Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość OSAczona23

" prawdziwa przyjaźń"

Polecane posty

Gość OSAczona23

Witajcie, chciałam Wam opowiedzieć i zarazem uprzedzić przed toksyczną przyjaźnią jaka spotkała mnie ze strony takiej jednej "przyjaciółki", którą będę podpisywać "A.B." Poznałam się z nią dość dawno bo 7 lat temu, w technikum ekonomicznym . Od razu jakoś zaczęłyśmy się dogadywać. Ten sam żart, pogląd na świat etc, dobrze się czułam w jej towarzystwie. Z czasem ta znajomość przerodziła się w przyjaźń, no przynajmniej z mojej strony. Podziwiałam A.B. za jej otwartość, bezpośredniość i ten spontaniczny charakter. Nie przeszkadzało mi to, że inni brali nas za parę ( tak, ona jest lesbijką).... W szkole nie szło mi najlepiej, więc postanowiłam się przenieść do innej miejscowości, do liceum. Jednak masz kontakt się nie zerwał, okazało się, że bardzo blisko siebie mieszkamy. Mówiłam jej o wszystkim, nikomu nie ufałam jak jej, jednak pewnego dnia coś pękło... miałyśmy spięcie, nawet już nie pamiętam o co poszło... nie odzywałyśmy się pół roku. Bardzo to przeżyłam. W tym samym czasie musiałam zakończyć mój pierwszy poważny związek. Straciłam dwie ważne osoby, które bardzo kochałam. czas jednak zabliźnił te dwie rany. pewnej nocy A.B napisała do mnie i od słowa do słowa umówiłyśmy się. Pamiętam była zima, - 16 stopni, a my jak głupie gadałyśmy na dworze... . Nasz kontakt się odnowił. Znów zaufałam jej, jeszcze bardziej niż wcześniej i to był mój błąd. Razem spędzałyśmy sporo czasu, rozmawiałyśmy o wszystkim. Dosłownie! nie spodziewałam się, że on wykorzysta to przeciwko mnie. Zaufałam jej na tyle, że miała wszystkie hasła; do maila, fb... . Czasem zaglądała tam, o czym oczywiście wiedziałam bo robiła to w mojej obecności. Pewnego piątkowego wieczoru, A.B wymyśliła, że jedziemy na imprezę do klubu dla homo ( nie raz już tam bywałyśmy) nie było by nic dziwnego, niestety tym razem nie mogła. W sobotę miałam zjazd w szkole ( uczyłam się zaocznie) i egzaminy, nie mogłam sobie pozwolić na szaloną zabawę. Powiedziałam jej o tym, ale nie dotarło to do niej. Wraz z kolegą wymyśliłam, że jestem z nim umówiona i nie dam rady. Kolega powiedział spoko, tylko żeby później nie było na mnie. Powiedziałam mu, że będzie dobrze, no skoro A.B. nie rozumie tego, ze szkoła jest dla mnie ważna, a że nigdy nie byłam asertywna, muszę sobie jakoś radzić inaczej. I to był mój kolejny błąd! Z perspektywy czasu, sama się zastanawiam, co mnie podkusiło, żeby sos takiego wymyślić?! Jednak może to i dobrze, że się tak stało. A.B była na mnie obrażona, nawet wściekła. Nie wiem jak to się stało, ale dowiedziała się o wszystkim. Okazało się, że regularnie sprawdza mojego maila, zna od podszewki wszystkie moje wiadomości na fb… . była zdolna do tego, że zaczęła mnie szantażować kompromitującymi zdjęciami, które miałam na mailu. Nie minęło dwa dni, A.B wypisywała do mnie, że jestem dziwką, szmatą… . a, zapomniałam, zepsuł mi się telefon A.B. pożyczyła mi na jakiś czas Swój zapasowy, dopóki sobie czegoś nie kupię. Moja "przyjaciółka" była na tyle wyrafinowana, że powiedziała mi, że „przylepił mi się do ręki tel.” kiedy byłam u niej w domu. To było jak mocny policzek. Nie spodziewałam się tego po niej. Jak ona mogła coś takiego powiedzie?! Wieczorem powiedziała mi, że chce tel. odzyska i ją to nie obchodzi… przyjechała do mojego domu o 22 zaczęła krzyczeć, biegać po pokojach, nie patrzyła, że w domu jest moja babcia, która ma bardzo słabe serce… . była tak wciekła, że w amoku zadzwoniła do mamusi i poskarżyła się jej, że nie chce jej oddać… . w końcu powiedziałam dość, wyprowadziłam ja na ganek, nie myślałam o niczym kazałam jej się wynosić, wtedy zaczęła szarpać moją matkę! To był impuls, uderzyłam ją pięścią w twarz, nie wiedziałam co robię, ona była ode mnie 2 x wyższa i trenowała boks, jednak nikt nie będzie szarpał mojej matki!!! Wyrzuciłam ja za drzwi i wtedy zorientowałam się, że ona była pod wpływem jakiś środków odurzających!! Tel oddałam jej na 2 dzień, z tego wszystkiego całkiem o nim zapomniałam. Od tej sytuacji minęło już 3 lata. Już zdarzyłam zapomnieć o tej sytuacji, niestety ona chyba nie. Wypisuje o mnie jakieś bzdury na necie, ośmiesza mnie i moją rodzinę. Wiem, że to ona i jej zabawki zatruwają moje życie, bo znam ją na wylot. Z reszta obiecała mi to! Kiedyś jej nienawidziłam, życzyłam jej wszystkiego co najgorsze, teraz jest mi obojętna, ale to boli jak sobie przypomnę, co mi zrobiła! Nie wiem, jak można być taka bezwzględną suką... . Przecież mogłam temu zapobiec, ale nie. Co ja mam zrobić? Wiem, że to moja wina… sama doprowadziłam do takiej sytuacji… . Teraz mam za swoje. To jest tylko wycinek naszej toksycznej przyjaźni. Mam nadzieje, że ta historia choć trochę uchroni Was od takich "przyjaciółek bluszczy" jaką jak miałam. Nie ufajcie nikomu w 100%, bo możecie skończyć jak, z opinią szmaty i raną na sercu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×