Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Kto ma rację?

Polecane posty

Gość gość

Moja matka ma bzika na punkcie porządku. Postaram się w dużym skrócie opisać -ona mnie uważa za czarną owcę i lenia, bo mam problemy ze sobą. Ale staram się coś robić. Znalazłam sobie pracę, a ona się ze mnie śmieje, że to tylko ulotki i narzeka nadal. Zawsze jest coś źle we mnie, zawsze. Mówi mi np. 'no, córka mojej koleżanki ma zdolności manualne/no, ona piecze ciasta/no, ona jest taka gospodarna A TY NIE!'. I tak zawsze. Ale jak zaczęłam coś gotować, to mówiła za każdym razem, że to paskudne... a nawet chłopom smakowało. Ona zresztą często mi robi na złość, obiecuje, że porobimy coś razem a potem krzyczy... że nie i zaczyna mi wytykać wszystkie moje błędy. Ja sprzątam, ale nie tyle co ona faktycznie. Pozmywam gary, umyję wannę, pozamiatam.. ale ona zajmuje się większością rzeczy i jak ma swoją manię a Ty mówisz 'daj tą szmatę, ja to zrobię' to wrzeszczy 'trzeba było wcześniej a nie mi łaskę robisz!' Jest ta sfrustrowana i pełna jadu, że jak próbujesz z nią normalnie porozmawiać, to nie da się. Ostatnio się skarżyła, że jak byłam mniejsza, kiedyś zrobiła test (na moje zarzuty, żeby olała to sprzątanie aż ktoś się za to nie zabierze) i 3 dni nie zmywała to gary brudne leżały. Szczerze w to wątpię... Ale jak jej powiedziałam, że jak kogoś przyzwyczaiłaś że mu usługujesz i może sobie pozwolić na ignorowanie cię, nie zmienisz go tak szybko, to ona 'wy jesteście brudy i syfy i nic wam nie przeszkadza!'. Zapytałam, skąd ona to ma wiedzieć, skoro sama wszystko robi i nie dopuszcza do wielu czynności... Poza tym każdy jest inny i ona nie może wymagać, żeby każdy był jak ONA. No, ale ja jestem czarną owcą, która jej potrafi powiedzieć prawdę (a bracia są powściągliwi i siedzą w gierkach ciągle), więc... Dzisiaj był hit, bo darła się na mnie, że garów nie pozmywałam... nawet mi szansy nie dała, bo piekła ciasto (pytałam się czy jej pomóc, a potem oczywiście z wykrzywioną gębą mówiła 'sama powinnaś była wymyślić to ciasto' ale wyganiała mnie z kuchni, mówiąc, że mi włosy wypadają, a tuż po pieczeniu sama je zmywała... (abstrahuje od tego, że ona ZAWSZE prosi tylko mnie, zmyję 2-3 razy w ciągu dnia i kolejny raz mi mówi, i dopiero jak zapytam dlaczego nic braciom nie powie nigdy tylko na mnie się drze, zapyta dla porządku, a jak odmówią to się wycofuje) Często w sobotę wchodzi o 13 do mojego pokoju i na siłę próbuje sprzątać! 'bo ty i tak tego nie zrobisz!'. Nawet brat się na nią darł że co ty robisz, ona ci mówi że masz wyjść i nie masz prawa u niej sprzątać, a ty się na nią drzesz, że jest syfem. Ona jest po prostu chora. Być może powinnam sprzątać więcej... Ale mi naprawdę nie przeszkadza, że garnki stoją w zlewie nie do 19, tylko do 20, albo że kurtki złożę jak wrócę. Ona w ogóle nie ma w sobie luzu. Kuchnia musi być posprzątana jak ona wróci, bo nie daj boże jak ktoś godzinę wcześniej wróci i coś swojego robi albo po prostu chce chwilę odpocząć, i posprząta po prostu później... zwyzywa Cię od leni i debili, po czym sama będzie próbowała zmywać na już. Odciągasz ją od zlewu, to stek wyzwisk. PARANOJA. BTW jak ona wyjechała i zostałam z braćmi i ojcem, kto tutaj robił najwięcej, jak nie praktycznie wszystko? no oczywiście ja. Ona się zachowuje, jakby sprzątanie było podstawą życia i traktuje mnie z pogardą po prostu. Miałam kiedyś okres, jak miałam wolne, że pucowałam cały dom jak maniaczka każdego dnia, ona zachwycona i 2 tygodnie byłam dobrą córeczką (choć umiarkowanie, ale darła się mniej) jak potem nie miałam czasu tego już aż tak robić to było 'w d***e mam takie twoje sprzątanie! jesteś leniem, powinnaś na błysk za każdym razem sprzątać'. Dobra, nie będę więcej pisać, bo zwariujecie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Generalnie ona odbiera mnie jako wroga i każda rozpoczęta normalna rozmowa w dobrej wierze kończy się po 20 s obrzucaniem oskarżeniami i gadaniem, jaka to ja jestem zła. Zero dialogu. Ty jesteś taka, ja tutaj się poświęcam całe życie i pół cię karmię, taka jestem dobra matka (uhm...) a ty zawaliłaś to i to, jesteś psychiczna etc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
musisz się uspokoić bo zwariujesz kup sobie melisę i wypij nie przejmuj się matką zbyt wszystko bierzesz do siebie po prostu olej ją naśladuj braci twoja matka zachowuje się jak typowa matka moja też taka jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ona zapytanie jej 'to co zrobić w domu?'traktuje jakby się jej powiedziało obelgę. Wczoraj widziałam, że była zmęczona i mówię 'nie zabieraj się do sprzątania tego, ja to za chwilę posprzątam, a ty idź się myj i obejrzyj sobie serial' ona mnie olała i sama się zabrała, mimo że podchodziłam i kilkakrotnie jej mówiłam 'zostaw to, widzę, że jesteś zmęczona', a potem za godzinę był wrzask oczywiście, że nie sprzątam O_o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiem, ale jak z siebie wywalam pewne rzeczy, to mi latwiej wiesz, gdyby się ona czepiała kilka razy dziennie... ale nie ma GODZINY, by nie było czepiania się i/lub wyzwisk. Ostatnio wrócilam do domu z pracy i na progu słyszę 'czemu nie zmyłam garów rano' (wychodziłam po 8, nikt tutaj nigdy nie wymagał zmywania od kogoś, to wychodzi rano) i darcie się, po prostu. Chciałam się odwrócić na pięcie i wyjść z tego j******o domu. Jest coraz gorzej... Wyzwiska o wszystko, a hitem jest gadanie, że ja nic nie robię. W momencie, kiedy miałam studia, pracę i terapię, dalej było to samo (bo jej zdaniem niewystarczająco sprzątałam) nie wiem, kto wymyślił, że rodzina to świętość, ale powiadam - są osoby, które nie powinny razem funkcjonować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale spróbuję faktycznie ją olać (tylko jak ja siedzę przy komputerze, to też czuję kpienie i wyzwiska - nieważne, że brat gra w gry całą resztę dnia po pracy i ledwo co wychodzi ze swojego pokoju - ja mam tego pecha, że w pokoju się nie zamknę, bo mam przedzielony regałem pokój z rodzicami :( wieczorem jak się kładę, to też nieraz słyszę). Bo chyba innej opcji nie ma. Albo będę ciągle chodzić z nausznikami (dosłownie ciągle) :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
twoja matka jest toksyczna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nikt nie ma racji albowiem racja jest subiektywna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wspolczuje ale my ci ie pomozemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Twoja matka nie dość, ze jest psychiczna to i toksyczna. Kto zdrowy na umyśle tak pucuje w kółko mieszkanie? Ona nie ma innych marzeń jak tylko lśniące podłogi i czysty zlew? I nie licz na to, że kiedykolwiek będzie z Ciebie zadowolona - zawsze znajdzie coś, co będzie mogła Ci wytknąć - na tym polega jej toksyczność. A Twoim zadaniem jest zrozumieć, że ona taka jest i nie brac tego do siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyno, ktoś wyżej dobrze Toboe napisał, że to toksyczna matka. Twoja matka nie potrafi nokogo kochać, Ciebie niestety też nie (jeśli to zrozumiesz i do siebie dopuścisz, to łatwiej Tobie będzie) i dlatego zmienia sie w domowego tyrana, który wszystko wie najlepiej i wszystko najlepiej potrafi. I rywalizuje z Tobą, żeby Ci pokazać, że ona jest we wszystkim lepsza, chociaż to kompletna bzdura, i nawet choćbyś Einsteinem została, to Ci wmówi, że jesteś głupia jak osioł, za to ona najwspanialsza. Bo takim osobom wydaje się, że nie mają wad. I w nieskończoność wszystko pucuje, żeby się przed ludźmi pokazać. To pucowanie jest już do obłędu i takie osoby w kółko rozpetują w domu o to awantury. A porównuje Cię wciąż do innych osób, by Cię upokorzyć, poniżyć i zniszczyć Twoje poczucia własnej wartości i niestety uda się to jej. To podli, naprawdę podli ludzie. Zapamiętaj to, co Ci powiem: ona Cię nie kocha i to się nigdy nie zmieni, będzie Cię krytykować do końca życia i stale usiłować kierować Twoim życiem, a Ty musisz jej na to nie pozwolić, co Cię będzie kosztowało dużo nerwów, a jak najszybciej się da wyprowadź się i systematycznie ograniczaj kontakty coraz bardziej. Innego sposobu nie ma. I przeczytaj Susan Forward "Matki, które nie potrfaia kochać".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I zapamiętaj też, że nigdy nie będziesz dobrą córeczką i nidgy takiej matki nie zmienisz. Mógłby ją zmienić tylko psychiatra, ale nie da rady, bo ona przed psychiatrą i tak odegra scenkę "jaka ja jestem wspaniała" i go oszuka. Nie da się czegoś poprawić u kogoś, kto nie mówi prawdy i nie chce się zmienić. A takie osoby nie chcą, bo po co, skoro w ich mniamaniu sa idealne. Wykończy Cię i brata psychicznie, a będzie wam opowiadała, jak sie powinniście cieszyć, że macie taką matkę. Czyli matkę stosującą najpbrzydliwszą przemoc psychiczną, bo Ty tutaj opisałaś tylko porządki, ale zapomniałaś też dodać, że Twoja matka ordynarnie kłamie Wam i ludziom w żywe oczy, oby tylko dobrze przed nimi wypaść, że będzie w razie potrzeby Wami manipulowała i używała szantażu, a Wasze argumenty traktowała z lekceważeniem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko że ona taka jest głównie w stosunku do mnie. Do życia braci też się wtrąca, wkurza czasem, ale to mnie traktuje, jakby mnie nie kochała. Czasem jak na mnie patrzy, widzę w jej oczach autentyczną nienawiść. Choć zdarza jej się być miłą i czułą (i opiekuńczą pod pewnymi względami, tego jej odmówić nie mogę, zawsze od małego starała się np. pomagać mi w pewnych sprawach, kupowała co chciałam w miarę możliwości), by za chwilę wybuchnąć. Ona jest fałszywa, potrafi się wydzierać, a chwilę potem słodko gadać do telefonu, gadając z ciocią. Boi się opinii innych jak cholera. Ostatnio jak przyszłam do domu z tej pracy, w całym domu jechało domestosem - dziewczyna brata miała przyjść. Pytam się jej, czy za każdym razem, jak ona będzie tu przychodzić, ona będzie wypruwać żyły i wszystko pucować na błysk zamiast posprzątać normalnie etc - wydarła się oczywiście. Ona sobie i mi nie odpuści. Sobie, bo mam wrażenie, że sprzątanie utwierdza ją w jakimś przekonaniu, że jest lepsza (w dzieciństwie ponoć chwalono ją za to...), bardziej... wartościowa (btw ona pracę też ma taką). Ciągle powtarza, że ona swoje obowiązki wykonuje. Nie ma zainteresowań (ja ją próbowałam wielokrotnie do czegoś zachęcać, ale reagowała wrednie),nawet już koleżanek (mimo, że ludzie ją lubią, naprawdę lubią - i słuchają się jej. W sumie co do koleżanek to ciocia regularnie przychodziła do niej, a nie do brata bardziej, ale ostatnio rzadziej, bo ma wnuka i nim się zajmuje. Tutaj jest górą, bo jak ja próbowałam kiedyś coś cioci, a jej siostrze powiedzieć o niej, zwaliła to na karb mojego dojrzewania. I stwierdziła, że mama mnie kocha etc i jakbym się wyniosła (rozważałam to w liceum) to serce by jej pękło. Książkę przeczytam na pewno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dodam, że te przeplatanki niezłych momentów ze złymi (momentów bo potrafi być okej pół godziny a potem jest źle) i np. to, że nawet ona czasem spostrzega, że jestem mądra etc, pewnie uzależniło mnie od niej. Czekałam na te lepsze chwile z nadzieją, że tak już pozostanie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
pipa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"gość dziś Dodam, że te przeplatanki niezłych momentów ze złymi (momentów bo potrafi być okej pół godziny a potem jest źle) i np. to, że nawet ona czasem spostrzega, że jestem mądra etc, pewnie uzależniło mnie od niej. Czekałam na te lepsze chwile z nadzieją, że tak już pozostanie". To ja, od tych postów o narcystycznym zaburzeniu osobowości. Takie osoby na chwilę udają, że niby dostrzegają w Tobie coś ok, ale to tylko taka manipulacyjna sztuczka. Robią to tylko wtedy, gdy powiesz, że Cię nie doceniają lub nie akceptują, tak na przekór Tobie albo wtedy, by coś dzięki temu od Ciebie uzyskać - żebyś zrobiła coś, czego chcą. Ale nigdy nie myślą, że jesteś i będziesz w czymś dobra, bo muszą zdeptać Twoje poczucie własnej wartości i zawsze błyszczeć, nawet Twoim kosztem. Im szybciej to zrozumiesz i przyjmiesz do wiadomości, że nie masz po co się starać dla matki, bo ona Cię nigdy nie pochwali szczerze, tym lepiej dla Ciebie. Przestaniesz gonić podświadomie za tym, żeby jej czymś zaimponować i usłyszeć od niej miłe słowo, bo nie usłyszysz. Przeciwnie, im bardziej będziesz chciała być samodzielna i im bardziej będziesz starała się być sobą, tym wiekszą falę krytyki dostaniesz. I będziesz oceniana za to, ile zarabiasz, nie daj się w to wciągnąć, bo pieniądze nikomu szczęscia nie dały, tym bardziej prawdziwej miłości rodziców ani mężczyzny. A im szybciej to zrozumiesz, tym mniej ucierpi na tym Twoje życie zawodowe i prywatne, bo będą do Ciebie lgnęli tacy mężczyźni jak ona, a Ciebie tacy będą pociągali, weź to na serio. Bo nie możesz im pozwolić na to, by się z nimi związać, bo potem będziesz mieć to samo w domu. Dlatego naucz się dobrze rozpoznawać taki typ ludzi. Poczytaj, a w przypadku wątpliwości po prostu przypominaj sobie, jak się zachowywała Twoja matka. Mam niestety taką samą, ale jestem dużo starsza od Ciebie i już na szczęście z nią nie mieszkam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"gość dziś Tylko że ona taka jest głównie w stosunku do mnie. Do życia braci też się wtrąca, wkurza czasem, ale to mnie traktuje, jakby mnie nie kochała". Nie zauważyłam tego Twojego posta, bo nie mam teraz zbyt dużo czasu, ale tylko napiszę jeszcze raz, krótko: nie, jakby Ciebie nie kochała, tylko NAPRAWDĘ nie kocha. Ani Ciebie, ani ojca, ani braci. Bo nie potrafi. Takie osoby kochają tylko siebie. Miłość to nie kontrolowanie innej osoby, to nie manipulowanie jej uczuciami i szantażowanie, to nie lekceważenie i narzucanie swojego zdania, to nie mieszanie jej z błotem, nie celowe niszczenie poczucia własnej wartości ani brak akceptacji, to nie brak wsparcia i nie chęć chorewj rywalizacji we wszystkim. Tak nie wygląda miłość. Miłość uskrzydla, dodaje wiary we własne siły i możliwości, buduje zdrową pewność siebie, pozwala podnieść się z porażek, a ta najprawdziwsza miłość powinna być bezwarunkowa, czyli z akceptacją człowieka ze wszystkimi zaletami i wadami. Ja tak pookochałam pewnego mężczyznę i to jest zupełnie coś innego niż to, jak zachowywały się nasze matki. A to przede wszystkim miłość rodziców do dziecka powinna taka być. Uważaj też na nadmierną potrzebę miłości z powodu jej braku w domu, żebyś nie wpadła w sidła narcyza, który na początku będzie Cię czarował.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
olej ją

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam identyczna... i tez juz na szczescie mieszkam osobno. Ale mimo tego od lat jej zawadzam. Generalnie wszyscy sa idiotami tylko nie ona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
znamienne że twoja matkę wszyscy lubią. To się zdarza często u toksycznych matek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
p******a

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo one pluja jadem tylko na domownikow. Do innych slodziutko i z szacunkiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wyprowadz sie i to koniecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×