Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

przyjaźń....

Polecane posty

Gość gość

Kochani, mam problem z przyjacielem. Traktowałam go jak brata, znaliśmy swoje tajemnice i dobrze się dogadywaliśmy. Jestem w długoletnim związku i to w żaden sposób nie wpływało negatywnie na moje kontakty z "bratem"... Problem zaczął się, gdy ten znalazł sobie na studiach dziewczynę i mówiąc dobitnie: ma mnie w tyłku. Odzywa się średnio raz na 4 miesiące (wyśle sms, na którego odp. chyba niezbyt go obchodzi). Mnie to strasznie wkurza, bo sama mam pracę, do tego drugą pracę, studia, faceta, a i tak znajduję czas dla bliskich (znajomych, rodziny), a on? Czuję, że bardzo się zmienił, bo już nawet "nie nadajemy na tych samych falach". Próbowałam jakoś to ratować, rozmawiałam z nim o tym.. a on.. albo unika tematu i udaje, że nie wie o co chodzi, choć tłumaczę łopatologicznie wręcz, albo przeprasza i "postanawia poprawę" jak na spowiedzi, a po tygodniu wszystko wraca na dawny tor. Szkoda mi tej przyjaźni, nie wiem jak sobie poradzić. Kurdę, traktowałam go jak starszego brata.. a czuję, że on ma to wszystko w d***e i że go to już doszczętnie nie obchodzi. Smutno mi przez to i czuję się nie ważna. Boję się budować nowe przyjaźnie, bo to nie pierwsza relacja w której tak to się kończy.. :( Czasem myślę, że to wszystko przeze mnie, że to moja wina, że każda moja przyjaźń w ten sposób się kończy, że robię coś źle.. innym razem że tak po prostu jest i tak musi być. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, ciężko mi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czy po tylu próbach ratowania przyjaźni jest jeszcze jakikolwiek sens? Taki stan rzeczy trwa od przeszło roku i jest trudny do wytrzymania. Przynajmniej dla mnie, bo on chyba bawi się świetnie. :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a olej palanta. Jak jakaś lalunia tak go zaabsorbowała i cały świat przestał istnieć dla niego, to znaczy że niewarty przyjaźni. Bo skoro to znajdowałaś dla niego czas i miał swoje miejsce w twoim życiu już długo, a jemu wystarczyło, że poznał pannę i od razu zapomniał o bliskich. Widać, że ta przyjaźń była tylko taką zapchajdziurą w jego życiu, dopóki kogoś nie pozna. Ja bym nie miała oporów, żeby przestać się odzywać, szkoda nerwów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×