Gość gość Napisano Maj 1, 2015 Witajcie, nie wiem w sumie po co piszę.. bo czy na to można coś poradzić to nie wiem. Ale muszę to wyrzucić z siebie bo zwariuje.. Jestem w małżenstwie od prawie 3 lat. Mąż nigdy ni był ideałam, w sumie to kto jest, nikt. mamy cudowną córkę - ponad 2 latka. Kłócimy się co chwilę, nasze uczucie sie wypaliło całkowicie. Jak gdzieś idziemy to udajemy cudowną rodzinke. ale tak nie jest! niby jest dobrym ojcem..ale ja jako żona nie mam zadnego wsparcia w nim (i wzajemnie.. ale to nei wzieło sie z niczego) Od paru dni zaczelam pracować, a on jedynie potrafi powidzieć że za malo dostanę pieniędzy (1600zl na ręke na okresie probnym, bez doświadczenia itd to mało? On ma 30lat a powyzej 1600 nie ma..) albo si pyta czy mnie w ogóle ktoś tam rozumie i słyszy... tak mówi mąż do żony?! przeklina przy córce.. jak ja jestem w pracy idzie jarać na balkon, a potem córka tylko mowi że tatuś na balkonie był. czy to jest odpowiedzialne? ma pretensje ze z nim nie wychodze nigdzie. ale mamy córke. ja nie chcę zostawiać jej gdzieś na noc, bo dosyć że pracuję ciągle i malo co ją widze to jszcze mam w week ją odstawić na boczny tor bo mąż chce imprezowac?! byłam w pracy, miałam wrócić po 19, prosiłam go żby zaczal gotować zupe, a on poszdł do mamusi zjeść i ja zostałam bez obiadu.. i to jszcze on jest zły na to że ja mam prtnsje. chore. dziś ni wytrzymałam o powidziałam o rozwodzie. zagroził mi że córki mi ni odda. nie mam sił... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach