Gość gośćonaa Napisano Wrzesień 22, 2014 Witajcie synowe. Czy są sposoby na poprawne relacje z teściową (a raczej świekrą), która wszystko wie najlepiej? Wiem, że należy jej się szacunek bo to matka męża, wiem również, że skoro go pokochałam to znaczy, że dobrze go wychowała ale czy to oznacza, że muszę zgadzać się na wszystkie jej pomysły? Teraz gdy pojawiła się wnuczka to już w ogóle "mama" stała się wyrocznią a każde moje odmienne zdanie (choćby poparte badaniami naukowymi lub opinią eksperta światowej sławy), kończy się fochem teściowej lub wyśmianiem mnie. I znowu jestem ta zła... A naprawdę to jestem nieasertywna dupa, która unika otwartych konfliktów. Duszę wszystko w sobie i czasem "to" wybucha w kłótni z mężem. Niby ustalamy wspólne, zgodne zdanie a potem on ma "prywatną rozmowę" z mamą i znowu okazuje się, że problemem jestem ja- niewdzięczna i zimna baba. Dziś mąż zaliczył indywidualną wizytę u teściów. Okazuje się, że nie tylko ja jestem problemem ale i moi rodzice. Teraz ja strzeliłam focha i włączyłam kafe by dostać kubeł pomyj. Będą ciche dni... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach