Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Nieśmiały facet?

Polecane posty

Gość gość

Witam, postanowiłam napisać na forum ponieważ mam mały problem, a raczej zagadkę do rozwiązania. Zacznę od początku, więc wątek może być troszkę długi, za co przepraszam z góry :) otóż kiedy chodziłam jeszcze do szkoły bardzo podobał mi się pewien chłopak... klasyczna pierwsza, szczeniacka, platoniczna miłość. Szalałam na jego punkcie bite 2 lata, dopóki nie skończył szkoły i nie przestałam go widywać. Po 4 latach "wpadliśmy" na siebie na jednym z portali społecznościowych. Zaczął komentować moje zdjęcia, sypać "lajkami"... po jakimś czasie zaczęliśmy regularnie ze sobą pisać (połączyła nas wspólna pasja - konsola ps 4 haha). Okazał się świetnym facetem. Ogromne poczucie humoru, pisał często, że bardzo mu się podobam, że doskonale mu się ze mną pisze. Pewnego wieczoru zaproponował spotkanie, oczywiście zgodziłam się. Powiedział wtedy wprost, że to pytanie wiele go kosztowało, bo bardzo bał się, że go odrzucę. Rozwiałam jego wątpliwości jak tylko potrafiłam najlepiej - a tak przynajmniej mi się wydawało. W dzień, w który miało dojść do rzekomego spotkania on się nie odezwał, powiedziałam sobie "może był jednak czymś zajęty". Minął tydzień. W piątek wieczorem nagle dostałam wiadomość z pytaniem, czy wyjdę na piwo, chciał nawet przyjechać do mnie, ale był z kolegami, a z racji tego, że również jestem nieśmiała odmówiłam grzecznie tłumacząc, że muszę rano wcześnie wstać (co też było prawdą, a godzina była już późna). Namawiał jeszcze chwilę, namawiał aż w końcu odpuścił. Później normalnie ze sobą pisaliśmy, nie brakowało wielu komplementów z jego strony, czułych słówek i żartów na temat tego że chciałby mnie za swoją żonę. Więc postanowiłam spróbować ostatniej szansy i zapytałam, czy zamierza mnie w końcu zaprosić na kawę (oczywiście ze śmiechem), odpowiedział, że zaprasza i padło pytanie "może w piątek" zgodziłam się. I zgadnijcie co... w piątek wcale się nie odezwał ZNÓW. Odpuściłam, darowałam sobie, uznałam że mu nie zależy. Po czym parę dni później napisał tłumacząc się, że zawsze chciał się ze mną spotkać, że wręcz marzy o mnie, ale bardzo się wstydzi. Odpisałam, że nie ma czego, ale że pewnie go nie przekonam. Zmienił temat... W międzyczasie pojawiały się również jakieś chęci wybrania się w paczce na wyjazd i zapraszał mnie już tym razem bardziej w formie "żartu" znów na imprezę. Dodam, że chyba nie ma zbytniego doświadczenia w relacjach z kobietami, a przynajmniej tak wywnioskowałam. Jak myślicie? Czy podejmowanie jakichkolwiek więcej prób w przypadku tej "znajomości" ma w ogóle sens? Czy dalsze przekonywanie go do spotkania to dobry pomysł? Nie zależy mi na nim jakoś bardzo, ale nie ukrywam, że chciałabym poznać go bliżej, tym bardziej, że mieliśmy i mamy świetny kontakt, ale niestety przez te wyboje jakie on stawia na naszej drodze wszystko się nieźle skomplikowało. Proszę o jakieś porady... będę wdzięczna!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Daj sobie spokoj, nie osmielisz go w zaden sposob, jedyne wyjscie to przejecie calkowitej inicjatywy przez Ciebie czyli umawiasz sie, jedziesz po niego, stawiasz przed faktem dpkonanym.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przestalam czytac jak zobaczylam, ze w dzien spotkania sie nie odezwal. jak facet ma sie spotkac z laską to wpisuje to w kazdy kalendarz. daj spokoj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
aleś Ty naiwna, długo go tak sobie tłumaczysz nieśmiałością? :D facet się Tobą bawi, wystawił cię DWA razy a Ty dalej rozważasz kontynuowanie tego cyrku?? litości..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×