Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

ZŁA teściowa

Polecane posty

Gość gość

zobaczcie jaki tekst wyczaiłam na innym forum CZĘŚĆ 1 Mój mąż bardzo poważnie złamał nogę (4 operacje miał). W związku z tym nie mógł przyjmować zleceń i przez 7 miesięcy był właściwie unieruchomiony w domu. Pech chciał, że miało to miejsce zaraz po narodzinach naszego drugiego dziecka. Na życie zostało nam tylko moj***ardzo marne "macierzyńskie"... czyli całe NIC. Po opłaceniu rachunków, kupieniu mleka dziecku, pieluch i lekarstw mężowi zostawało nam na życie 100 zł - na cały miesiąc. Na dwoje dorosłych i dwoje dzieci. Po prostu dramat. Wtedy mój teść, który pracował od lat za granicą, zachował się bardzo ładnie i zaproponował nam wsparcie finansowe dopóki nie staniemy na nogi. Jako, że i tak co miesiąc wysyłał pieniądze teściowej, by odkładała na konto to powiedział, że będzie jej słał tez EURO dla nas. I rzeczywiście miesiąc w miesiąc teściowa dzwoniła, żeby przyjechać bo ma dla nas 100 euro od taty. Te 400 zł to nie był majątek bo i tak musiałam ostro kombinować, by za 500 zł wykarmić rodzinę (+chemia itp., nawet dziecko musiałam z przedszkola zabrać bo nas nie było stać na czesne) ale byliśmy BARDZO, BARDZO wdzięczni za tę pomoc. Po 6 miesiącach tej pomocy, z zupełnie niezależnych przyczyn założyłam konto dewizowe i mąż gadając z ojcem na Skype mówi mu, że jeśli będzie słał pieniądze to może do mnie na konto to nie będziemy musieli do mamy jechać. Teść stwierdził, że jemu to nie robi różnicy i jeśli nam wygodniej to będzie słał bezpośrednio nam. No i słuchajcie... 3 dni później poszłam do banku i dowiaduję się, że przyszedł przelew w wysokości 250 euro.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
CZĘŚĆ 2 Przyniosłam te pieniądze do domu i mówię, mężowi, że trzeba tacie bardzo, bardzo podziękować bo w tym miesiącu wysłał dużo więcej. No i mąż wieczorem zadzwonił do taty na Skype i mu dziękuje a teść oczy jak spodki i mówi: "Przecież ja Wam od początku słałem 250 euro. Miesiąc w miesiąc." Więc mój mąż mówi: "No ale chyba cześć z tych pieniędzy mamie, żeby odkładała na konto" a teść mu mówi, że "NIE, Co miesiąc robiłem przelew na 500 euro - 250 euro matce i 250 euro Wam" Mój mąż był zdruzgotany. Jego matka zarabia 3200 zł miesięcznie. Jest sama. Nie ma długów, ani kredytów. I dodatkowo jeszcze jej teść miesięcznie słał 250 euro. I mimo to okradała co miesiąc własne wnuki i syna. Dawała nam 100 euro a pozostałe 150 euro przytulała sobie. A doskonale wiedziała, że my żyjemy na granicy nędzy. Że dziecko do przedszkola nie chodzi bo nie mamy pieniędzy na czesne. Że ja z mężem ziemniaki z kefirem, żeby synowi dać na obiad kawałek ryby czy trochę chudego mięsa. Że my jemy mortadele, żeby dziecku kupić szynki czy sera na chleb czy jogurt. W ciągu tych 6 miesięcy ani razu nas na obiad nie zaprosiła. Oczywiście była wieka awantura (teść mało nie wyszedł z siebie). Teściowa skwitowała to stwierdzeniem, ze powinniśmy się uczyć gospodarności bo jej nikt nigdy na srebrnej tacy pieniędzy nie dawał).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
CZĘŚĆ 3 Od tamtej sytuacji minęło już 5 lat. Mąż ma z matką bardzo znikomy kontakt. Do tej pory nie może jej tego zapomnieć. A Ona chodzi i wypłakuje się każdemu kto chce słuchać, że ja go nabuntowałam i skłóciłam z bogu ducha winną matką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×