Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

zdrada

Polecane posty

Gość gość

Od 10 miesięcy jestem w związku. Jakiś czas temu pojawił się ktoś nowy z kim uwielbiałam spędzać czas i się dobrze gogadujemy, obiecałam sobie, ze się nie zakocham. Niestety stało się odwrotnie. Z czasem wiedziałam, ze jeżeli nie przestaniemy się spotykać ja nadal będę coś do niego czuć.... Powtarzałam mojemu chłopakowi że go kocham i że go nie zostawię, chociaż z czasem sama nie wierzyłam w moje słowa. W momentach kiedy w moim związku były upadki to ON był obok i mnie wspierał, przez mojego obecnego chłopaka dużo płacze i dużo cierpię, ale wiem że jednak coś do niego czuje. Niestety zdarzyło się coś przez co potrzebuje pomocy. Po spotkaniu z chłopakiem umówiłam sie wieczorem z NIM i doszło do pewnej sytuacji, nie wiem jak to sie stało, ale zaczynam, zaczelismy się całować, najgorsze jest to że tego nie żałowałam i poczułam się szczęśliwa gdzie wcześniej nic mi nie dawało tyle szczęścia, nawet seks z chłopakiem. Nie wiem co zrobić, potrzebuje pomocy, może ktoś z was znalazł się w podobnej sytuacji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mamazrodzina
Cześć :) mam kilka pytań czy jesteście małżeństwem ? Ile znasZ obecnego partnera a ile tego drugiego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
no to znaczy, że nie kochasz swojego gościa. kto kocha ten nie zdradza

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jeśli była to tylko chwila słabości? Kocham, lecz czy może mi się tylko wydawać i nie jest to juz miłość a przyzwyczajenie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja osobiście uważam ( wiem ze każdy ma swoje zdanie i poglądy szanuje zdanie innych) ze póki nie jest sie małżeństwem trzeba szukać prawdziwej miłości, ja sama pamietam sytuacje kiedy przed ślubem z mężem miałam chłopaka około 2 lata po jakiejs klutni pojechałam z koleżanka na imprezę tam poznałam mojego obecnego męża, zaostrzyło ale wciąż przywiązana byłam do poprzedniego chłopaka, obecnego męża traktowałam bardziej jak kolegę ale dzięki niemu zaczęłam dostrzegać wady pierwszego. Po jakimś czasie zobaczyłam jaka jestem naiwna i nie boje sie stwierdzenia głupia ze nadal tkwie w toksycznym związku gdzie ja płakałam wciąż czekałam byłam na 2 miejscu jak nie na ostatnim po jego kolegach np, po ok 6 miesiącach poznałam następnego chłopaka ( oficjalnie nie byłam w związku z moim mężem choc On tak myślał mieszkaliśmy 300 km od siebie widywalismy sie rzadko) zawrócił mi w głowie bardzo chciałam rzucić dla niego wszystko wszystko, ale tak szybko jak sie poznaliśmy tak szybko okazało sie ze nie byłoby warto, został mi znów 1 cierpliwy chłopak, który zawsze był przy mnie, po kilku miesiącach doświadczyłam złych rzeczy i wież on odrazu bez wąchania mi pomógł wtedy przekonałam sie ze warto było poznać kogoś nowego jakbym nie dała mu szansy zle bym skaczyla pewnie bez żadnego szacunku. Dziś jestem szczęśliwa mamy problemy raz większe raz mniejsze ale dajemy rade razem! Z drugiej strony wiem ze czasem po kilku miesiącach może wkraść sie monotonia i kiedy pojawi sie ktoś interesujący zawróci w głowie bo jest nowy, nieznany wnosi cos nowego można ulec oczarowaniu ale pózniej można sie sparzyć. Decyzje trzeba podejmować rozważnie, ale napewno nie można być z 1 chłopakiem i zdradzać go z drugim, jesli czujesz ze z drugim cos naprawdę Cię wiąże musisz dać szanse nowym uczuciom ale nie tak ze na dwa fronty

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Muszę ci tu przyznać rację, że przez pojawienie się drugiej osoby, która jest dla nas przeciwienstwem obecnego chłopaka to zaczynamy dostrzegać jego wady. Też kilkakrotnie odczułam, że nie jestem najważniejsza, że to jednak koledzy byli i są na pierwszym miejscu. Bylo dużo upadków, duzo płakałam, aczkolwiek kiedyś byłam Silniejsza. Mam Wrażenie, że ten związek staje się toksyczny bynajmniej dla mnie. Wtedy kiedy było mi źle była ta druga osoba i on zawsze mnie wysłuchał pocieszał mnie nawet w momencie kiedy byłam w bardzo złym stanie i potrzebowałam obecności mojego chłopaka lecz on wtedy wybrał kolegów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie ma czegoś takiego jak "chwilowa słabość" w momencie, gdy NAPRAWDĘ sie kocha. sama przyprawiłam takie rogi mojemu byłemu, że ma do samego nieba, walczyłam z nimfomanią; a odkąd poznałam mojego obecnego narzeczonego nawet nie patrzę na innych facetów. po prostu mnie nie interesują absolutnie. tylko On mnie pociąga i tylko Jego pożądam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czyli co? Obecny związek jest z przyzwyczajenia a tak naprawdę zakochałam się na nowo w kims innym?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No widzisz sama, jesli juz teraz nie jestes ważna to co bedzie dalej? Słuchaj ja z pierwszym chłopakiem umawialam sie czekałam dosłownie jak idiotka kiedy to on wymigał sie ze nagle cos mu wypadło pech trafił ze jak wracałam z umowionego miejsca on jechał z kolegami uśmiechnięty zadowolony i nawet sie nie zatrzymał, na drugi dzien oczywiście przepraszał ale po pewnym czasie znów było to samo, a juz liczyć na niego to wogole nie było można, tez płakałam, nawet owinialam siebie ze to ja chce za duzo a to było wmawiane przez niego wpedzanie mnie w poczucie winy, a mogę wiedzieć ile masz lat? Bo to tez decydujące, z wiekiem przychodzi wiele mądrości, teraz wiem ze nie dałabym sie juz tak naciągac żadnemu kolesiowi.! I mogę Ci tylko radzić żebyś przeanalizowala związek z obecnym chłopakiem, abyś pózniej nie żałowała ale do momentu w którym z nim nie zerwiesz nie zdradz Go ! Jesli z nim zostaniesz bedziesz miała wyrzuty sumienia, prędzej czy pózniej wyjdą z tego problemy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tez sobie wmawiam, że zawsze wszystko to moja wina i przepraszałam nawet jeśli to nie ja zawiniłam. Wiek, wiekiem. Może nie mam dużo lat, bo nie mam, ale wiem, że jestem dość ogarniętą osobą. 17 niestety, ale wiem, że jestem dojrzała emocjonalnie jak i umysłowo, także wiek wydajei mi się tu zbędny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kurczę dziewczyny jak czytam wpisy 2 koleżanki to muszę Wam cos tez napisać pewna historie, bardzo kocham swojego męża mamy 2 dzieci, kochamy sie bardzo bardzo, sa problemy jak to w życiu praca, dom, dzieci brak czasu na wszystko, kilka lat temu ok 2 lata po naszym ślubie brat poprosił mnie żebym zawiozła go na imprezę dostałam pozwolenie od męża było daleko wiec mogłam zostać z bratem do końca ( nie było sensu sie wracać i znów jechać) brat był z kolega którego znałam jeszcze zanim poznałam męża ale był żonaty wiec dla mnie ogólnie 0 zainteresowania, rozwiódł sie z żona, pojechaliśmy na ta imprezę spędziliśmy cała noc na gadaniu o wszystkim no super przystojny super sie gadala miły żartobliwym, gentleman same pozytywy, dosłownie czułam sie przy nim znów piękna, znów sexowna bo gadał mi jaka to jestem laska i ble ble ble pózniej jeszcze gadaliśmy kilka razy i ja głupia postanowiłam ze sie rozwiode wzięłam męża na bok i rozmawiałam z nim powiedziałam mu ze odchodzę chce rozwodu podoba mi sie inny ( ani raz nie zdradziłam męża nawet nie było tematu jakiegokolwiek o temacie zdrady) mój maz wysłuchał wszystkiego i zszokowany powiedział ze wes przestań i poszedł do swojej roboty potem jakos urwał nam sie kontakt z tym 2 temat rozwodu poszedł w nie pamięć ale wypytywalam brata o kolegę dlaczego sie rozwiódł okazało sie ze bił żonę i ona odeszła sama uciekła, a sprawiał wrażenie takiego cudownego, powiało nuda w naszym życiu ja miałam dziecko małe maz miał prace zapomnieliśmy o sobie, długo nie słyszałam ze jestem piękna, cudowna, a ten 2 wiedział jak zacArowac, teraz mamy jeszcze syna ale staram sie duzo rozmawiać z mężem ze np potrzebuje czasem usłyszeć czegoś dowartościowujacego, siedziałam w domu czułam sie opuszczona, ale teraz po kolejnych kilku latach znamy sie juz tak dobrze ze żadna glupotka mi ani mężowi nie przyjdzie do głowy, można kogoś kochać ale człowiek błądzi, uczy sie na błędach, szanuje po czasie to co ma .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wiek jest ważny, zobaczysz jak bedziesz miała 20 lat bedziesz miała całkiem inne spojrzenie a juz 25, 30 tez inne, czym bedziesz starsza bedą zmieniać Ci sie morały, kiedys to co ważne dla Ciebie jest dziś bedzie budziło Twój śmiech, najważniejsze jest to aby nie popełniać błędów które mogą skutkować na kilka przyszłych lat, ja na Twoim miejscu zerwalabym z tym chłopakiem nie ze względu na innego tylko ze względu na to ze juz teraz nie jestes do końca szczęśliwa, oczywiście zdążają sie pewnie piękne chwile, piękne wspomnienia ale jak piszesz jest cos złego co może sie pogłębiać najgorzej stracić przez faceta poczucie wartośc***iękna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szczerze? Boję się, że jaką bym decyzje nie podjęła to i tak będę jej żałować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość igość
ten drugi zawsze podoba się bardziej. Bo on wysłucha, będzie potakiwał. Macie o czym rozmawiać, bo o swoim facecie gadasz, żalisz się. Ten drugi kupi kwiatki, przytuli, powie że jesteś piękna.. itd. Ale to niestety jest do czasu gdy wejdzie z wami w związek. Przecież nie możesz powiedzieć czy ten drugi jest lepszy, skoro nie spędził z tobą tych kilku lat. Nie był z tobą w najtrudniejszych chwilach. On jest taką rozrywką, odskocznią. Zawsze łatwiej zaimponować facetowi, który jest na dochodne. On zna knajpki których oboje nie znacie, on ma ciebie raz na jakis czas, więc może poświęcić ci wtedy czas. Jeśli jesteś z kimś krótko i czujecie że nie pasujecie do siebie to leć do nowego. Jeśli żyje wam się dobrze, ale nowy to atrakcyjna odskocznia to lepiej sobie darować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Niesmaczne jestescie obydwie. Szukacie wymówek dla waszej zdrady. Rozumiem odejsc do innego jak w zwiazku sie nieuklada ale jak sie uklada i wybieracie drugiego to tak troche niebardzo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
W tym związku się nie uklada. Cały czas koledzy są ważniejsi i imprezy z nimi. Nawet kiedyś mi powiedział, że woli wyjść z nimi, bo do nich ma 10 minut a do mnie jakieś 1,5/2 godziny drogi. Ciągle się kłócimy, nie ma go gdy go potrzebuje. On nie potrafi panować nad swoimi nerwami, wieczne obrażanie nawet o nic. Głupie akcje również o nic. Nie zawsze jest ze mną szczery. A na dodatek to zawsze ja muszę za wszystko przepraszać. Jak się kłócimy muszę gryźć się w język, żeby za dużo nie powiedzieć natomiast on nie ma granic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aha jesli tak to okej. Masz prawo być tym zmęczona i szukać szczęścia gdzie indziej. W takim razie bierz się za tego nowego jak ci z nim dobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
odpiszcie mi w tym temat na kafeteria

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zdrada? jaka zdrada? nic nikomu nie przysięgałaś, więc to nie zdrada. oral to też nie zdrada, w gumce też nie zdrada i po pijanemu też nie zdrada. jak widzisz nie ma się czym przejmować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×