Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Malutka0908

Emocjonalne sinusoidy

Polecane posty

Gość Malutka0908

Witam, popadam w obłęd w związku z byłą mojego obecnego faceta. Z Kamilem spotykamy się od kilku miesięcy. Od początku wiedziałam, że miał problemy ze swoją wtedy obecną partnerką. Przynajmniej On tak wtedy mówił. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Poznaliśmy się na imprezie i od razu wpadliśmy sobie w oko. Wiedziałam, że to jest ktoś z kim chcę być. Z każdym dniem upewniałam się, że Kamil jest kimś z kim mogę ułożyć sobie życie, założyć rodzinę. Miał jedną wadę, ciągnął za sobą bagaż w postaci swojej byłej kobiety. Od początku mówił, że im się nie układa, że to jest kwestia kilku dni, kilka dni zmieniło się w kilka tygodni... Nie naciskałam, chciałam na niego poczekać, wierzyłam, że warto. Przed sylwestrem powiedział, że musi się z nią spotkać żeby to ewidentnie skończyć. Jak mówił tak się stało. Przynajmniej tak mi się wydawało. W ostatni weekend przypadkiem dowiedziałam się, że ona ciągle do niego pisze, dzwoni, prosi o spotkanie. Widziałam też, że on nie chce tego spotkania ani kontaktu z nią. Jednak ciekawość wzięła górę. Wiem, że to wielki błąd z mojej strony ale znalazłam wiadomości od niej z których ewidentnie wynikało, że spotkali się w walentynki. Podczas gdy on mówił mi, że musi załatwić ważną rodzinną sprawę, spotkał się z nią. Spóźnił się na spotkanie ze mną bo ona chciała się z nim spotkać. Nie chciałam z nim rozmawiać, nie chciałam jego przeprosin i tłumaczeń. Jednak namówił mnie na chwilę rozmowy. Obiecał powiedzieć całą prawdę, że to ona nalegała na to spotkanie, chciała mu dać czas od sylwestra żeby przemyślał czy nie chce do niej wrócić, czy nie kocha jej nadal. Powiedział, że wtedy ewidentnie to skończył. Pierwszy raz widziałam wtedy jak mój ukochany płacze, błaga o ostatnią szansę. Pomimo głosu rozsądku postanowiłam spróbować. Kocham go ale z drugiej strony nie potrafię mu znów zaufać. Gdyby mógł to teraz nosiłby mnie na rękach, obsypywał kwiatami i pocałunkami. Ale zaufanie do niego spadło do 0... Może zaczynam wariować, nie wiem czy ktoś taki zasługuje na szansę którą dostał. Więc teraz ja błagam o pomoc. Doradźcie mi, czy dobrze robię, czy może mój rozsądek miał jednak rację i powinnam starać się wyrzucić go ze swojego serca??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
kilka miesiecy spotykania sie i piszesz ze kochasz? zastanow sie bo to duze slowa. poza tym, zwiazek bez zaufania istniec nie ma szans. milosc to tez zaufanie. nie kochasz go skoro nie ufasz. a do braku zaufania on sam dal ci powody. zrobil raz, zrobi drugi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Malutka0908
Nie chodzi o to ze mu wogóle nie ufam. Nie ufam mu w sprawach związanych z jego była. Chciałabym wierzyć w to, że nic go już z nią nie łączy. Nie dał mi powodów do zazdrości, nigdy nie zrobił nic co mogłoby zagrozić naszym relacjom i wiem, że nie chce być z nią ale jednak okłamał mnie "dla mojego dobra, ponieważ to nie była sprawa warta moich zmartwień".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×