Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

macie normalną atmosferę w pracy?

Polecane posty

Gość gość

ja jeszcze nie trafiłam na takie miejsce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wielka fanka kawy z mlekiem
ja mam fajnych ludzi, większość to emeryci i renciści po 40stce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscx
ja mialam moze w 2pracach atmosfere, wktorej dalo sie zyc. Prace, ktore mialam w polaczeniu z dzialaniami mojej matki doprowadzily do tego, że przez ostatnie 3lata nie bylam w stanie funkcjonowac, podjac decyzji, wyjsc z domu. Po prostu kilkumiesieczne prace zakonczone albo zwolnieniem i to w atmosferze pomiatania doprowadzily do tego, ze wiem, ze na nic nie mam wplywu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a co matka robila?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam tragiczna atmosfere w pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja mam super atmosferę , szef jest bardzo ok i współpracownicy też. Myślę ,że duży wpływ na to ma ,że mam samych facetów w pracy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O ja też wolę pracować z facetami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja myślę, że duży wpływ na atmosferę w mojej pracy ma fakt, że ci ludzie nie muszą pracować. przychodzą, bo lubią sobie posiedzieć i poczytać albo coś tam podłubać.przy okazji dorobią sobie trochę, ale to i tak są takie grosze, że normalnym ludziom by się nie opłacało przyjeżdżać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goscx
moja matka stale i permanentnie jest ze mnie niezadowolona i mną pomiata. Tak, jakby nie chciała, żebym kiedykolwiek się psychicznie podbudowała. pokończyłam 5x tyle szkół co ona, jeszcze jej było mało, mimo, że robiłam wszystko jak kazała, nie miałam nigdy swoich planów, tylko robiłam co mi kazano. Na studia poszłam g...ne, bo "na inne byś się nie dostała". Nie dostałam się i na te, ale poszła do dziekana i kazała mi zdawać drugi raz. Na tych studiach mnie pobito a ja głupia nie zgłosiłam tego ani komisji dyscyplinarnej ani na policję. Zresztą w tym czasie moja matka akurat była kolejny raz w szpitalu, więc nie miałam siły. W pracach, które sama znajdowałam niestety moja rola polegałą na byciu zapchajdziurą i chłopcem do bicia a najlepiej kozłem ofiarnym. Nie chciałam brać na siebie cudzych machlojek, coraz to większych, więc mnie zwalniano. To też był i jest powód do dokopywania mi. "Bo sama poszłaś do tych prac". PEwnie, sama poszłam, bo po latach bezrobocia i spełniania mamy i taty ambicji co do mojej nauki tylko tam mnie przyjęli. Rękami i nogami się trzymałam tych prac a tam mnie katowali psychicznie, bo nawet ich nie opie...łam za to chamstwo. Kilka takich prac pod rząd i zakończyło się to dla mnie pogłębiająca się depresją. Nawet teraz po paru latach wątpię czy cokolwiek znajdę i czy wytrzymam. Powiem wam, że najlepiej to ma ktoś kto by mógł dać po mordzie szefowi-tylko do tego trzeba mieć zółte papiery. Bo niektórym ludziom za ich chamstwo i podłość należy się dostać po pysku, żeby przestali innych upokarzać i maltretować. A od matki latami słyszę "tyle wysiłky w ciebie włozyłam a z ciebie jest tylko g..."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×