Gość gość Napisano Grudzień 25, 2014 Moja koleżanka miała chłopaka. Byli razem cztery lata. Ona praktycznie nigdy nie pracowała, chociaż on jej wiele razy mówił, że przecież musi w końcu iść do pracy. Jej się nigdy nie chciało ani uczyć, ani pracować. Ma podstawowe wykształcenie. Żyła trochę na utrzymaniu jego, chociaż on nie zarabia kokosów, trochę swoich rodziców, chociaż im także się nie przelewa. On pracowity i uczynny, dużo dla niej robił. Teraz go rzuciła, ponieważ jak stwierdziła, do tej pory jej się nie oświadczył i nigdy nie wspomniał nic o ślubie, a ona chce wyjść za mąż. Powiedziała też, że denerwowało ją to, że w weekendy nigdzie jej nie zabierał, ani na dyskotekę, ani do jakiejś knajpy czy kina, że ważniejsze dla niego było pospać w sobotę. Znalazła innego, znają się dwa miesiące, on jej obiecuje ślub i dzieci, zabiera ją na imprezy, ona jest zachwycona i nie może zrozumieć, że nie podzielam jej entuzjazmu. Uważa, że zazdroszczę jej, że ma nowego, bogatego chłopaka i zrobiła się dla mnie niemiła, ponieważ powiedziałam, że moim zdaniem popełniła błąd. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach