Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość szukajacaodpowiedzi

Przyjaźń rzecz trudna....

Polecane posty

Gość szukajacaodpowiedzi

Hej. Pierwszy raz piszę na takim forum, nie wiem czy to dobre miejsce ale mam problem który mnie przerasta. Zawsze byłam osoba nieufną. Nie potrafiłam otworzyć się przed ludźmi, nie miałam bliskich przyjaciół. Koleżanki ze szkoły pewnie, że miałam, znajomych spoza szkoły także ale te relacje były zawsze czysto koleżeńskie. Ludzie często otwierali się przede mną, szukali u mnie wsparcia i zrozumienia ale to działało tylko w jedną stronę. Ja wszystkie swoje sprawy, problemy dusiłam w sobie do czasu aż pewnego razu (po sporej ilości alkoholu) w trakcie rozmowy z dobrym kumplem zaczęłam mówić co mnie dręczy. Rozmowa ta trwała dość długo i sporo mu powiedziałam o sobie, swoich problemach. Następnego dnia żałowałam tego ale wiedziałam podświadomie, że on nikomu nic nie powie. Z czasem nasze rozmowy były częstsze, kontakt mieliśmy z sobą bardzo dobry. Dzięki temu zaczęłam otwierać się nie tylko przed nim ale przed innymi ludźmi także. Zaprzyjaźniłam się z nim a później z dwiema innymi dziewczynami (w mniejszym stopniu niż z nim ale zaufałam im). Zrozumiałam czym jest przyjaźń i że na przyjaciół zawsze można liczyć. Później on wyjechał na studia do innego miasta. Widywaliśmy się rzadko ale mieliśmy kontakt przez facebooka, smsy. On jest osobą dość skrytą (podobnie jak ja wcześniej) rzadko mówił kiedy coś go dręczyło ale czasem to robił. Kiedy go zachęcałam żeby może pogadał z kimś innym skoro ze mi nie chce to mówił, że mi mówi już dużo i nie mógłby jeszcze komuś innemu. Lubił mówić o sobie ale nie o swoich problemach. Ja nie ciągnęłam go za język bo wiedziałam że jak będzie chciał to sam mi powie o co chodzi. Zawsze powtarzał że mi pomoże ale swoje sprawy zostawi dla siebie. Ostatnio powiedziałam mu o swoich dość poważnych problemach, nie oczekiwałam od niego żadnej pomocy (bo nie mógł nic na to poradzić, jedyne o co mi chodziło to o wygadanie się komuś i zrozumienie) ale on chyba zrozumiał to inaczej. Nasz kontakt (facebook, smsy) się ograniczył. Już tylko ja pisałam do niego, on tylko odpisywał. Nie zaczynał pierwszy rozmowy (jak bywało wcześniej). A później mówił że nie ma czasu w tej chwili i na tym rozmowa się kończyła. Rozumiem, że jest w innym mieście, ma studia, nowych znajomych, naukę, inne zajęcia ale żeby przez ponad 3 tygodnie nie odpisać i nie dokończyć rozmowy…. Zaczęłam myśleć że a mnie gdzieś, że nie potrzebuje już mnie ani kontaktu ze mną i nagle się odezwał z pytaniem: co tam, dawno się nie odzywałaś po czym oczywiście rozmowa dotyczyła moich problemów ;/. Stwierdziłam, że może trochę przesadzam i faktycznie jest zajęty ale sytuacja zaczęła się powtarzać. Naszym jedynym tematem był mój problem o którym wspominałam wcześniej, a kiedy pisaliśmy i nie chciałam już gadać tylko o tym w kółko to ( jak ostatnio często bywało) skończył rozmowę. Cała ta sytuacja wpływa na mnie okropnie. Już nie wiem czy jesteśmy przyjaciółmi i czy w ogóle nimi byliśmy. Dzięki niemu otworzyłam się na ludzi i dużo mu zawdzięczam. Ale przez to co się teraz dzieje zamykam się od nowa. Z przyjaciółkami tez tracę kontakt bo myślę że sytuacja się powtórzy i boję się znowu cierpieć przez to bo cała ta sytuacja dość mnie rani. On był (może nadal JEST, nie wiem już) takim wzorcem przyjaciela a tracąc go, tracę także pozostałych przyjaciół. Doszukuję się w tym trochę swojej winy bo niepotrzebnie obarczałam go tym problemem i może po postu jest mu głupio mówić że u niego wszystko w porządku skoro wie że u mnie nie do końca tak jest. Ale kiedy nie chce rozmawiać o problemie on ucieka…. Dodam tylko że kiedy się widzimy kiedy wraca do domu na weekendy to jest normalnie jak to kumple. Nie wiem co powinnam zrobić. Czy dać mu spokój i nie odzywać się już (bo myślę że tylko się narzucam)bo mam wrażenie że on daje mi właśnie to do zrozumienia, czy może walczyć o tą przyjaźń o ile jeszcze jest o co? Zapomnieć o wszystkim i zejść do relacji tylko koleżeńskich (jak to było kiedyś) zważając na to że mamy wspólnych znajomych i często będziemy się widywać, szczególnie w wakacje lub kiedy on wraca na weekend. Co o tym myślicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
lubie placki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×