Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Alicja11111

samotność ktoś też tak ma?

Polecane posty

Gość Alicja11111

Wszystko zaczęło się jakieś 2 lata temu. Mąż kupił dom pośrodku lasu....tu nawet sąsiadów nie ma. Kupił ten dom wiedząc że będę w nim sama nie mając nawet prawa jazdy.Mąż jeździ w delegacje i nie ma go 6 dni w tygodniu. Kolezanki wszystkie się wykruszyły bo nie ma jak tu dojechać bez auta. Do autobusu jest 40 minut pieszo.Mąż nie chce słuchac jak mi tu źle. Mam dość.Ta bajka chyba skończy się źle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przynajmniej zawsze jesteś na łonie natury.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I TO JEdyny plus.. dzieciaki nawet z kim bawić się nie mają.. a ja do kogo buzi otworzyć :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kaźda samotność jest inna jest tzw. samotność w tłumie czy samotnośc "częściowa" ja czuje się właśnie samotna "częśniowo" mam męźa syna ale moja najbliźsza rodzina jest tak skłócona ze sobą źe nikt z nikim nie uczymuje kontaktu (siostre nie widziałam pięć lat) poza tym duźo moich przyjaciół wyjechało do innych miast za pracą w lecie jest lepiej zawsze gdzieś wyjeźdzamy ale zimią pozostaje telewizor internet czasmi ksiąźką . Jednak wiem źe niektórzy mają jeszcze gorzej niź ja są to tacy co nie mają rodzine wogóle. Wiem co oznacza brak przyjaciół

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
można się załamac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem z dużego miasta, mamy tez dom w lesie nad jeziorem, kiedy tam wyjezdzam po sezonie i nie ma ludzi od razu lapie depresje i chce wracac do miasta. Rozumiem cie doskonale, twój mąz raczej cie nie zrozumie, nie wiem co ci doradzić bo nie chciał bym rozbijac twojego związku ale wiem ze ja psychicznie zle znosze pobyt w pustkowiu bez ludzi a pewnie odbije się to tez na twoich dzieciach z czasem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
dzięki za słowa otuchy. Czasami mam wrażenie że już mnie nic nie czeka. Teraz wieczor znowu samotny...mąż nawet się nie odzywa....za dużo piję alkoholu...wykańcza mnie ta samotność...Boję się że psychicznie mieszkania tu nie wytrzymam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeśli pijesz samotnie alkohol to sprawy zaszly już za daleko, spróbuj namowic meza na wspólną wizyte u psychologa, może on będzie umial lepiej przedstawić mu zagrozenia płynące dla twojego związku i zdrowia. Dlaczego psycholog? Bo partnera zwykle nie chce się sluchac a ty kochając meza nie umiesz uzyc silnej argumentacji, nie umiesz tez przedstawić problemu tak rzeczowo jak zrobi to psycholog. Ja tez kiedyś marzyłem o domu, dziś mając 40 lat znam plusy i minusy i wole mieszkanie w miescie, mniej pracy przy nim a więcej czasu dla siebie. Co mi po zlotej klatce jak będę się niej czul samotny i nieszczęśliwy? Żeby się lepiej czuc musze mieć wokół siebie ludzi i widzieć dookoła zycie choćby patrząc przez okno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
Nawet z domu nie mogę wyjść bo w okolicy kręcą się niedźwiedzie i dziki :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
podszywie.. niedźwiedzie nie.. ale lisy sarny i zaskrońce fuuuj. A pająki takie wielkie że szok. Rozmawiałam z mężem na ten temat. Bagatelizuje sprawę i z premedytacją zostawia mnie samą z dziećmi a sam jedzie w delegację.. on wie że pije alkohol....Błagałam żeby na czas jego delegacji wynajął kawalerkę-taką nawet 20 metrów ale wśród ludzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No to nie wiem co ci doradzić, mam obawy ze ten związek zle się skończy jeśli on tak do tego podchodzi :( a ile macie lat Ty i twój mąz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
31 i 34

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
Tekst z 19:49 nie jest mój Że tez jakiejś idiotce chce się wypisywac takie brednie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
podszywie.. że też Ci się chce...bawi cie to ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
31 i 34, najlepszy wiek, dziec***ewnie malutkie, wspolczuj***ardzo ale poza psychologiem o którym pisałem nie wiem czy cos jeszcze można doradzić, jeśli jest alkohol to pewnie sa i kłotnie, mogę tylko wspolczuc tej sytuacji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
W tym lesie nawet telewizor nie odbiera i nie ma zasięgu komórkowego :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie ma kłótni.....staram się być dobrą żoną i matka..jak mąż wraca to szykuje mu smakołyki. Dom lśni czystością. Dzieci spokojne.Czuje że marnuje swoje życie...gdzie się podziała ta osoba z ambicjami? to nie jestem ja...to tylko pozostałość...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
tv odbiera a z zasięgiem telefonu i internetem rzeczywiście jest problem. Bawi cie to podszywie?to się zamień

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może znajdziesz jakies znajome w podobnej sytuacji i będziesz mogla z nimi rozmawiać krzystając z kamerki? Może była by to jakas namiastka zycia towarzyskiego? Moja kolezanka w taki sporób rozmawia często gesto z siostrą mieszkającą w Norwegii. Jeśli nie ma klotni jak piszesz, to chyba związek jest udany poza tym ze czujesz się samotna w tym domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"nie top smutki w alkoholu umieją pływać". Ja gdybym była tak bardzo nieszczęśliwa porozmawiała bym z męźem jako argument za wyjazdem do miasta podałabym dzieci niedługo pójdą do szkoły a i dobrze by było by chodziły do przedszkola nie mówiąc o liceum czy studiach powinien zrozumieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
uwierz mi.. rozmawiałam... ale przedszkole... to godzina drogi piechotą przez las....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
mąz znowu nie dzwoni.... mały chory, gorączkuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To troche duźo jak na małe nóźki, mąź powinien zrozumieć źe w związku nie tylko on ma być szczęśliwy powinien pójść na kompromiś wkońcu do lasu moźecie wyjeźdzać na wakacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam nadzieje źe lekarz tam dotrze gdy będzie to konieczne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
mąz nie słucha mnie. Czuję się jak zwierzę w klatce...nie wiem ile jeszcze wytrzymam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
lekarz....o to boje się najbardziej. Że coś mi się stanie a dzieci zostaną same.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
Wypiłam już z 5 kieliszków wódki i robi mi się przyjemnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja11111
nie pijam wódki....z reguły wino musujące....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moźe jak postawisz sprawę "na ostrzu noźa" to zrozumie źe nie tylko jego szczęście się liczy. Trocho przypomina mi mojego ojca tylko źe on wywiózł mame na wieś zają sie hodowla jakiś tam norek mama miała dwoje małych dzieci i te szczurowate gryzonie ale postawiła na swoim i przeprowadzili sie spowrotem do miasta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×