Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość 852369

To był błąd

Polecane posty

Gość 852369

Witam, z moim partnerem jestem w sumie od 10 lat, prawie 3 lata po ślubie. Przez cały okres związku zdarzały się kłótnie, rozstania i powroty. Po ostatnim powrocie zaszłam w ciążę, wzięliśmy ślub i... Wszystko runęło. Jak byłam w 3cim miesiącu ciąży mąż zaczął mnie odpychać, przestaliśmy uprawiać seks. Tłumaczył, że ma psychiczną blokadę wiedząc, że noszę dziecko w brzuchu. Ok, mimo frustracji czekałam (kłóciliśmy się w tym okresie, czułam się odrzucona). Po porodzie nic się nie zmieniło. Obwiniałam się, że to pewnie przez to, że przytyłam, ciało się zmieniło, pojawiły się rozstępy itp. Każda próba zbliżenia się do niego kończyła się upokarzającym odrzuceniem. Gdy pytałam co się dokładnie dzieje, czemu tak jest, albo wcale nie dostawałam odpowiedzi (jakby mnie nie było), albo wymijające "nie wiem". Chodził najczęściej na nocne zmiany do pracy, wracał później, niż powinien. Na komputerze znalazłam konto na portalu erodate, jakieś rozmowy z dziewczynami, odpowiedź na ofertę prostytutki. Później kłótnie i napięcia, moje paranoje, sprawdzanie, depresja. Aż w końcu, po jakimś czasie coś we mnie pękło. Przestałam nałogowo sprawdzać maile i historię (i tak regularnie czyszczoną), bo to nie miało sensu. Nauczyłam żyć się w ten sposób. Opieka nad dzieckiem, samotne wieczory przy filmach, a na co dzień normalna komunikacja z mężem-współlokatorem. Przyszedł moment w którym przestał pracować, jego codzienne spanie do 10-11, niechętna pomoc przy dziecku, brak pomocy w sprzątaniu. Byłam zmuszona wrócić do pracy, i tak prawie rok wstawałam rano, zajmowałam się dzieckiem, wychodziłam do pracy, wracałam, sprzątanie i dziecko, spać i od nowa to samo. Żyłam od wieczora do wieczora, czasem już miałam nawet myśli, że chciałabym się nie obudzić. Niedawno ktoś zagadał mnie przez internet, a że dobrze się gadało, to wieczory zaczęłam w ten sposób. Miło było dla odmiany się pośmiać. Mąż się wściekł. Powiedział że cyt. "Zauważyłem, że jesteś jakaś inna", nagle dostał powera, zaczął wstawać rano, sprzątać, gotować. Stwierdził, że "nie może tak być dłużej". Początkowo pozował na bardzo skrzywdzonego (kiedy ja nawet mojemu rozmówcy powiedziałam, że mam męża i dziecko - nic do ukrycia nie mam), na zmianę był niesamowicie uprzejmy a za chwilę się obrażał i wychodził. Poza tym teraz strasznie mnie kontroluje - tak jak nie chciał spędzać ze mną czasu, to teraz non stop siedzi mi na ogonie i patrzy co robię. W sumie nie wiem czego od Was oczekuję, tak chyba muszę ten cały syf z siebie wywalić. Znów czuję, że mi ciężko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jedyny blad jaki tu widze to ten ze koles nie dziala na twoje argumenty a jedynie na ewentualna strate

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz co kiedyś jeden o dziwo mądry ksiądz powiedziało mi jedno zdanie, które zapamietalam przez lata - każdy człowiek mierzy swoją miarą? Wiesz o co chodzi? Jeśli twój mąż prowadzi nieuczciwe życie to jakikolwiek ruch ty wykonasz to będzie myślał że robisz tak jak on. Poza tym to nie uważasz, że łatwiej byłoby ci w życiu samej i z dzieckiem? Po co ci to obciążenie, stres, pretensje, ból i sprzątanie po dodatkowej osobie? Twój mąż to kula u nogi. Mam nadzieję że kiedyś zrozumiesz. Poza tym to niezły gnój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 852369
No właśnie - to mnie zdziwiło. Ta nagła zazdrość. On sam obrączkę zdjął prawie rok temu. W końcu i ja zdjęłam. Nie sypiamy ze sobą, nie rozmawiamy, nie spędzamy czasu razem. Żyjemy tak bardziej obok siebie. Zaakceptowałam to, bo nie miałam wyjścia, nie chciał rozwiązać problemu. Nawet nie chciał mi nigdy powiedzieć W CZYM jest problem. A on się nagle wściekł, że z kimś rozmawiam w internecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pies ogrodnika

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 852369
Myślałam nawet o rozwodzie, ale to by było ogromnie trudne. Tłumaczenie się przed rodziną z jednej i drugiej strony co się stało, zapewne namawianie żebym tego nie robiła, poza tym musiałabym wrócić do domu rodzinnego, nie miałabym z kim zostawić dziecka w czasie gdybym była w pracy, dojazd do pracy zabrałby mi z dnia dodatkowo 2 godziny. Wszystko jest strasznie pokręcone i mam wrażenie że ja zwyczajnie nie daję sobie rady z życiem. Nie mam siły ani odwagi żeby coś z tym zrobić. A zarządzenie męża że "już dalej tak być nie może" mnie rozwścieczyło. Ja mam teraz zapomnieć jak byłam traktowana i otworzyć przed nim ramiona bo on przeprasza, przyznaje że zachował się jak s...wiel i ot tak być szczęśliwa? Ponadto zapewnia że mnie nie zdradził, fakt faktem ja go za rękę nie złapałam, ale to co znalazłam i jego późniejsze powroty z pracy mogą sugerować co innego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tam bym go miała w d***e i mówiła nie wiem, tak jak on tobie. Nie zrywaj znajomości internetowej, bo przynajmniej masz z kim pogadać. A on gdy tylko zobaczy że cię ułaskawił znowu będzie się zachowywał tak samo. Powiedz mu że o co mu chodzi przecież tego właśnie chciał, mogę się założyć ze nic do swojego męża już nie czujesz, dlatego tak żyjesz, dlatego nie robi na tobie wrażenia to że ma konto jakieś czy kontakty z innymi kobietami. Myślę, że powinnaś wnieść o rozwód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dojazd do pracy zabrałby mi z dnia dodatkowo 2 godziny. XX Co to są dwie godziny dziennie w zamian za wolność :) Kobieto dasz sobie radę a rodzina zrozumie Cię, porozmawiaj z nimi i powiedz co Ci leży na sercu co odkryłaś kiedyś i jak od tej pory żyjecie powiedz, że nie masz już sił w takim układzie być na pewno Ci pomogą. Ty powinnaś się wyprowadzić gdy on się tak zachowywał gdy odkryłaś te konta jego i kontakty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz co Ale twoje wymówki ze nie opłaca ci się odchodzić są bez sensu. Ja odeszłam z dnia na dzień od męża. Rodzinie nie musisz się z niczego tłumaczyć. U mnie też wymagali wyjaśnień, ojciec jeszcze mnie zaatakował. Spakowalam walizkę i wynajelam mieszkanie w dwa dni. Do tego jeszcze nie szlo mi finansowo. No tyle że nie miałam dziecka. Ale z czasem wszystko się ułożyło i dzisiaj jest super. Mam męża i rodzinę jestem szczęśliwa. A jak bym tkwiła w tym gownie ciągle to nie wiadomo jakby było. Ja miałam depresję dużo pomógł mi psycholog. Może też radzę tobie poszukać fachowej pomocy? Może to lepsze wsparcie już jakiś kolo z netu? Pamiętaj że jak się chce to wszystko można ułożyć i zorganizowac trzeba tylko naprawdę chcieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I życie jest naprawdę łatwiejsze jak się wyjdzie z toksyczneGo związku. Nie musisz od razu wnosić o rozwód jak ochloniesz to zaczniesz działać. I jak jesteś sama fizycznie sama mieszkasz to nawet mając dziecko szybko poznasz kogoś wartościowego wierz mi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I nie daj się nabrać na to że in cię nie zdradził. Każdy facet jest taki że dopóki Go w wyrze nie zlapiesz z inną to się będzie wypieral.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 852369
Dziękuję Wam za słowa wsparcia, to bardzo trudna decyzja nad którą pewnie będę intensywnie myśleć, chociaż z góry czuję, że nie będę miała na tyle odwagi i siły aby się z tego wyplątać. Swoją drogą chyba nawet teraz myśli, że piszę z tą osobą a nie na forum, bo już siedzi z wielce skrzywdzoną miną i się nie odzywa nawet słowem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 852369
Podbijam, może jeszcze ktoś się wypowie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×