Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość esmeraldaa

Historia Marii

Polecane posty

Gość esmeraldaa

Opowiem Wam pewną historię. Będzie to historia kobiety którą znałam, można powiedzieć że nawet przyjaźniłyśmy się w pewnym okresie naszego życia. Wyobraźmy sobie młodziutką dziewczynę, niespełna 18 letnią. Poznaje chłopaka, zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, pobierają się i są szczęśliwi. Po kilku latach, mają już dwóch wspaniałych synów, mieszkanie piękne, duże, pięknie wyposażone, oboje pracują. Oboje mają przyjaciół, lubią towarzystwo, można powiedzieć że są duszą towarzystwa. Zawsze radośni, uśmiechnięci, potrafiący nieść pomoc przyjaciołom. Maria, bo tak miała na imię ta szczęśliwa kobieta, cały swój świat widziała w swoich dorodnych synach. Dzieci rosły, problemy też, ale to dla niej nie było ważne, ważne że mogła im służyć i pomagać. Przyszedł czas że starszy syn postanowił się ożenić. Wyprawiono im wielkie weselisko, goście dobrze się bawili, wszyscy byli szczęśliwi. Maria ucieszyła się kiedy synowa wprowadziła się do ich mieszkania, przecież było takie duże. W niedługim czasie, zachorowała jej teściowa, zabrała ją do siebie i pielęgnowała każdego dnia i nocy. Niestety mimo wielomiesięcznego poświęcenia, teściowa zmarła. Teściowa zapisała w spadku dom i ziemię synowi, czyli mężowi Marii. Maria i mąż postanowili że oddadzą ten dom i ziemię, synowi , który z nimi mieszka. Jak postanowili tak zrobili. Przeprowadzili wszystko prawnie i syn wraz z żoną mógł się wyprowadzić do domu po babci. No mógł, ale …synowa stwierdziła że nie będzie mieszkać w starym domu, trzeba go zburzyć i wybudować nowy. Jak postanowili tak zrobili. . W tym czasie Maria, zachorowała na raka macicy. Szybka operacja, długotrwałe i kosztowne leczenie. Starała się o rentę, ale oczywiście ZUS odrzucił i została bez pracy i bez środków na utrzymanie. Mąż zmuszony przez zakład pracy, odszedł na zasiłek przedemerytalny, więc też jakieś marne grosze. Niestety pieniądze jakimi dysponowała Maria, i młodzi, szybko się skończyły. Znowu narada rodzinna, nie wiem kto wpadł na genialny pomysł by sprzedać to piękne mieszkanie a kupić mniejsze dla Marii jej męża i młodszego syna, ale decyzja zapadała, mieszkanie sprzedano. Maria zakupiła mniejsze mieszkanie 2 pokojowe, które nie miało nawet połowy metrażu z pierwszego mieszkania, no ale trzeba było pomóc dzieciom, większa część kasy poszła na budowę domu syna i synowej. Młodszy syn poszedł do wojska, zostali z mężem sami. Nadal kontynuowała leczenie i czuła się w miarę dobrze, lekarze byli dobrej myśli. Kiedy spotkałam ją następnym razem, powiedziała mi że już nie mieszka w tym mieszkaniu, sprzedała nawet to, by syn mógł wykończyć i wyposażyć dom. Zamieszkała Maria z mężem w jednym małym pokoiku w nowym domu. Nie wiem dokładnie jak długo tam mieszkali, czy kilka miesięcy , czy krócej. Pewnego dnia, Maria pojechała z mężem rowerkami na zakupy. Kiedy wrócili , zamki w drzwiach były wymienione a ich rzeczy w dwóch małych reklamówkach wystawione przed drzwiami. Byli w szoku, niczego się nie spodziewali, choć wcześniej już synowa ich szykanowała, zakręcając wodę, czy wyłączając światło. Pojechali do znajomych, by się jakoś pozbierać i by gdzieś chociaż przenocować. Po kilku dniach, Maria znalazła i wynajęła kawalerkę i tam zamieszkała z mężem. Mieszkali tam do tej pory. Dziś był pogrzeb Marii. Niestety choroba wróciła, rak zaatakował ponownie po wielu latach, choć podobno , jeśli nie zaatakuje w ciągu pięciu lat, to raczej już nie wróci, niestety do niej wrócił. Myślę ,że to stres spowodowany przez „wspaniałą ,cudowną” synową i dupiatego syna, spowodował że choroba powróciła i dziś Marii już z nami nie ma. Patrzyłam dziś na synową i syna Marii, miałam wielką ochotę wykrzyczeć im w twarz, że to przez nich nie ma jej już wśród nas, że życzę tej synowej by odpokutowała kiedyś za swoje winy. Nie mogłam tego zrobić , ale jeśli zdarzy się okazja i ją spotkam , to na pewno to ode mnie usłyszy. Piszę tą historię po to, by przestrzec wszystkie mamy, kochające swoje dzieci nad życie, że nie wolno zapominać o sobie. Nie wolno dawać więcej niż można, nie można być ślepym na krzywdę wyrządzaną przez najbliższych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bardzo smutne, ale jakie prawdziwe...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Maria jest sama sobie winna , niestety, dzieci trzeba uczyć szacunku do swojej osoby a jesli robi z siebie podnóżek pod stopy to sorry ale tak ją odbierają

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przede wszystkim każdy mądry czlowiek wie - że trzeba mieć SWOJE MIESZKANIE i nie liczyć na pojście do kogoś jesli ktoś tej świętości przestrzega to nie będzie miał przykrych niespodzianek w zyciu pod żadnym wzg nie wolno pozbywać sie swojej nieruchomości żeby u kogoś mieszkać, choćby nie wiadomo jakie cuda i złote góry obiecywał zawsze trzeba mieć swoje moja koleżanka miała kawalerkę po babci , bardzo ładną , wyszła za mąż kawalerkę sprzedała i wyposażyła 3 pokojowe mieszkanie męża plus auto dla niego , dla rodziny po urodzeniu dziecka mąz ją wyrzucił bo poznał inną nie ma mieszkania i ma dziecko, poszła do rodziców i nie wie co ze sobą zrobić a więc najważniejsze to ZAWSZE MIEĆ SWOJE MIESZKANIE

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no tak, trzeba zachować zdrowy rozsądek we wszystkim. Chciała być dobra, chciała by dzieciom było lepiej, kochała za bardzo. Synowa wykorzystała ich jak mogła, a później wystawiła za drzwi. Nie wiem jak może żyć z tą świadomością.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Droga autorko, a gdzie był ukochany syn który pozwoli tak potraktować swoją matkę ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×