Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czuję się gorsza od moich przyjaciółek

Polecane posty

Gość gość

Cześć. Mam problem - może duży, może mały, w każdym razie dla mnie męczący i domagający się jak najszybszego rozwiązania. Mianowicie przyjaźnię się z dwiema dziewczynami. Są naprawdę fajnymi osobami, można na nich polegać itp. i super się z nimi czuję, ale tylko wtedy, gdy jesteśmy same... Kiedy wychodzimy natomiast między ludzi zaczynam się źle czuć... One są ode mnie bardziej przebojowe i wygadane, więc też ciągle skupiają całą uwagę towarzystwa. O ile wcześniej jakoś to znosiłam, to teraz mam już tego serdecznie dość. Czuję się na ich tle do niczego i jak piąte koło u wozu, dlatego też coraz bardziej się odsuwam... Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, odkąd jedna z nich zauroczyła chłopaka, na którym mi zależy... Nie chcę być o takie rzeczy zazdrosna, ba, wstydzę się tego, ale zakochałam się i jest mi przykro, że on woli ją. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czy ktoś coś w związku z powyższym doradzi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Kiedys na jednym ze szkolen, na korych bylam pani psycholog weszla na ten temat i powiedziala ze tu dziala zasada kontrastu, musisz sobie znalezc kolezanke brzydsza, grubsza i mniej ceikawa od siebie zeby w towarzystwie moc zdobyc faceta, a z tymi kumpelami spotykaj sie sam na sam. :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Serce nıe soluğa kochana...wez sıe w garsc ı zacznıj byc panıa swego losu ınaczej jeszcze nıe jedna mılostka przejdzıe cı kolo nosa pamıetaj przy tym ze nıe musısz sıe nıgdy do nıkogo upodabnıac badz poprostu soba zmıen towazystwo jezelı to cıe przytlacza ı czujesz sıe przy nıch gorsza czy mnıej wartoscıowa bo wıdzısz zycıe Masz tylko jedno

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nic na to nie poradzisz. One są inne i Ty inna, ale nie znaczy, że gorsza. Spotykaj się z nimi, ale niekoniecznie w klubach. Życie jest brutalne, niestety. Jednak nie miej z tego powodu poczucia, że jesteś gorsza. Każdy z nas ma rozwinięty bardziej lub mniej rozwinięte różne rodzaje inteligencji. Jedni bardziej sobie radzą towarzysko, inni w trudnych sytuacjach. Mamy też różne osobowości, jedni są duszami towarzystwa, inni nawet w tej roli by się źle czuli. Jeśli zależy Ci aby inni zwracali na ciebie uwagę, pomyśl może nad tym, co mogłabyś rozwinąć czy mocno podkreślić w swoim wyglądzie, żeby nie musieć za wiele mówić, a faceci i tak będą zwracać na Ciebie uwagę. I zrób z tego swój atut. Nie idź na łatwiznę i nie ograniczaj się do odważnego ubioru. O wiele więcej zdziałasz, gdy będziesz się ładnie poruszać, kusząco spoglądać, fajnie tańczyć. Wtedy strój, seksi dekolcik, czy mini będzie tylko dodatkiem. I nie będziesz musiała na siłę być duszą towarzystwa, to zachowanie facetów sprawi że będziesz przysłowiowym gwoździem programu ;))))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie chodzi tutaj o urodę, a o osobowość i siłę przyciągania. One są bardziej wyraziste i wyluzowane, lepiej odnajdują się w towarzystwie i roztaczają wokół siebie taką magnetyzującą aurę. Ja z kolei jestem dość nieśmiała, poważna i brak mi uroku osobistego, dlatego muszę ciągle za tło. Przykro mi z tego powodu. To nie moja wina, że "nie roztaczam wokół siebie aury". Staram się zmienić, podejmuję różne wyzwania, ale ciągle czuję się kimś gorszym od innych. A to powoduje zazdrość, której - podkreślam - bardzo się wstydzę. Nie chcę z nimi zrywać kontaktu, bo to wartościowe dziewczyny i naprawdę można na nie liczyć, ale nie chcę żyć w ich cieniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzięki za odpowiedzi. Wiem, że każda z nas jest inna i nie powinnam czuć się gorsza, ale kiedy znajdujemy się w większym towarzystwie, to one ciągle grają pierwsze skrzypce, a na mnie nie zwraca się uwagi. Tak jakbym była niewidzialna, niepotrzebna... Staram się zmienić, bardziej wyluzować, ale nie mam niestety zadatków na duszę towarzystwa. Jestem bardzo nieśmiała i nie potrafię zachowywać się głośno, nie mam też tego "czegoś", co mogłoby przyciągnąć innych. Co do wychodzenia do klubów to akurat rzadko tam bywamy. Są jednak inne miejsca, gdzie spotykamy ludzi, często przypadkowo... Tego chłopaka poznałyśmy np. będąc w podróży. O ile jeszcze początkowo żadnej z nas nie faworyzował, to potem już ewidentnie zaczął. Tymczasem dla kumpeli jego zaloty nic nie znaczyły, ona tylko się tym facetem pobawiła... Ja z kolei naprawdę się zakochałam i dlatego jestem zdołowana. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie musisz być duszą towarzystwa, musisz mieć to cos. Nie każdy facet lubi dusze towarzystwa i wyluzowane laski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tylko, że ja nie wiem, czy mam to "coś". Czuję się taka bezbarwna, pozbawiona charyzmy... One może i są "chłopczycami", ale mają coś magnetyzującego w sobie, co sprawia, że ludzie chcą ich słuchać i z nimi przebywać. Nawet jeśli początkowo jakiś facet sprawia wrażenie zainteresowanego moją osobą, to wystarczy, że do akcji wkroczą kumpele i to na nich koncentruje się jego uwaga. Przykro mi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem, nie znam Cię. Musisz sama na siebie spojrzeć obiektywnie. Czasem wystarczy miła mina, uśmiech, umiejętność flirtu. I tak jak pisałam powyżej...poruszanie się itd. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pogódź się z tym, że nie każdy chłopak na którego lecisz leci na ciebie i to nie zależy nawet od otoczenia przyjaciółkowego, bo są kobietki, które "lepszych" przyjaciółek nie mają, a facet i tak bajeruje inną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jestem miła, ale jak widzę, że robię za piąte koło u wozu po raz kolejny to tracę humor i odsuwam się. Nie będę się narzucała tam, gdzie mnie nie chcą. Dlatego też ostatnio ograniczyłam kontakty z dziewczynami do minimum. Szukam nowych znajomych i nowych miejsc, gdzie mogłabym się sprawdzić. Teraz np. zapisałam się na wolontariat na pewnym festiwalu. Wiem, że on też tam ma być, więc miałam nadzieję, że spędzimy razem trochę czasu i będzie okazja, by się lepiej poznać (tak się składa, że nie ma już kontaktu z kumpelą). Niestety wczoraj okazało się, że tylko się łudziłam. Otóż okazało się, że druga z dziewczyn chce tam ze mną jechać. Wprawdzie nie jest to ta, która wtedy go zauroczyła, i ma z nami jechać jej znajomy, ale już widzę, jak spędzimy z M. czas razem. Kto wie zresztą, czy jeszcze ta, w której był zakochany nie przyjedzie... Tak więc widzisz, że trudno mi się od nich uwolnić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Zawsze możesz mu powiedzieć, że ci się podoba, a nie liczyć że się sam domyśli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Staram się z tym pogodzić, ale tyle już zawodów miłosnych przeżyłam, że mam już serdecznie dość. Chłopak wpadł mi w oko, miałam poważne intencje co do niego, tylko nieśmiałość jak zwykle mnie zgubiła i z tego też powodu nie pokazałam siebie takiej, jaką jestem. Dla niej z kolei to była niezobowiązująca przygoda, zabawiła się i potem go zwyczajnie olała... Boli mnie to, tym bardziej, że on zaraz po tym, jak został przez nią tak potraktowany, przyszedł po pocieszenie do mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Myślałam nad tym, by mu powiedzieć o tym, co czuję, ale z tego, co wiem, to nie jest mną raczej zainteresowany i nie wiem, czy w tej sytuacji moje wyznanie coś zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tyle zawodów miłosnych? To stała z ciebie kobietka w miłości ;) Swoją drogą czy koleżanki wiedzą coś o tym? Bo jeśli nie, to mają prawo robić co zechcą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiesz czy twoje wyznanie coś zmieni, ale liczysz, że twoja obecność na festiwalu owszem? ;) Najlepiej albo atakować albo sobie odpuścić i mieć spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No dobra, przesadziłam z tym "tyle". Chodzi o to, że już kilka razy w życiu mocno mi na kimś zależało i za każdym razem byłam traktowana jak śmieć. Co prawda żaden z nich nie wiedział o tym, co czuję, ale ich chłód wystarczył. Nie ukrywam, że mam już dość tych nieodwzajemnionych miłości. Nawet faceta nigdy nie miałam. Kumpele po części wiedzą o tym, co czuję. Powiedziałam tej pierwszej o tym, że zakochałam się w tym facecie, ale czuję się gorsza od niej. Było jej przykro z tego powodu, powiedziała, że tamta przygoda nic dla niej nie znaczy, a ja jestem super osobą, tylko mam zaniżone poczucie własnej wartości i muszę to zmienić. Powiedziała też, żebym spróbowała się do niego zbliżyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz, nie mam zbytniej wprawy w takich sprawach, więc wolałam zacząć od przyjaźni...Ale może rzeczywiście lepiej postawić wszystko na jedną kartę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×