Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

z4gubion4

Zdradziłam

Polecane posty

Witam mam 22 lata. Zdradziłam chłopaka z którym byłam dwa lata. Stało się to jeden jedyny raz. Mój ukochany wyjechał za granicę a ja zostałam sama. Wiem ze nic nie usprawiedliwia mojego zachowania. Ale to wszystko trwało zaledwie sekunde. Po czym wybiegłam od niego z płaczem wstrętem i obrzydzeniem do samej siebie. Wiedziałam ze popełniłam największy błąd życia. Nie wiedziałam co mam robić. Należę do osób które nie potrafia prosić o pomoc ani o radę kogoś innego, wiec zostałam z tym wszystkim sama. Bałam się ze strace skarb mojego życia, ktorym jest moj ukochany więc skrywałam te prawde. Z tamtym chłopakiem nie spotykałam się tylko wymienialiśmy wiadomości smsowo. W których pisałam swoje nieszczere uczucia do niego. W mojej głowie pojawił się plan zeby w ten sposób trzymać go jakoś przy sobie, ale na dystans. Wiedziałam ze jak tylko to wszystko wyjdzie na jaw moja prawdziwa miłość zostawi mnie, a ja zostanę sama co byłoby równoznaczne z zamknięciem w psychiatryku. W ten sposób myślałam ze mając w zanadrzu kogoś drugiego uniknę mojego załamania nerwowego. Czas leciał a ja powoli się wykańczałam. Az do czasu kiedy to wszystko wyszlo na jaw. Mój prawdziwy chłopak dowiedział się o wszystkim. A mimo to powiedział ze mi wybaczy, ale potrzeba bedzie czasu i dużo starań zebym mogła go całkowicie odzyskac. W tamtym momencie spadło ze mnie olbrzymie brzemie. Teraz już wiem ze powinnam mu powiedzieć od razu o tym co się stało. Przez długi czas tkwiłam w zamkniętym kręgu krzywdzac wszystkich.Tak bardzo go kocham i chcę o niego walczyć i satrać się. Proszę o radę. Co mam robić jak mam postępować, żeby udowodnić Jemu jego rodzinie i znajomym, że to co się stało nigdy przenigdy się nie powtórzy. Zeby zaufał mi a nie znajomym, którzy nigdy nie byli w takiej sytuacji, którzy radzą mu, że to nie ma sensu, że jeżeli ktoś zdradzi raz bedzie to robil ciagle. Że nigdy nie będzie miał pewności że dzieci na które kiedyś może zdecydujemy się mieć są jego. Z drugiej są też moje obawy. Pomimo mojej wielkiej radości z dania mi drugiej sznasy boję się, że On zrobi to samo, albo wykorzysta moje starania, a następnie porzuci mnie. Oczywiści wiem i rozumiiem "oko za oko", ale i"kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamień" również "błądzić jest rzeczą ludzka". Jak żyć? Jak sobie z tymi myślami poradzić? Czy powinnam nie myśleć o tym i cieszyć się szansą którą mi dał i mysleć optymistycznie? Czy po prostu cieszyć się , że pozwala mi trwać przy nim do czasu (który nie jest konkretnie wyznaczony i który nie musi sie skonczyć) kiedy stwierdzi ze jednak to nie jest to i porzuci mnie. (Czego najbardziej się boję bo wiem, że On jest miłością mojego życia osobą bez której nie potrafie żyć i nie chcę żyć) Mamy dodatkową przeszkodę, a mianowicie kilometry które nas dziela. Rozmawiamy codziennie na skype on zapewnie mnie ze tez mnie kocha i nie chce mnie stracić. Lecę do niego w najbliższym czasie. Ale mimo to te okropne mysli pozostają. Pomocy co robić żeby zmienić myślenie jego otoczenia ale również i moje?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
oj tam to tylko zdrada a nie zabojstwo!ale cyrk z tego robisz.zyjcie sobie razem jak sie kochacie .nie jestes sama na tym swiecie z takimi doswiadczeniami:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×