie siądę. Jak pracowałam, to miałam w sobie dużo więcej energii niż jak przestałam. Jak tak się ogarniesz, to może w niedzielę też Ci się coś zechce. A może idź na jakąś imprezę? Nieważne ile masz lat, ale jeśli nie masz dużej awersji do takich miejsc, to tez może być pobudzające do życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gratuluję odwagi :), ja jestem zamkniętą osobą, mało wylewną zwłaszcza w nowym środowisku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Z tą imprezą to możliwy scenariusz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Też jestem nieśmiała, ale mam taką swoją metodę. Mianowicie to ja przejmuję rozmowę. Kiedy idzie moim torem, kiedy ja decyduję co będzie potem, to jestem pewniejsza siebie. I właśnie nie dominuję, bo jestem super pewna siebie, tylko dlatego, że jestem nieśmiała i w ten sposób mi łatwiej. Kiedy czuję, że ktoś ma w sobie siłę, super pewność siebie, albo nie pozwala mi zdominować spotkania, to się kurczę, taka malutka robię :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miło słyszeć, że Tobie się udaje. Życzę Ci więcej sukcesów. Dobrze radzisz :) Sporo przedemną pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Ważne żebyś chciał tę pracę nad sobą podjąć. Fajnie też, żeby Ci ktoś pomógł. Ja trzymam za Ciebie kciuki. A zauważyłeś? Twój temat nie jest kontrowersyjny, nie jest o otyłych, o zdradzanych itp, to nikt poza nami się nie wypowiada. Smutne, bo może ktoś więcej miałby pomysły, ale wolą pisać tam, gdzie jest okazja poobrażać kogoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dobrze jest, szacun za wysiłek, że chciało ci się pisać. A inni, możliwe na innych falach nadają :) Dzięki temu nie ma tutaj zakłóceń :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Po to wchodzę na forum żeby pisać. A jak mam się wykłócać z kimś o głupoty i czytać wyzwiska, bo mam inne zdanie, to dzięki. Wolę kulturalną rozmowę. ;) I teraz jak pomyślę, że pewnie dużo dorosłych ludzi tu wchodzi i reprezentują sobą, to co widać, to się staro poczułam :D Bo ja niby jeszcze na kilka lat przed 25 ale jakoś tak wolę normalną rozmowę, niż takie dziecinne wyzywanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Grunt to samozaparcie, na niekorzyść może działać mój pesymizm. Ale będę coś działał, na poprawę. Pochwalę się nawet, że ostatnio zajrzałem do książki Murphego, Potęga podświadomości. Wygląda obiecująco bynajmniej w treści, zobaczę jak to w praktyce :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to ja już troszki po 30stce. Prawda to już nie pierwsza młodość he he. W sumie to od niedawna jestem na tym kobiecym portalu. Zawsze dobrze jest poznać opinię innych ludzi:) a nóż ktoś boryka się z podobnym problemem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Nie obraź się, ale bynajmniej to nie przynajmniej. Mają różne znaczenia :P No to już masz co czytać. W praktyce nic nie zadziała, jak nie będziesz w to wierzył. W sumie, nad pesymizmem chyba też można trochę pracować. No najlepiej jak ktoś wspiera. Samemu z wszystkim trudniej. O, a wiesz co jeszcze na mnie działa? Jak sobie zrobię wieczorem listę z planem dnia. Jak mam zapisane na kartce, co mam zrobić i jak wykreślam to co zrobione, to jakoś tak bardziej mnie mobilizuje. Jest też taki sposób, który brzmi fajnie ale u mnie nie zadziałał, choć to nie znaczy, że jest zły. Mianowicie, wypisuje się karteczki. Na każdej karteczce jest zadanie na dany dzień (np przeczytać 50 stron książki, iść na rower, zadzwonić do babci, dzień bez komputera itp :P). No i rano (albo wieczorem poprzedniego dnia) losuje się taką karteczkę i wypełnia zadanie. Tylko u mnie nie wyszło, bo najpierw nie losowałam, bo bałam się, że wylosuję jakąś poważną karteczkę (miałam takie wypisane, z rzeczami, do których nie umiałam się zmobilizować sama), potem ktoś mnie zaczął pilnować czy losowałam i czy to zrobiłam (mogłam robić do 2 wymian, jak mi nie pasowało), potem nie miałam czasu na takie sprawy (sesja na uczelni i w szkole zaocznej w tym samym czasie) no a ostatnio jak sobie przypomniałam, to losowałam coś i i tak tego nie robiłam, bo mi się nie chciało. :( Ale wciąż uważam, że to fajna sprawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i może wie jak to strawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak tak, powinno być przynajmniej, mój błąd. Kwestia wiary w tej książce to podstawa. Na razie, będzie musiało mi wystarczyć samozaparcie. Widzę, masz głowę pełną pomysłów :) Znając siebie też pewnie losowałbym 2 a może i 3 krotnie he he.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
Znam problem, to i pomysły na rozwiązanie muszę znać :P Karteczki znalazłam kiedyś na blogu jakimś. Ogólnie, to nieraz sama siedzę i kombinuję jak siebie zmobilizować. Ale przeraża mnie też właśnie to, że nietowarzyska jestem. Ot, czasem lubię na rolki wyjść. Ostatnio koleżanka pisałam mi, że zamierza sobie kupić, a ja się boję, że ona będzie chciała ze mną na tych rolkach jeździć, bo nie wiem, czy pamięta jak jej rok temu mówiłam, że wolę sama niż z kimś. Normalnie inni by się cieszyli, że będą mieć towarzystwo a ja? A no i poza kartką, z której wykreślam wykonane zadania, to mobilizuje mnie też jak komuś powiem, że coś planuję. Ot, od lat tak robiłam czasem. Jak np zamierzałam nie jeść słodyczy miesiąc, to musiałam komuś to powiedzieć, wtedy wiedziałam, że utrzymam się przy postanowieniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To ja parę lat temu sam zdecydowałem o poprawie kondycji poprzez biegi. Jako, że mam okolicę dość urokliwą, była dodatkowa motywacja. Przez pierwsze dni było trudno bo zakwasy i zimowa pora akurat była. Ale później już jakoś poszło, efekt był taki, że trochę kg spadło no i wydolność się powiększyła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośććśog
No cóż. Nie wiem, czy tu jeszcze zajrzysz, jeśli tak, to dobrej nocy życzę, bo idę spać. Jeśli nie, to też życzę dobrej nocy, ale tego nie przeczytasz. Postaraj się, proszę, coś konkretnego jutro zrobić. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Też mam typ samotnika, chociaż nie miałbym nic przeciwko, gdyby przy biegach był ktoś jeszcze :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ok dzięki za radę, dobrej nocy życzę. Jeszcze raz dzięki za miłą rozmowę :) Cześć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×