Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

0xCAFEBABE

Totalna bezradność

Polecane posty

Ok. 1,5 miesiąca temu zerwała ze mną dziewczyna. Byliśmy razem 3 lata. Powód był trochę błahy - lekko odpuściłem (rozpoczęcie studiów, przeprowadzka do miasta w którym ona mieszka, mnóstwo problemów na głowie). Moim zdaniem wystarczyło, zeby mi o tym powiedziała i szybko zdążyłbym się ogarnąć ale trudno... Wystarczyły mi słowa "koniec z nami" żebym wreszcie znów zaczął się starać. Przez pierwszy tydzień nie odbierała telefonów i nie odpisywała, ale po tym czasie dała mi szansę na poprawę i ją wykorzystałem. Małymi kroczkami, ale wszystko zaczęło się poprawiać i wróciliśmy do siebie. Widziała, że się staram, ale chciała żebym robił to nadal. W ostatnim tygodniu zaczęło się dziać z nią coś niedobrego. Dostawała ataku szału o najmniejszą drobnostkę z mojej strony (przyznała mi to). Potrafiła mnie nawet uderzyć i zwyzywać. Zdarzały jej się wcześniej częste fochy, ja natomiast nigdy nawet nie podniosłem na nią głosu... Wróciłem do domu na święta i zerwała ze mną. Od tamtej pory nie odbiera telefonów, nie odpisuje na smsy, na fb jedynie widzę, że wiadomość została przeczytana. Jedynym wyjątkiem były życzenia świąteczne, które wysłała mi w wigilię. Proszę o pomoc... Co ja mogę jeszcze zrobić?...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Czy nikt nie potrafi udzielić choć drobnej porady w tej kwestii? Czy może nikomu nie chce się czytać moich wypocin?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najprawdopodobniej zerwała z Tobą, bo uznała, że sprawa robi się zbyt poważna - przeprowadzka do tego samego miasta to już brzmi poważnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Problem w tym, że to ona dążyła do tego by sprawa stała się bardziej poważna. Częste pytania o zaręczyny, propozycja zamieszkania u niej. Nie skorzystałem z tego, więc chciała żebym chociaż jak najwięcej czasu spędzał u niej. I tutaj nawaliłem, bo z lenistwa nie chciało mi się... Oczywiście z powodu braku czasu również. Teraz zrobiłbym wszystko żeby ten czas cofnąć i zachować się wtedy zupełnie inaczej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A po ile macie lat że już myśleliście o zareczynach?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
naprawdę chcesz być z laską która ma fochy i potrafi cię uderzyć? daj se spokój

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja 20, ona 21 Niestety - jestem zbyt sercowy i jak się raz zakochałem (w ułamku sekundy) to nie sądzę żeby prędko mi to przeszło. Wiem, że rozpad nastąpił częściowo z mojej winy i nie mogę tego odpuścić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Myślę że ona wyczuła to ci sie nie chciało do niej jeździć i ją to bolało. Uznała że lepiej zerwać. I dobrze zrobiła. Ja tez kiedyś wyczuwałam takie lenistwo u swojego faceta ale ciągłam to dalej i to był błąd. Teraz on jest moim mężem i nawet nie chce mu sie uprawiać ze mną seksu przez co będąc mężatką mam syndrom zgorzknienia jak u starej panny i nie ma jak sie wykaraskać z tego, bo mamy dziecko. Co z tego że potem sie poprawiłes jak ona miała świadomość że jest to wymuszone przez nią czyli cel tak jakby sztucznie osiągnięty. Gdybyście byli znowu razem to wcale byś nie był inny. Przeciwnie, wtedy dopiero byś "oklapnął". Jedynie jej zerwanie "przywołuje cię do porządku", ale jeśli dopiero takie rzeczy ostateczne muszą nastąpić by to się zdarzyło to jaki to ma sens. To tak jakby czyjaś śmierć musiała nastąpić żeby coś docenić. To zbyt wiele.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masz rację, lecz nie do końca. Od momentu rozstania do teraz jedyną rzeczą o którą myślę są moje błędy. Ciągle myślę co mógłbym zrobić, by uczynić ją szczęśliwszą. Dokonuję rzeczy, o których wcześniej bym nawet nie pomyślał (finanse). Moment zerwania "doskonale" pokrył się z tym, jak budząc się z rana uświadomiłem sobie, że jestem debilem i natychmiast chciałem zacząć wszystko naprawiać. Zerwanie jedynie to przyspieszyło. Widzę, że znasz ten temat, więc zamiast dobijać pomóż mi i podpowiedz co ja mogę jeszcze zrobić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość częsty gość
olej ta panne, bo ona sama nie wie czego chce. zrobiles co mogles i chcesz byc dalej z taka?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jestem (świadomie) niepoprawnym optymistą, bo ciągle myślę, że jednak uda mi się ją odzyskać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Widzę, że znasz ten temat, więc zamiast dobijać pomóż mi i podpowiedz co ja mogę jeszcze zrobić... " Przykro mi, troche mi cie szkoda. Nie chciałam celowo cię dołować. Nie wiem za bardzo co by ci można napisać, gdyż nie mogę być na 100% pewna czy to co napisałam w sensie moje doświadczenia w pełni pokrywa się z tym co siedzi w głowie twojej ex. Nie wiem na ile uczucia ma ona do ciebie jeszcze. Może być tak że coś tam czuje jeszcze do ciebie i się zastanawia nad tym wszystkim. A może być tak że czuła się pokrzywdzona aż w końcu postanowiła ostatecznie postawić na tobie krzyżyk i ku swojemu zdziwieniu stwierdziła że daje rade bez ciebie żyć i kto wie może nawet czuje satysfakcje z tego że ty się teraz męczysz i żałujesz. Może jest to dla niej swego rodzaju rewanż. Byc może rozgląda się za kimś innym kto sprawi że poczuje się od razu tą jedyną i wyjątkową, tą z którą się chce spędzać czas na non stopie z własnej szczerej chęci, ale (tu nadzieja dla ciebie) niekoniecznie musi być tak że jej się taką osobę znaleźć uda. Dopóki nie, dopóty ty masz dla siebie szansę. Czasami się zdarza że komuś po takim zerwaniu nie tylko że nadal się nie układa z innymi facetami to wręcz się wpada z deszczu pod rynnę i wtedy ma punkt porównawczy, który sprawia że nagle zaczyna się doceniać ex i rozważać na poważnie powrót. Ale na to też musi upłynąć czas i to długi. Czy tak będzie w twoim wypadku ? Tego nie wie nikt. Możesz jeszcze w przypływie desperacji warować pod jej domem i prosić o jeszcze jedną rozmowę, powiedzieć co ci leży na wątrobie, zapewnić że kochasz i że będziesz czekał, a potem cóż pozostaje dalej to co robisz teraz czyli kontakt na obecnym poziomie...ale przynajmniej możesz sobie powiedzieć że robiłes co mogłeś, w granicach cywilizowanej osoby, bo po przekroczeniu pewnej granicy to już by było nękanie. Więcej chyba nic nie wymyślę. Pozdrawiam i życze powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeszcze 1,5 tygodnia temu było wszystko w porządku. Mówiła, że czuje coś do mnie, ale boi się, że znów to zepsuję. Zachorowałem i bardzo martwiła się o mnie. Po wcześniejszym powrocie do domu (ze względu na chorobę) stwierdziła, że nie ufa mi i zerwała :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kfiatekkk
Ja myślę, że ona nie mówi ci wszystkiego. Może poznała kogoś nowego i szuka wymówki? Albo uczucie z jej strony już się wypaliło i choćbyś stanął na rzęsach to nic już nie zrobisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pocieszam się jedynie tym, że gdy byliśmy jeszcze razem spędzaliśmy prawie cały czas razem. Nie znikała nigdzie wieczorami i nawet "żaliła się", że nikt jej nie podrywał, etc i nie mam się czym martwić... :( Ciągle utzrymuję nadzieję, że zastanawia się nad nami. Chociaż na 100. wiadomość ode mnie odpisałaby "spadaj", lub coś podobnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
może coś w tym jest. próbuj do skutku ale w granicach normy. nie bądź nachalny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Z własnego doświadczenia - to nie jest żadna próba, ona Cię już zwyczajnie nie kocha, ale nie wie jak Ci to powiedzieć, bo jednak byliście długo ze sobą a Ty się bardzo starasz. Odpuść sobie i szukaj czegoś innego, bo próby ratowania związku są teraz tylko z Twoich egoistycznych zachcianek, jej już nic nie trzyma. Im szybciej dasz sobie wylać wiadro zimnej wody na łeb, tym lepiej, mi nikt wtedy nie pomógł się rzucałem jak ryba bez wody. Jeżeli się mylę i ją olejesz, to zobaczysz, że sama wróci, bo kobiety dopiero wtedy docenią jak stracą bezpowrotnie. Stajesz się niestety powoli straszną ci*ką która jest gotowa wyzbyć się własnego honoru po to by wyżebrać miłość, nie dziw się, że dla niej to pewnie też obrzydliwe i tworzy w niej frustrację która zamienia się w wybuchy złości. Nie mam zamiaru Cię sztucznie pocieszać, masz się ogarnąć i zacząć szukać innej d**y.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobrze, że czasu nie da się cofnąć, inaczej nikt nie uczyłby się na błędach. Jest to smutna nauczka na przyszłość, ale postaraj się nie popełniać tych samych błędów. Przykro mi, bo widzę w Tobie dawnego siebie. Z czasem jeszcze będziesz szczęśliwy, tego Ci życzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale dlaczego po pierwszym rozstaniu bez problemu mówiła o tym, że nie ma szans, a jednak coś się zmieniło? Teraz milczy, bo za bardzo się staram?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×