Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

glutka

mam problem z rodzicami co robić?

Polecane posty

Mam ogromny problem z rodzicami. Obecnie mam 40 lat. Mój ojciec jest chory psychicznie od co najmniej 30 lat. Średnio trafiał do szpitala co 2 lata. Po ok. 2 miesiącach leczenia wracał do domu pod wpływem leków, był nienaturalnie wyciszony, nieobecny. Tak było zwykle przez ponad rok. Potem ożywiał się. Na początku był wesoły i rozmowny. Potem zaczynały się w domu awantury, bicie matki oraz mnie i brata, interwencje policji, w końcu zachowywał się tak, że w naszym miasteczku wiedzieli o tym wszyscy. To co robił, przekraczało wszelkie granice zdrowego rozsądku. Dopiero po wielu tygodniach takiej męki kierowano go na leczenie (zawsze w asyście policji). Matka rozwiodła się z nim dopiero po wielu latach, kiedy ja i brat byliśmy dorośli. Zawsze powtarzała, że zrobi wszystko, aby ocalić swoje małżeństwo, aby nie mieć wyrzutów sumienia. Nie zauważyła, że niszczyła w ten sposób swoje dzieci. Nigdy od matki nie dowiedziałam się, co tak naprawdę dolega ojcu. Całe moje dzieciństwo to strach o to, że niebawem znowu zacznie się koszmar. Ojciec nie mieszka w tej samej miejscowości, co ja ( zostałam w rodzinnym mieście), jednak co kilka lat, gdy jego stan się pogarsza, wraca tu i razem z nim koszmar sprzed lat. Zachowuje się taj jak dawniej, po wielu tygodniach policja zabiera go na leczenie. Przez kilka lat jest spokój. Potem wszystko się powtarza, bo wraca tu, gdy jego stan się pogarsza. Wczoraj dowiedziałam się, że znowu wrócił i cholernie się boję tego wszystkiego, co mnie w najbliższym czasie czeka. Boję się o swoją rodzinę (męża i dzieci), o to, że przez jego zachowania może mnie spotkać coś przykrego w pracy (wykonuję zawód, w którym liczy się wizerunek, to odpowiedzialna praca). Nie wiem co robić. Moja matka to odrębna historia. Zawsze apodyktyczna i roszczeniowa. Zawsze mająca rację, czyli nieomylna. Zerwała kontakt z wszystkimi członkami naszej rodziny. Niedojrzała emocjonalnie, próbująca za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, ze wszystkimi skłócona, dwulicowa, manipulująca ludźmi z własnego otoczenia. Gdy wspomina wydarzenia sprzed lat, mówi, że ona bardzo ucierpiała (nie dostrzega cierpienia mojego brata i mojego). Ostatnio mój zwierzchnik potraktował mnie bardzo nieuczciwie. Przeciwstawiłam się mu. Poparło mnie wielu moich współpracowników. Gdy dowiedziała się o tym moja matka (nie znała szczegółów) opowiadała wielu ludziom w naszym miasteczku, że wyrzeka się mnie i że mnie się wstydzi. Ostatnio także dowiedziałam się, że opowiada znajomym, że ktoś ją śledzi, że nie czuje się bezpieczna (obawiam się, że to może być choroba psychiczna). Brat jest ode mnie o prawie 10 lat młodszy, na jego szczęście nie wszystko pamięta z dzieciństwa. Poza tym mieszka daleko stąd, więc nie doświadcza takich zachowań ojca i matki. Nie wiem, co mam z tym zrobić, już nie mam siły. Bardzo mi ciężko. Błagam, poradźcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Smutna Twoja historia ;-( ale tacy rodzice, zaburzone relacje rodzinne i nawet jakieś plotki czy mieszanie przez rodzinę w pracy zdarzają się ;-( Myślę, że w pracy nie powinnaś się obawiać. To Ty pracujesz na swój wizerunek, na pewno Twój pracodawca i współpracownicy znają Cię i jakieś pomówienia, plotki czy dziwne zachowania rodziców tego nie zmienią. Normalny szef nie weźmie wcale pod uwagę takich rzeczy. A co do zachowań matki czy ojca - to dorośli ludzie, niech sami ponoszą konsekwencje swoich zachowań, wstydzą się za siebie. Ja wiem, że to przykre, jak ojciec zrobi jakąś głupotę, może wstyd przed ludźmi... ale tego nie zmienisz. Ważne, że Ty jesteś w porządku. Możesz co najwyżej zaproponować pomoc matce, może jakiegoś specjalistę umówić, wykupić leki. A ojciec skoro się leczy regularnie to na pewno znowu wkrótce znajdzie się na leczeniu. Możesz co najwyżej jakoś go pokierować jeżeli będzie chciał współpracować. A gdzie oni mieszkają? Ojciec jak przyjeżdża to ma się gdzie zatrzymać? Matka mieszka sama?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość glutka
Matka mieszka sama, a ojciec zatrzymuje się u swojego kuzyna - alkoholika (kuzyn ma kompana do popijania).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pomogłaby Ci tylko jedna rzecz- wyprowadzka, taka min.200km od swojego miasta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćula
urszak jak zwykle krótko acz treściwie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
polac urszak dobrze pisze dziolcha ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 25blackAngel09
Postanowiłam tu napisac bo takze mam podobny problem z pomówieniami i plotkami. U mnie było tak ze byłam z chłopakiem 5 lat w związku , zaszłam w ciąże. Oboje pochodzimy z tej samej miejscowości, ktora jest bardzo mała i kazdy sie kazdym interesuje. Mieliśmy się pobrać, ale on zawinął żagle i zostawił mnie...po urodzeniu córki znów się pojawił bo chyba sumienie go ruszyło, twierdził, że jest szczesliwy bo zostal ojcem. Wybaczyłam mu bo chciałam aby nasza rodzina byla pełna. Mieszkaliśmy razem jakiś około rok...on w tym czasie jezdził za granice zarobkować a ja zajmowałam się małą. (mieszkalismy u moich rodzicow,oni oboje pracowali). Zawsze gdy wracał najwazniejsi byli jego kumple - codziennie wychodzil balować i wracał pijany nad ranem. Ciezko mi było, ale myslałam tylko o dziecku i zeby mialo ojca-swojego prawdziwego. Jednak na dluzsza mete bylo to juz nie do zniesienia kiedy wracal i awanturował sie i znecał sie nademną. Wtedy zrozumiałam , ze dziecko nie będzie szczęśliwe w takim domu i wole być sama. Po wielu kłótniach wyprowadził się...szybko wyjechał z naszej miejscowości i znalazł sobie dziewczyne,ale długo się mścił, wymyslał rózne nieprawdziwe rzeczy na mój temat ze co nie robie...potem rozprawy w sądzie itp.Jego rodzice mieszkaja dalej tu. Oboje sa alkoholikami i obwiniali mnie za to co się stało oraz moich rodziców. Co troche wymyslali nowe historie, rozpowiadając to do innych ludzi, chociaz nigdy nie spojrzeli na siebie ani nie pomogli mi w opiece nad dzieckiem. Dziś mam 25 lat , 15 kg mniej, tracę włosy i jadę na lekach przeciwdepresyjnych. Chociaz bym chciala to jakoś nie mam siły ani mozliwosci zmieniac czegos w swym zyciu. Wiem, ze wele ludzi powie ze sama tak sobie ulozylam,ale nie ja pierwsza i ostatnia a oszczerstwa i plotki to w sumie teraz mój chleb powszedni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość toksyczne otoczeniie
Postanowiłam tu napisac bo takze mam podobny problem z pomówieniami i plotkami. U mnie było tak ze byłam z chłopakiem 5 lat w związku , zaszłam w ciąże. Oboje pochodzimy z tej samej miejscowości, ktora jest bardzo mała i kazdy sie kazdym interesuje. Mieliśmy się pobrać, ale on zawinął żagle i zostawił mnie...po urodzeniu córki znów się pojawił bo chyba sumienie go ruszyło, twierdził, że jest szczesliwy bo zostal ojcem. Wybaczyłam mu bo chciałam aby nasza rodzina byla pełna. Mieszkaliśmy razem jakiś około rok...on w tym czasie jezdził za granice zarobkować a ja zajmowałam się małą. (mieszkalismy u moich rodzicow,oni oboje pracowali). Zawsze gdy wracał najwazniejsi byli jego kumple - codziennie wychodzil balować i wracał pijany nad ranem. Ciezko mi było, ale myslałam tylko o dziecku i zeby mialo ojca-swojego prawdziwego. Jednak na dluzsza mete bylo to juz nie do zniesienia kiedy wracal i awanturował sie i znecał sie nademną. Wtedy zrozumiałam , ze dziecko nie będzie szczęśliwe w takim domu i wole być sama. Po wielu kłótniach wyprowadził się...szybko wyjechał z naszej miejscowości i znalazł sobie dziewczyne,ale długo się mścił, wymyslał rózne nieprawdziwe rzeczy na mój temat ze co nie robie...potem rozprawy w sądzie itp.Jego rodzice mieszkaja dalej tu. Oboje sa alkoholikami i obwiniali mnie za to co się stało oraz moich rodziców. Co troche wymyslali nowe historie, rozpowiadając to do innych ludzi, chociaz nigdy nie spojrzeli na siebie ani nie pomogli mi w opiece nad dzieckiem. Dziś mam 25 lat , 15 kg mniej, tracę włosy i jadę na lekach przeciwdepresyjnych. Chociaz bym chciala to jakoś nie mam siły ani mozliwosci zmieniac czegos w swym zyciu. Wiem, ze wele ludzi powie ze sama tak sobie ulozylam,ale nie ja pierwsza i ostatnia a oszczerstwa i plotki to w sumie teraz mój chleb powszedni...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Prawda jest taka ze dla wielu kobiet malzenstwo to jest priorytet nawet jesli maz sie zneca fizycznie i malo ktora mysli o dzieciach, rozwodza sie z jakiegos powodu jak jiz nie wytrzymuja psychicznie i jak ktos podpowie ale dla dzieci malo która, raczej patrzą na ludzi wokolo co ppwiedza jak ona soe rozwiedziw, tez mialam taka samo rodzine tylkp moja matka sie nie rozwiodla ale ojca uwazala za boga, natomiast znecala sie nad dziecmi, nie mowie ze ojciec bil moja matka jak byla w ciazy, ja nie utrzymuje zabardzo kontaktu z nimi, najlepsze jest to ze nas nazywala non stop psychicznie chorymi, zastanawiam sie kim ona byla skpro zyla z takim tyranem, uciekac jak najdalej. .bo moja matla nie myslala o nas tylko o sobie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 25blackAngel09
Niestety masz racje...kobiety na siłę utrzymują małżeństwa by nie stracić na reputacji i za wszelką cenę stworzyć dobry dom. To nie jest złe z ich strony , ze chcą jak najlepiej ale do czasu...bo gdy jedna osoba się wyłamuje to druga nic nie poradzi... u mnie było czasem dosc drastycznie i przerwałam to ( chociaz slubu nie mielismy ale chciałam w przyszlosci) . Przepłaciłam zdrowiem i do dziś żyje w toksycznym środowisku na językach. Czasem się śmieje z tych obłudnych ludzi, ale i tak w głębi cierpie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×