Gość gość Napisano Czerwiec 7, 2015 Jestem po trzydziestce i tak się złożyło, że cierpię na zanik mięśni od dłuższego już czasu. Poruszam się na wózku. Nie mogę już być samodzielny w życiu codziennym. Wiadomo, że jak się jest chorym to się wypada z obiegu. Znajomi jak byli kiedyś to tak dziś już ich nie ma. Żeby nie być pasożytem to staram się jeszcze pracować dzięki internetowi i zarobić parę groszy na swe utrzymanie. Ze wszystkim sobie jak dotychczas poradziłem tzn. silnym bólem fizycznym, ciągłą pozycją siedzącą i stałym tkwieniu w jednym miejscu. Natomiast z jednym nie umiem sobie poradzić - to samotność, brak drugiej połówki. Oczywiście, że w mojej sytuacji powinienem o tym nawet nie myśleć, ale emocje i wewnętrzne pragnienia nie dają mi o tym zapomnieć. Myślałem, że psychotropy pomogą, ale nie. Alkohol też nie. Jeszcze bardziej doprowadza do rozdrażnienia. Pół litra prawie co noc. Czy może ktoś wie w jaki sposób wyzbyć się uczucia i potrzeby bycia z drugą osobą? To taka moja pięta achillesowa. Są może jakieś narkotyki, które wprowadzają w stan względnego szczęścia? Poradzicie coś może? Pozdrawiam Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach