Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Lala 24

Waszym okiem !

Polecane posty

Cześć. Nie wiem czy ktokolwiek zada sobie trud przeczytania moich wywodów, ale naprawdę nie wiem już do kogo się z tym zwrócić. Mam 23 lata, ale odnoszę wrażenie, ze niedojrzałą osobowość. Bo czy dojrzała kobieta po prostu by nie odeszła? Chodzi o mój związek, który trwa już 3 lata. To mój pierwszy chłopak. Pewnie dlatego tak mi trudno. Nie ukrywam, że nasz związek - bywa burzliwy. Przez pierwsze 2 lata, musiałam uczyć mojego chłopaka tego, kto i co jest w życiu ważne. Matka nie przekazała mu tych wartości. Nie miała kiedy. Jego ojciec zapewnił im biedę, bo wolał wracać do domu pijany. Najgorsze, ze gdy z nią o tym rozmawiam, ona twierdzi, ze to nic złego. No nie, u mnie to tak nie działa. Mój tż, też przez jakiś czas pił. Przestał, jak wkroczyłam do akcji. Ja nie chcę takiego życia - co mu uświadomiłam - ponieważ nie dam się upodlić. Nigdy też nie dam sobie wejśc na głowę, dlatego walczyłam z wpojonym mu zwyczajem tak długo, aż oduczyłam. Kiedyś po pijaku chciał mnie nastraszyc. Doskoczył do mnie, a ja chcąc wyrobic sobie respekt, podrapałam go. Nigdy więcej juz mnie nie zaatakowal. Bał się. Uczyłam, cierpiałam,znosiłam, wybaczałam... Nigdy nie zapomniałam. Ale zwyciężyłam. Mogłam ulec złudzeniu i powiedzieć Wam, że jest lepiej... pozornie jest. Alkohol zniknął, pojawił się problem z mieszkaniem. Studiuję w Łodzi i będę tam jeszcze studiować przez rok. Mój chłopak tam mieszka (poznaliśmy się zupełnie przypadkiem, w czasach gdy studiowałam dziennie. Dziś studiuję zaocznie) W czym problem? Otóż w tym, że po 3 latach studiów znalazłam pracę W SWOIM ZAWODZIE, w swoim małymmiasteczku. Mój facet ma do mnie dużo km. Nie ukrywam, że mimo dużej odległości i kłótni, przyjeżdza. Nigdy mnie nie zdradził, bo często dzwoni. Po prostu mu wierzę. Problem w tym, ze ja chciałabym już z nim zamieszkać. Pracuję w terenie, chodzę po ludziach i czasem im zazdroszczę, że mają już swoje "życia". Ja też chcę, bo nie mogę się porozumieć z rodzicami. Mam apodyktyczną matkę, która lubi rządzić. A ja niestety jestem niezależna. Nie pozwolę by ktoś mi mówił, jak mam żyć. Tż ma szukać pracy, u mnie w mieście. On twierdzi, że także by chciał ze mną zamieszkać, ale jakoś dziwnie wydłuża to w czasie. Chłopak ma 28 lat i mało zarabia. Może to go wstrzymuje? Niestety, ponad rok temu, zmarł jego ojciec. Matka została sama. Mówię to, bo zastanawiam się czy on się tak nie ociąga się z wyprowadzką przez nią? Teoretycznie zostałaby sama z bratową chłopaka, a ta unika jego matki jak ognia. Powody są proste. Wtrynia nos w nieswoje sprawy, jest upierdliwa i liczy się tylko jej zdanie. Dlatego ja nie chcę się przeprowadzic do Łodzi, bo nie zamierzam bywać u jego mamusi. Jest okropna. Pytałam go dlaczego to tak długo trwa, ale on zawsze odpowiada, że poskładał CV i szuka pracy. Rzekomo działa! Problem w tym, ze jedna z firm w moim miescie zaprosila go na rozmowę kwalifikacyjną. Nie poszedł, bo stwierdzil,ze nie będzie ukladal karmy dla psów. Zadaję sobie pytanie, czy jemu zalezy? Oczywiscie rozmawiam z nim. Czasem nawet podnoszę głos. Jestem z natury nieustępliwa. Czy jednak ja mam wymuszać na nim przeprowadzkę? Dodam, ze jego swiat i mój diametralnie się różnią. Jestem osobą wyksztalconą, mam wpojone maniery. On nie ma wyksztalcenia. Jest inny. Zapytacie dlaczego z nim jestem? Nie wiem. Jestesmy ze sobą, mimo ze zrywalismy ponad 100000 razy. Ale głównie przez jego niedojrzałe podejscie do związku. Kolegów też odstawił, dla mnie. Doradźcie mi, co powinnam zrobic. Odejsc? Nie chce nikogo zmuszać do mieszkania ze mną, ale naprawdę mam dosc juz takiej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no ja jednak zauwazam duzo podobieństw. mamusia, jego lenistwo, brak chęci do pracy, twoje wykształcenie. poczytaj, proszę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie powiem Ci,że powinnaś z nim zerwać albo nie. Z tego co napisałaś to myślę,że jednak mu zależy,bo gdyby mu nie zależało to wybrałby łatwiejszą opcję czyli zerwanie z Tobą,a on zamiast tego postanowił sie zmienic,co na pewno było dla niego trudne. Przecież nie musiał,mógł Cie olać i dalej chlać. Na pewno ze względu na rodzinę jest mu trudniej i myśle,że to możliwe,że nie chce matki zostawić samej. Tylko mógłby przecież Ci powiedzieć wprost,że to o to chodzi. Trudno tu coś obiektywnie doradzić,bo nie jest to typowa sytuacja,gdzie można powiedzieć "oszalałaś,ty z nim jeszcze jesteś? rzuć chama " . Bo on po prostu moze nie chciec sie przeprowadzać i to nie znaczy,że mu nie zależy. Z pracą to też zupełnie inny problem,możesz oczywiście tego nie akceptować,ale to po prostu on ma problem,który nie ma związku z tym co czuje do Ciebie. Możliwe nawet,ze skoro tak sie dla Ciebie zmienił,to jest pewien,że jesteś tą jedyną,która wyciągnęła go z bagna i razem stworzycie zupełnie inną rodzinę..i gdybys z nim zerwala to by znowu wrocil do picia,z rozpaczy...no,ale ja tylko tak przypuszczam,bo może być zupełnie inaczej. Tobie też musi zależeć,skoro nie odeszłaś od niego,jak sie źle zachowywał tylko postanowiłaś mu pomóc z tego wyjść. W sumie najwazniejsze jest czy sie kochacie i widzicie razem swoją przyszłość. Jeśli tak to warto walczyć.Możesz go zapytać jak on to widzi? wasze wspolne,przyszle zycie? Czy uwzględnia w nim Ciebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uwzględnia. Co do pierwsze wypowiedzi - on nie miał patologii i nie ma. Ojciec pił, ale nie było tam bicia. Fakt, zmienił się. Było ciężko, nie ukrywam, że parę razy chciał odejść... Zrywał nieraz. Ale ja jestem taka, że nawet jak mi zalezy, będę cierpiec, ale nie pokażę tego i nie ugnę się. Po prostu milczę. Dostaję wtedy smsy,ze nie kocham, ze mi nie zalezy. To czysta manipulacja, dlatego nie daję się na to nabrać. Zazwyczaj w takich sytuacjach, tż wracał sam. Dawało mi to tez poczucie pewnosci. Moze dlatego mu zalezy? Po prostu to dziwne, że 28-letni facet nie potrafi poradzić sobie bez matki. Traktuje ją, jak zaplecze finansowe. Jak mu braknie kasy, ona da. Ja tak nie chcę. Chcę odpowiedzialnego człowieka, który tak gospodaruje kasą, że zawsze ma... Ile razy pożyczał od niej, żeby mnie odwieźć z Łodzi do domu? Porażka. Wiesz, zapewne chęc mojej pomocy i bycia z nim bierze się z tego, ze w dziecinstwie nie było przy mnie ojca. Moj tata był tirowcem. Zapewne brakowalo mi takiej męskiej milosci, i pewnie stąd znoszenie tego wszystkiego. Mimo że to dziś rozumiem, jednak czegos brak w moim zyciu. Kobiety, które miał przede mną, zdradzały go, co jest jakby jasne. Ja jako jedyna, poświęcałam się. Być moze i to go trzyma. Przecież może poszukać kogoś bliżej. Albo nie chce, albo jego nie chca. PROBLEM W TYM, że on uparcie twierdzi, ze chce juz ze mną mieszkac. Więc mimo rozmow, nie rozumiem go

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale on nie będzie partnerem swojej matki. Albo to zrozumie, albo ja zacznę kogoś szukać. Przecież to nie moja wina, że tak jej się życie ułożyło. Syn też ma prawo żyć własnym życiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No ja tym bardziej go nie rozumiem,bo go nie znam,więc moge tylko gdybać.. ale skoro udalo Ci sie sprawić,by nie pił to także mogłoby Ci sie udać go przekonać do odpowiedzialności i pracy :) chociaz tu go rozumiem,bo sama mam z tym problemy i to często wynika z nieporadności..sama nie wiem jaka będe jak będe miała 28 lat nie dziwie Ci się,że Ci nadal czegoś brak. Przecież w tej chwili nie masz męskiego wsparcia,tylko to raczej Ty byłaś tym wsparciem i nawet terapeutą. Ojca nikt Ci nie zastąpi,ale wsparcie partnera też jest ważne. A w tej relacji to chyba go za wiele nie masz..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie mam. On chyba jest za bardzo skupiony na sobie, żeby mnie zauważyć. Ja muszę planować, wymyślać. Można powiedzieć, że to ja odpowiadam za wszystko. Ja wymyślam miejsca do zwiedzania, ja ustalam grafik. Powoli zaczyna mnie to męczyć, bo to nie jest moja rola.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Związek nie polega na tym, że ciągle jedna strona ma przekonywać ---> wymuszać coś. W tym wieku on sam powinien myśleć. Skoro ja to potrafię, to co? Chodzę z debilem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ostatnio zaczynam zauważać, że coraz więcej zachowań mnie w nim denerwuje. Bezsensowne wypowiedzi, które dla niego są żartem, głupi śmiech sam z siebie, bałagan, który robi. Po prostu wszystko mnie irytuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no widzisz,sama sobie jestes w stanie najlepiej odpowiedziec na pytanie czy to ma sens rozwazajac widzisz jednak wiecej minusow..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jednak najgorsze jest to, że moi rodzicie zaczęli to zauważać. Zdaniem mojej matki, on wcale nie zamierza się wyprowadzić. Tylko tak gada, żeby mnie uspokoić, ale się ociąga. Dlaczego dorosły facet boi się przeprowadzki? To jest śmieszne samo w sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
niejeden dorosły jest nadal mentalnie jak dziecko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tempakiem jesteś Ty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja go doskonale rozumiem, bo ty złą kobietą jesteś. Miłości matki do syna i syna do matki nikt nie zastąpi nawet taka wykształcona kobieta jak ty. A gdybyś była dobrą kobietą przeprowadziła byś się do miasta zamiast czyścić klamki na jakiej pipidówie. Pomogła w obowiązkach domowych przyszłej teściowej, umiliła byś jej samotność a za to pokochał by cię jej syn jeszcze bardziej. A Ty co? Wyrwać syna z ramion mamusi tylko dla siebie....no nie normalny bluszcz, który zabiera wszystko i wypija soki. A tak naprawdę czy ty go kochasz czy tylko wypijasz z niego soczki? Wątpię....a tyle fajnych lasek jest w Łodzi, które chętnie się zaopiekuję synem i mamusią;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Śmieszny / smieszna jestes i stronniczy/a

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie możesz ocenić sytuacji, bo nie znasz jego matki. Ja ja znam. On nie jest wart aż takiego poświęcenia. A jego mamusi nie lubiłam, nie lubię i lubić nie bede.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I słusznie, nie mam pewnosci co do niego czuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No i masz odpowiedź sama sobie ją dajesz. Odejdź Ty jego nie kochasz i nie jesteś jego warta. Czym wcześniej mu to wyznasz będzie dla niego mniejszym bólem niż by go miało to czekać po ślubie. I matka będzie szczęśliwsza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oto proszę. Rezygnuję z pracy w miasteczku i na aplikacje do Łodzi, odpowiedziały 3 firmy. Oczywiście wybrałam propozycję dwóch rozmów kwalifikacyjnych. I mój chłopak uradowany rzuca tekst, że pójdzie szukać pracy w Strykowie. To w moim małym mieście pracy nie było do tej pory? Mam wrażenie, ze on nie chce. Podejmę pracę w Łodzi, ale chyba już bez niego/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×