Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak z tym żyć...

Polecane posty

Gość gość

Muszę sie wygadać, moje życie sie wali. Kiedy miałam 12 lat, poznałam na czacie chłopaka. To brzmi tak śmiesznie... Zauroczylismy sie sobą od pierwszej rozmowy. Był jeden problem, on mieszka na 2 końcu Polski. Płynęły lata a my znaliśmy sie jak łyse konie, mimo ze ani razu sie nie widzieliśmy. Minęło 5 lat, spotkaliśmy sie. On dzieciak jeszcze, lat 17, przejechał 400 km żeby mnie zobaczyć. Byłam jeszcze w gimnazjum. Moi rodzice gdy sie dowiedzieli na sile próbowali zakończyć to spotkanie, bali sie o mnie. Pózniej spotykaliśmy sie w ukryciu. Spał dla mnie w burzy pod namiotem w jakimś buszu, bo nawet nr chodził do pracy jeszcze. Byliśmy przekonani ze nasza miłość to jedna na milion. Nikt nie zrozumie więzi która nas łączyła. Był jeden problem, on miał małe problemy z samym sobą, sprawiał mi wtedy wiele przykrości. Ostro sie kłóciliśmy i wzruszeni do siebie wracaliśmy. Jednak pózniej uznaliśmy ze tak nie może dłużej byc... Wiec za 30 próba odejścia, udało sie, prawie. Poznałam chłopaka w liceum. Byliśmy najbardziej lubiana chyba para przez całe liceum. Gołąbeczki... Zawsze jednak czułam ze nadajemy na innych falach i nie ma w nas tego najważniejszego-przyjaźni. Aż po dwóch latach z dnia na dzień po przerwie od tych myśli pojawiła sie tęsknota za tamtym... Nie wiem co we mnie wstąpiło, napisałam tamtemu życzenia urodzinowe po 2 latach ciszy. Słowo do słowa i nagle okazało sie ze znow nie możemy bez siebie żyć... Jednocześnie jestem z M, ale nasz związek to tylko formalność. Miałam oporu ale dałam sie namówić na wspólny weekend z moim byłym, wyobraźcie sobie co to było. Łzy szczęścia, wzruszenie i poczucie ze w końcu jestem obok osoby która jest całym moim światem, ja dla niego tez. Chciałabym zostawić wszystko i rozpocząć nowe życie z tamtym.teraz jesteśmy już dorosłymi ludźmi, on ma prace o studiuje a ja czekam właśnie na wyniki matur. On mi obiecał ze jeśli powiem słowo, on sie przeprowadzi do miasta w którym będę studiować i zamieszkany razem. Ale jest problem. BOJE SIE ZERWANIA Z M. Boje sie zacząć nowe życie... Pochodzę z małej miejscowości gdzie wszyscy oceniają innych. Boje sie reakcji mojej rodziny, ze nie zaakceptują mojego związku z tamtym, bo różnimy sie kulturowo. Ja mam konserwatywnych rodziców, jak to na Śląsku... Czuje ze cierpię, żyje żeby zadowolić innych, a boje sie chwytać własne marzenia. Co mam zrobić? Nie umiem zrywać. Boje sie cierpienia M, boje sie reakcji znajomych, rodziny...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ciężka sprawa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Jesteśmy dorośli", a potem ten cały wylew o irracjonalnych obawach aż do ostatniego zdania - przecież to antagonizm :o :o :o Dziewczyno, weź ty doczekaj tych wyników matur, złóż papiery na uczelnię, dostań się gdzieś, idź w nowych ludzi i nowe środowisko, bądź uczciwa wobec swojego chłopaka i zerwij z nim, bo nikt nie zasługuje na oszukiwanie i marnowanie mu życia (o tobie samej nie wspominając). Poznaj kogoś, pobaw się, poimprezuj, zalicz kilka egzaminów na kacu - po cholerę ci w wieku 19 lat wiązać się na stałe, iść z kimś pod jeden dach, deklarować miłość do końca życia? :o :o Pożyj, pokorzystaj z życia :o Jesteś tak młoda, że nie znasz jeszcze samej siebie, nie wiesz czego chcesz, czego nie chcesz, nie wiesz co lubisz, czego nie tolerujesz - idą lata, kiedy będziesz się tego dowiadywać, dopiero zaczynasz odkrywać siebie, świat, swoją osobowość. Daj sobie czas, do czego ci się tak śpieszy? :o Uwierz mi, wiem co mówię, jestem starsza i myślałam dokłądnie tak samo jak Ty te 15 lat temu, dlatego tak emocjonalnie podchodzę do Twojego tematu. Daj sobie czas, nie wpadaj z deszczu pod rynnę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No właśnie dla mnie problem jest taki ze chce zerwać ale nie potrafię bo sie boje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Olej obydwu i zacznij porzadnie zyc (imprezowac) jako syngielka na studiach. Nie mowie o puszczaniu sie na prawo i lewo. Ja bylam na studiach 5 lat w zwiazku (notabene sie rozstalismy po studaich) i zaluje bo moglam randkowac z tylom fajnymi facetami (wiem ze sie podbalam facetom). Kurde gdybym mogla cofnac czas na bank nie pakowalabym sie w powazne zwiazki. Ty masz 19 lat nie 30. Zacznij zyc i nie wiaz sie z zadnym. Masz na to jeszcze tyle czasu. Ja zaluj bo na bank znalzlabym soebie na studiach lepszego faceta z perspektywami (studiowalam na polibudzie).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale z moim eks wcale ni chce pakować sie na ślubny ołtarz. Chcemy po prostu spędzać ze sobą czas aby byc w końcu szczesliwymi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
czy ten facet nie jest przypadkiem muzułmaninem?? Bo takie odnoszę wrażenie. Oni zawsze tak mamią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie jest. To normalny facet. Chodzi do pracy i studiuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×